37. kolejka Ekstraklasy. Legia w mistrzowskiej koronie, spadek Górnika Łęczna.

37. kolejka Ekstraklasy. Legia w mistrzowskiej koronie, spadek Górnika Łęczna.

Do ostatniej kolejki sezonu przyszło nam czekać, by poznać najważniejsze rozstrzygnięcia w naszej Ekstraklasie. Legia bezbramkowo zremisowała z Lechią, co przy remisie Jagiellonii z Lechem zapewniło jej 12. w historii Mistrzostwo Polski. W piątek Górnik Łęczna podzielił los Ruchu Chorzów i spadł do 1. Ligi.

„Walczące” Zagłębie

Arka i Łęczna rozgrywały korespondencyjną batalię o pozostanie w lidze. Gdynianie pojechali na mecz do Lubina. Przed spotkaniem Leszek Ojrzyński powiedział, że na miejscu trenera Stokowca wystawiłby rezerwowy skład. Kolega po fachu nie posłuchał szkoleniowca Żółto-Niebieskich. Z perspektywy czasu wydaje się, że nawet juniorzy Miedziowych rozegraliby lepsze zawody niż ich starsi koledzy. Etatowi ligowcy nie wykazali ani krzty woli walki, znacznie ułatwiając zadanie gościom. Zwłaszcza bramki Siemaszki i Formelli były konsekwencją zapraszania Arkowców we własne pole karne. Bardzo słabe zawody rozegrał powracający po kontuzji Jarosław Jach. Reprezentant reprezentacji młodzieżowej, powołany przez Marcina Dornę na czerwcowe Mistrzostwa Europy, w niczym nie przypominał zawodnika, którym są ponoć zainteresowane solidne kluby europejskie.
W tym samym czasie toczony był mecz w Chorzowie. Piłkarze Franciszka Smudy w pełni kontrolowali jego przebieg. Na ich nieszczęście, zdobyte punkty na nic by się zdały, jeśli Zagłębie nie urwałoby punktów Arce. Po bramkach Śpiączki i Grzelczaka na ławce Zielono-Czarnych i tak panował smutek, bo rezerwowi znali rezultat z Lubina. W 61′ na boisku wylądowały race, rzucane przez kibiców Ruchu. Arbiter przerwał mecz. Istniało realne ryzyko, że spotkanie nie zostanie dokończone. Ostatecznie wznowiono je po 20 minutach. Łęcznianie byli już pogodzeni ze swoim losem, wyglądali na zrezygnowanych, czego konsekwencją były dwa stracone gole.

fot. kurierlubelski.pl

Ciekawie tylko na trybunach

Z wielkimi nadziejami zasiedliśmy do niedzielnych pojedynków. Cztery czołowe ekipy walczyły o trzy miejsca premiowane startem w eliminacjach do europejskich pucharów. Przede wszystkim o to najważniejsze – pierwsze miejsce, gwarantujące Mistrzostwo Polski. W Warszawie widzieliśmy parodię futbolu. Legia i Lechia, wiedząc, że Jagiellonia przegrywa z Lechem 0:2, nie kwapiły się w podjęcie walki i powalczenie o zwycięstwo w bezpośrednim starciu. Na tę chwilę Wojskowi mieli Mistrzostwo, a Gdańszczanie Ligę Europy. Znacznie lepiej prezentowali się kibice przy Łazienkowskiej:

Grunt pod nogami jednych i drugich zaczął się palić, gdy w 87′ Jaga doprowadziła do remisu. Wówczas Biało-Zieloni zostali zepchnięci na czwarte miejsce, a Legia drżała, bo jeszcze jeden gol Białostoczan odebrałby jej tytuł. Gościom z Trójmiasta nagle zaczęło się spieszyć. Wymowny obrazek widzieliśmy w doliczonym czasie gry, kiedy nieświadomy wyniku z Podlasia Kuciak wyłapał piłkę z dośrodkowania i zaczął grać na czas. Sprintem podbiegł do niego Borysiuk i nakazał szybkie wznowienie gry. Po zakończeniu warszawsko-gdańskiego starcia Legioniści czekali na zakończenie meczu w Białymstoku, gdzie sędzia doliczył aż 10 minut. Prawdopodobnie było to najdłuższe kilkaset sekund w życiu piłkarzy ze Stolicy. Jaga nie zdołała przechylić szali zwycięstwa na swoją stronę, w związku z czym Legia mogła wyjechać na Starówkę świętować swój 12. mistrzowski tytuł w historii.
Z Białymstokiem pożegnał się tymczasem Michał Probierz, który w nowym sezonie spróbuje swoich sił w zagranicznym klubie. Kibice Żółto-Czerwonych pożegnali go taką oprawą:

fot. @J_Kalucki

Ostateczne rozstrzygnięcia

Co czeka nas zatem w przyszłym sezonie? Legia wystartuje w eliminacjach do Ligi Mistrzów, Jagiellonia i Lech do Ligi Europy. Naszym czwartym reprezentantem w Europie będzie Arka Gdynia, zdobywca Pucharu Polski. Do 1. Ligi spadł Ruch i Łęczna. W drugą stronę powędrowała Sandecja Nowy Sącz i Górnik Zabrze.

90minut.pl

Bohater kolejki

Marzyliśmy o tym, by w tym miejscu umieścić piłkarza, który w ostatniej serii gier namieszał w czołówce tabeli. Niestety, mecze i ich wyniki układały się tak, że ciężko takiego znaleźć. Nie wybierzemy także nikogo z szeregów Arki, rzutem na taśmę utrzymanej w lidze, bo jej spotkanie z Zagłębiem śmierdzi na 1000 km. W związku z tym wybieramy pomocnika Śląska Wrocław, Mario Engelsa. Niemiec zdobył dwa gole przeciwko Wiśle Płock, walnie przyczyniając się do trzeciego z rzędu zwycięstwa swojej drużyny.

Komplet wyników 37. kolejki Ekstraklasy:

Grupa mistrzowska:

Legia Warszawa – Lechia Gdańsk 0:0

Jagiellonia Białystok – Lech Poznań 2:2 (0:2)
0:1 Majewski 11′
0:2 Trałka 39′
1:2 Góralski 77′
2:2 Novikovas 87′

Pogoń Szczecin – Korona Kielce 3:0 (0:0)
1:0 Murawski 61′
2:0 Murawski 87′
3:0 Obst 89′

Wisła Kraków – Bruk-Bet Termalica Nieciecza 1:2 (1:0)
1:0 Boguski 14′
1:1 Kędziora 47′
1:2 Miković 90’+2

Grupa spadkowa:

Ruch Chorzów – Górnik Łęczna 2:2 (0:2)
0:1 Śpiączka 16′
0:2 Grzelczak 43′
1:2 Višņakovs 90’+12
2:2 Koj 90’+17

Zagłębie Lubin – Arka Gdynia 1:3 (0:2)
0:1 Siemaszko 19′
0:2 Formella 29′
1:2 Marcjanik 48′-sam.
1:3 Warcholak 75′

Cracovia – Piast Gliwice 0:1 (0:0)
0:1 Jankowski 63′

Wisła Płock – Śląsk Wrocław 0:3 (0:1)
0:1 Engels 9′
0:2 Engels 58′
0:3 Biliński 64′

fot. wyr. legia.net

Comments

comments

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*