„Afryka Gola! Futbol i codzienność.” Michał Zichlarz. Recenzja.

„Afryka Gola! Futbol i codzienność.” Michał Zichlarz. Recenzja.

Czarny ląd od zawsze stanowi nie do końca zbadaną zagadkę. Zapewne fakt ten nie ulegnie zmianie jeszcze przez wiele lat. Na szczęście z każdym rokiem pojawia się coraz więcej opracowań usiłujących przybliżyć nam specyfikę tego niezwykłego kontynentu. Jednak Afryka to nie tylko trudna i skomplikowana historia, kontrasty, różnorodność geograficzna, klimatyczna i kulturowa. To również futbol. Futbol będący niezwykły w swojej odmienności. 

I właśnie z problemem futbolu na Czarnym Lądzie zmierzył się Michał Zichlarz – dziennikarz i człowiek zafascynowany Afryką. Nie jest to zwykłą opowieść o afrykańskiej piłce nożnej, ale również próba osadzenia jej w kontekście kulturowo – historycznym. Książka jest swoistym podsumowaniem 7 wyjazdów na Czarny Ląd i obserwacji 3 edycji Pucharu Narodów. Dzieli się na dwie części. Pierwsza koncentruje się na zagadnieniach stricte piłkarskich, druga opowiada o życiu w Afryce, choć nie jest pozbawiona futbolowego tła.

Podróżując przez kolejne mistrzostwa kontynentu, poznajemy specyfikę jaką rządzi się afrykańska piłka. Zależności polityczne, dobrze nam znane z europejskiej historii i ogromna pasja kibiców, przekraczająca granicę zdrowego rozsądku. Autor opisuje genezę barwnych przydomków nadawanych narodowym reprezentacjom i klubom. Skąd „Nieposkromione Lwy”, „Super Orły” czy… „Nadchodzące Pantery”? Jak kłótnie o pieniądze psują atmosferę w zespole i niweczą trud przygotowań do turniejów? Jak płynna jest granica między miłością a nienawiścią? Czy futbol może zażegnać wojny religijne?

Powody do zadowolenia, mimo porażki, mogli też mieć piłkarze „Słoni”. Ich dobra gra sprawiła, że przynajmniej na jakiś czas w Wybrzeżu Kości Słoniowej ustały walki w wojnie domowej pomiędzy muzułmanami z północy a chrześcijanami z południa. To, czego nie byli w stanie dokonać politycy, udało się Drogbie i jego kolegom. Teraz, jako wicemistrzowie kontynentu, bez obaw mogli wracać do domu do Abidżanu. 

Wiele miejsca poświęcono Henrykowi Kasperczakowi i jego pracy z afrykańskimi drużynami. Poznajemy jego losy od przybycia na Czarny Ląd w 1993 roku, przez lata obfitujące w sukcesy, po rezygnację z posady selekcjonera Senegalu, spowodowaną rozczarowaniem postawą swoich podopiecznych w Pucharze Narodów w 2008 roku.

Michał Zichlarz na swojej drodze spotyka ludzi, których losy często w różny sposób splatały się z Polską. W drugiej części poznajemy obraz trudów życia, niebezpieczeństwa, z jakim życie na Czarnym Lądzie wiąże się nierozerwalnie, oraz kuszącej zagadkowości tego miejsca. Autor również usiłuje w choć minimalnym stopniu nakreślić historię miejsc, które odwiedza. Shaka Zulus, wojny plemienne, bohater dywizjonu 303 w służbie Biafrze, czy zamach Janusza Walusia, to tylko niektóre wątki przez niego poruszane.

Nie mogło zabraknąć również historii „naszego” Nigeryjczyka, czyli Emmanuela Olisadebe. Jak skończyła się próba dotarcia do jego rodziców? W jakich warunkach rozkwitał jego talent? W jakich okolicznościach trafił do Polski? Skąd wątpliwości co do jego wieku? Przy okazji autor opisuje historię mniej i bardziej znanych przypadków fałszowania dat narodzin afrykańskich zawodników.

Często mówiąc: „afrykańska piłka”, myślimy: „szamani, czary, zabobony”. Bardzo interesujący jest rozdział poświęcony temu właśnie zagadnieniu. Czy to prawda, że magia jest tak ważna w futbolu na Czarnym Kontynencie? Czytamy o zabawnych i nieco strasznych przypadkach używania magii jako środka do celu jakim jest zwycięstwo w meczu. Wachlarz zabiegów stosowanych przez różnej maści szamanów wydaje się nie mieć ograniczeń.

Mieszkaniec Kamerunu żyje w nieustannym strachu. Dlatego też na wszelki wypadek woli zadowolić wszystkich bogów. Chrzest, katecheza, a nawet święcenia kapłańskie nie zawsze zmieniają tę mentalność.

Co ciekawe, istnieje hipoteza, że sukces Francji podczas mistrzostw w 98′ roku, również nie pozbawiony był pomocy sił nadprzyrodzonych, a w tajemniczej zapaści Ronaldo nie było przypadku.

Książkę jest niezwykle interesująca i czyta się ją z niekłamaną przyjemnością, w dodatku na naszym rynku jest rodzynkiem. Jako że w nadchodzącym mundialu spotkamy się z reprezentacją Senegalu, warto zapoznać się z nią jeszcze przed jego rozpoczęciem. Pozostaje mieć również nadzieje, że autor na niej nie poprzestanie, bo kolejne lata przysporzyły materiału na co najmniej kilka pozycji.

Comments

comments

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*