Andrea Pirlo. Myślę, więc gram. – Recenzja.

Andrea Pirlo. Myślę, więc gram. – Recenzja.

W roku 2014 na polskim rynku ukazała się biografia bodaj najbardziej nietuzinkowego piłkarza we współczesnym futbolu. Nietuzinkowego nie tylko na boisku, ale jak ludzie zorientowani w piłkarskiej tematyce wiedzą, jest równie oryginalną personą poza murawą. Stąd fani jego talentu, włoskiej piłki, czy po prostu pasjonaci piłki nożnej, sięgając po tę książkę mogli oczekiwać wiele. Czy oczekiwania znalazły odzwierciedlenie w rzeczywistości?

„Nie chciałbym, żeby kiedykolwiek ktoś, patrząc na mnie, stwierdził: „Piłkarz. Nogi pracują mu nieźle, ale mózg wcale”. Zdaję sobie sprawę, że są wśród nas tacy, którzy nie grzeszą inteligencją – sam znam przynajmniej kilku”.

Andrea Pirlo przeprowadza nas przez swoje życie od najwcześniejszych czasów, gdy jako dziecko nie mógł cieszyć się piłką, bo nie był akceptowany przez kolegów, których przerastał umiejętnościami. Opisuje trudne momenty budujące jego charakter i przedstawia w jaki sposób procentowały w dorosłej karierze. Mówi o miłości, jaką darzy barwy reprezentacji narodowej i dlaczego jest nazywany „piłkarzem wszystkich”. Autor wspomnień przywiązuje dużą wagę do strefy mentalnej i dzieli się z nami odczuciami, jakie towarzyszyły mu na ważnych etapach w jego życiu. Wspomina choćby, że w 2005 roku myślał poważnie o zakończeniu kariery i nie potrafił znaleźć w sobie radości z uprawiania futbolu. Sporo miejsca poświęca legendarnemu już finałowi w Stambule, a na swoje miejsce zasłużył też Jerzy Dudek.

„Nie czułem się jak piłkarz i już samo to było wystarczająco druzgocące. Co gorsza, nie czułem się także mężczyzną. W jednej chwili futbol stał się najmniej istotną rzeczą w moim życiu, mimo że do tej pory był jedną z najważniejszych. Był to dla mnie bardzo bolesny rozdźwięk. Nie miałem odwagi spojrzeć w lustro, sądząc, że własne odbicie splunie mi w twarz.”

Dowiadujemy się o wielu szczegółach, które dla wielu mogą być zaskoczeniem. Nawet dla tych, którzy dość wnikliwie śledzili karierę rozczochranego Włocha. Jak blisko był gry w Realu Madryt? Dlaczego nie zagrał w Barcelonie? Czemu nie wypalił transfer do Chelsea? Co stało się z wielką miłością, jaką żywił do Interu Mediolan? I dlaczego odrzucił bajeczną ofertę Katarczyków? Co czuje zawodnik przemierzający drogę z koła środkowego do punktu wyznaczonego na 11 metrze, w serii rzutów karnych? Kiedy do głowy przyszedł mu pomysł, aby w ćwierćfinale mistrzostw europy 2012, wykonać jedenastkę podcinką? Na kim wzorował się trenując rzuty wolne i jak przebiegał proces uczenia się techniki tego charakterystycznego uderzenia piłki. Miejsce, w którym Pirlo został oświecony i wpadł na pomysł jak to robić, może być dosyć zaskakujące.

Szczerze rozprawia się z dzisiejszym spojrzeniem na piłkę nożną i zarządzającymi nią ludźmi. Nie ucieka od trudnych zagadnień, takich jak rasizm na stadionach, stosowanie dopingu, złota piłka, czy wprowadzanie nowych technologii.

„W finale MŚ w 2006 roku Zidane dostał czerwoną kartkę za uderzenie głową Marco Materazziego. Wszyscy wiedzą, że arbiter główny tamtego spotkani, pan Horacio Elizondo, podjął decyzję o wyrzuceniu Zidane’a z boiska po konsultacji ze swoim asystentem, który chwilę wcześniej obejrzał telewizyjną powtórkę całej sytuacji – nawet jeśli z technicznego punktu widzenia nie powinien tego robić.”

Poza bardzo poważnymi kwestiami, spotykamy się z wieloma anegdotami i zabawnymi historiami dotyczącymi zawodników, z którymi Pirlo miał do czynienia na przestrzeni wielu lat. Możemy się przekonać, że cechuje się sporym poczuciem humoru i wizerunek poważnego, statecznego człowieka nie jest do końca zgodny z prawdą. Kto miał w zwyczaju nosić w torbie sportowej stare, zużyte buty piłkarskie i co miało to na celu? A kto przed meczem miał problemy gastryczne i… psuł powietrze w szatni?

Książkę czyta się błyskawicznie, rozdziały nie stanowią osobnych historii, a często przenikają się. Kiedy już wpadnie się w wir czytania trudno się oderwać. Jeśli chodzi o minusy, mogę do nich zaliczyć momenty trącące grafomanią. Niektóre fragmenty to przerost formy nad treścią, a metafory są nazbyt rozbudowane. Pytanie, czy jest to kwestia tłumaczenia, czy taka była już oryginalna forma. Wiele tematów zostało rozwiniętych niedostatecznie szczegółowo. Jednak nie psuje to w najmniejszym stopniu przyjemności czytania, a po zakończeniu ma się poczucie, że książka jest zdecydowanie zbyt krótka. Wizerunek piłkarza nieprzystającego do dzisiejszych czasów, czy wymyślającego piłkę po swojemu, znajduje w niej potwierdzenie, a nawet jest uzupełniony. Na koniec otrzymujemy pokrzepiającą informację: ostatni rozdział nie został jeszcze napisany.

 

Comments

comments

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*