1. kolejka fazy grupowej MME. Kanonada Hiszpanii, bezbarwni Polacy.

1. kolejka fazy grupowej MME. Kanonada Hiszpanii, bezbarwni Polacy.

Za nami pierwsza kolejka Mistrzostw Europy U-21. Najlepsze wrażenie pozostawiła po sobie Hiszpania, która rozgromiła w Gdyni Macedonię 5:0. W grupie C, zgodnie uznanej za grupę śmierci, zwycięstwa odnieśli Niemcy i Włosi. Bardzo słaby mecz rozegrała Reprezentacja Polski. Chyba żadna z drużyn nie zaprezentowała się tak kiepsko, jak zespół Marcina Dorny.

Grupa A

W spotkaniu inaugurującym rozgrywki Anglia zremisowała bezbramkowo ze Szwecją. Aktualni Mistrzowie Europy nie przestraszyli się Synów Albionu i stoczyli z nimi bardzo wyrównany, choć jednocześnie nudny, bój. Co prawda więcej z gry mieli Anglicy, ale nie przekładało się to na sytuacje podbramkowe. Jedni i drudzy grali bardzo rozważnie w obronie, powstrzymując przeciwników przed stwarzaniem klarownych sytuacji do strzelenia gola. Konsekwencją takiej gry było kilka strzałów z dystansu, które pozostawiały wiele do życzenia. Jedyny ciężki grzech popełniony przez angielską defensywę miał miejsce w 80. minucie. Wtedy to Chilwell spóźnił się z interwencją i sfaulował w narożniku pola karnego Wahlqvista. Sam poszkodowany chciał wymierzyć sprawiedliwość, jednak jego strzał z rzutu karnego był bardzo słaby i nie stanowił problemu dla Pickforda. Z przebiegu meczu remis nie krzywdzi żadnej ze stron, ale dwa stracone punkty mogą mieć znaczenie w kwestii awansu z grupy.

Szwecja – Anglia 0:0

Drugie starcie w tej grupie interesowało nas najbardziej. Niemal 15 tys. ludzi na stadionie w Lublinie, bardzo dobra otoczka i atmosfera meczu i wielka, choć nieco nieuzasadniona, wiara w narodzie. Zawiedli tylko ci, na których najbardziej liczono – piłkarze. Biało-Czerwoni rozpoczęli znakomicie. Wrzutkę Kędziory z prawej strony boiska skutecznie sfinalizował Lipski. W polu karnym dobrze zachował się sam strzelec oraz Stępiński, który zaabsorbował słowackich obrońców.

fot. kurierlubelski.pl

Miłe złego początki. Nasi zawodnicy byli chaotyczni, niedokładni, nie mieli pomysłu na grę. Do tego ich błędy w grze obronnej wołały o pomstę do nieba. Na konsekwencję nie trzeba było długo czekać. W 20′ Słowacy trzema podaniami rozmontowali naszą defensywę i doprowadzili do wyrównania po strzale Valjenta. Nasi południowi sąsiedzi prezentowali znacznie bardziej dojrzalszy, wyrachowany futbol i tylko ich indolencji strzeleckiej Polacy zawdzięczali to, że schodzili na przerwę z remisem. Po zmianie stron obraz gry nie uległ znacznej zmianie. Co prawda piłkarze Marcina Dorny zdołali stworzyć dwie składne akcje, po których pudłowali Frankowski i Linetty, ale to nadal przeciwnicy rozdawali karty. Na niespełna kwadrans przed końcem kolejną serię błędów Młodych Orłów wykorzystał Šafranko, pokonując Wrąbla w sytuacji jeden na jeden.

fot. uefa.com

Chwilę później szansę na wyrównanie miał Dawidowicz, jednak jego strzał głową po rzucie wolnym znakomicie obronił Chovan. Do końcowego gwizdka sędziego już nic się nie zmieniło, Słowacy odnieśli jak najbardziej zasłużone zwycięstwo.

Polska – Słowacja 1:2 (1:1)
1:0 Lipski 1′
1:1 Valjent 20′
1:2 Šafranko 78′

Grupa B

Pierwszy mecz na stadionie w Bydgoszczy rozegrali piłkarze Serbii i Portugalii. Znacznie lepiej weszli w niego Portugalczycy. W pierwszych pięciu minutach stworzyli trzy dobre sytuacje podbramkowe, po jednej z nich Ruben Neves trafił w słupek. Po początkowym sztormie do głosu coraz śmielej zaczęli dochodzić Serbowie. Ich organizacja w ofensywie mogła się podobać. Najlepszą okazję do napoczęcia rywala zmarnował Djurdjević, który po znakomitym zagraniu Živkovicia źle określił swoje położenie względem bramki i fatalnie chybił. O tym, że niewykorzystane sytuacje lubią się mścić, przekonaliśmy się w 37′, kiedy błąd Milinkovicia-Savicia wykorzystał Gonçalo Guedes, główkując z sześciu metrów niemal do pustej bramki. Po zmianie stron znów przycisnęli piłkarze w białych koszulkach. Ich oblężenie trwało mniej więcej do czasu, kiedy na boisku pojawił się Renato Sanches. Gwiazdor Bayernu Monachium skradł całe show. Tuż przed końcem spotkania jego znakomite zagranie wykorzystał Fernandes, pieczętując zwycięstwo.

Portugalia – Serbia 2:0 (1:0)
1:0 Guedes 37′
2:0 Fernandes 88′

Tuż po tym starciu rodziło się pytanie, jak na zwycięstwo Portugalczyków odpowiedzą Hiszpanie. Faworyci turnieju podejmowali debiutanta rozgrywek, rewelację eliminacji, Macedonię.

Co ciekawe, lepiej w mecz weszli ci drudzy. Widać było, że dobrze ze sobą współpracują i raz po raz przedostawali się w pole karne przeciwnika. Tam za każdym razem spod ziemi wyrastali hiszpańscy defensorzy. Taki obraz nie zmienił się aż do zakończenia meczu. W międzyczasie swoje zrobili piłkarze Celadesa.

Niezwykle mocna ofensywa La Rojita pozbawiła Macedończyków wszelkich złudzeń już po nieco ponad pół godzinie gry. Rozpoczął Saúl Ñíguez znakomitym strzałem z nożyc, potem fenomenalnym uderzeniem z 30 metrów popisał się Asensio, a na koniec Deulofeu pewnie wykorzystał jedenastkę podyktowaną za zagranie ręką jednego z obrońców rywala.

Po przerwie nadal trwała sztuka jednego aktora – Marco Asensio. Pomocnik Realu Madryt zdobył jeszcze dwie efektowne bramki, kompletując swój pierwszy hat-trick w dorosłej piłce. Przy zejściu z boiska publiczność zgotowała mu owację na stojąco. Hiszpanie dali jasny sygnał, że przyjechali do Polski po mistrzowski tytuł.

Hiszpania – Macedonia 5:0 (3:0)
1:0 Saúl 10′
2:0 Asensio 16′
3:0 Deulofeu 35′-k.
4:0 Asensio 54′
5:0 Asensio 72′

Grupa C

Emocje w najciekawszej z grup zainaugurowało starcie Niemców z Czechami. Za naszymi południowymi sąsiadami do Tychów przyjechało kilka tysięcy kibiców, którzy zagrzewali swoich piłkarzy do walki.

Gra naszych południowych sąsiadów mogła się podobać. Z dużą łatwością przedostawali się pod pole karne Pollersbecka. Tam brakowało im jednak ostatniego podania lub wykończenia. Bramkarz Kaiserslautern był bez dwóch zdań najsłabszym ogniwem swojej drużyny. Jego nonszalancka gra  zwróciła uwagę przeciwników, którzy agresywnie doskakiwali do niego, gdy tylko miał przy nodze piłkę. Dwa razy byli bliscy wykorzystania jego błędów. O ile w ataku Czesi prezentowali się bardzo przyzwoicie, o tyle w obronie popełniali szkolne błędy. Gnabry i Selke wchodzili w pole karne jak nóż w masło.

Tuż przed przerwą na indywidualną akcję zdecydował się Meyer. Piłka po jego płaskim, mierzonym strzale zatrzymała się w siatce. Pięć minut po wznowieniu gry koszmarny błąd popełnił Sáček. Defensor źle przyjął piłkę w swojej szesnastce, z czego z zimną krwią skorzystał Gnabry. Pomimo dwubramkowej straty Czesi nie rezygnowali z walki o dobry wynik. Najlepsze sytuacje zmarnował Schick, posyłając dwukrotnie piłkę ponad bramką.

Pięć minut przed końcem regulaminowego czasu gry znakomitą szansę na pozbawienie Czechów nadziei miał Selke. Jego strzał z rzutu karnego w fenomenalny sposób zatrzymał Zima. 

Niemcy – Czechy 2:0 (1:0)
1:0 Meyer 44′
2:0 Gnabry 50′

Pierwszą serię grupowych zmagań zakończył mecz Danii z Włochami. Młoda kadra Azzurri zagrała tak, jak jej starsza wersja. Przez całe spotkanie zachowywali dyscyplinę taktyczną, a zwycięstwo chcieli osiągnąć idąc po najcieńszej linii oporu. W pierwszej połowie z boiska wiało nudą. Drugie 45 minut rozpoczął fenomenalny gol z przewrotki Pellegriniego. Włosi, usatysfakcjonowani prowadzeniem, nie forsowali tempa. Odważniej do przodu ruszyli Skandynawowie, którzy nie byli jednak w stanie przedrzeć się przez szczelne zasieki obronne przeciwnika. Pod koniec meczu Włosi postawili kropkę nad i. Chiesa posłał znakomitą piłkę do Petangi, a ten posłał ją do bramki.

Dania – Włochy 0:2 (0:0)
0:1 Pellegrini 54′
0:2 Petanga 86′

Pary drugiej kolejki fazy grupowej prezentują się następująco:
19.06 godz. 18:00 Słowacja – Anglia
19.06 godz. 20:45 Polska – Szwecja
20.06 godz. 18:00 Serbia – Macedonia
20.06 godz. 20:45 Hiszpania – Portugalia
21.06 godz. 18:00 Niemcy – Dania
21.06 godz. 20:45 Czechy – Włochy

fot. wyr. thesun.co.uk

Comments

comments

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*