„Andrzej Szarmach. Diabeł nie anioł.” Jacek Kurowski. Recenzja.

„Andrzej Szarmach. Diabeł nie anioł.” Jacek Kurowski. Recenzja.

„Zawsze szukał czegoś, w czym mógłby się wyróżnić i wybić, chociaż myślę, że kiedy miał 10 albo 12 lat, to sam nie wierzył, że może stać się wielkim piłkarzem. Nikt tego nie przypuszczał. Ale on miał ambicję. Nie poddawał się.
Nasza mama mawiała, że piłka chleba nam nie da. Andrzej temu zaprzeczył. Zaryzykował i postawił na futbol. Poszedł na całego. I wygrał.”

49 bramek zdobytych dla Górnika Zabrze, 60 dla Stali Mielec, 94 dla francuskiego Auxerre, 33 dla Guingamp. Ale przede wszystkim 61 występów w reprezentacji Polski, w których zdobył 32 bramki. Trzykrotny uczestnik mistrzostw świata, z których dwukrotnie – 1974 r. i 1982 r. – przywoził srebrny medal (wówczas za trzecie miejsce przyznawano medale srebrne). Wicemistrz olimpijski i król strzelców igrzysk w Montrealu.
Andrzej Szarmach jest jednym z najznamienitszych przedstawicieli niezwykle utalentowanego pokolenia polskich piłkarzy, którzy trafili na niewłaściwe czasy. W zrobieniu prawdziwie wielkiej kariery, która niewątpliwie stałaby się ich udziałem, przeszkodziła polityka. Jacek Kurowski postanowił przypomnieć i nieco „odkurzyć” tę zasłużoną dla polskiego futbolu postać.

Szarmach przedstawia nam miejsce, w którym zaczęła się fascynacja piłką nożną. Poznajemy jego liczną rodzinę i warunki w jakich dorastał. Przytacza wiele interesujących historii z dzieciństwa, które oddają też klimat tamtych czasów.
Jak wyglądał początek kariery i gra w Arce Gdynia? Dlaczego uciekał przed wojskiem i jak to się stało, że zamiast do Legii trafił do Zabrza? Jak układała się jego współpraca z Włodzimierzem Lubańskim?

Każdy rozdział rozpoczyna się od wypowiedzi osób, które w pewnym momencie kariery miały styczność z Szarmachem. Są to m.in. członkowie rodziny, Paweł Janas, Lubański, Józef Klose czy Guy Roux. A sama książka jest swobodną wypowiedzią, momentami moderowaną przez pytania dziennikarza.

Zdecydowanie najbardziej interesującą częścią książki jest ta dotycząca kariery w reprezentacji. Dotyka wielu kwestii, które do dzisiaj intrygują ekspertów i kibiców. Poznajemy jego spojrzenie na fenomen Orłów Górskiego i drogę jaką przebył, aby zostać członkiem tego wybitnego zespołu. Dlaczego Górski musiał odejść i czy była to właściwa decyzja? Kto, z punktu widzenia zawodników, powinien zostać jego następcą i dlaczego opcja z Jackiem Gmochem nie mogła wypalić.

„Gmoch przyprowadził lekarzy, psychologów i psychiatrów. Robiliśmy jakieś ćwiczenia, rozwiązywaliśmy zadania i testy. Z jednego z tych psychologicznych tekstów wyszło mu, że Włodek Lubański i ja nie możemy grać razem.”

Czytamy również o konflikcie pomiędzy Szarmachem a Piechniczkiem. Dlaczego przedwcześnie zakończyła się jego kariera w reprezentacji i w jakich okolicznościach to nastąpiło? Jaka była tym rola Zbigniewa Bońka? Jak wyglądały relacje „Zibiego” z resztą kadry? Jaka jest prawda o konflikcie na linii Deyna – Boniek? W bardzo interesujący sposób wypowiada się też na temat Jana Tomaszewskiego.

Podróżujemy do Francji, gdzie został postrachem bramkarzy i regularnie zdobywał bramki dla Auxerre i Guingamp. Jakim trenerem był Guy Roux? Jakim człowiekiem i piłkarzem był Eric Cantona? I ile jest prawdy w stwierdzeniu, że pierwszym, który poznał się na jego talencie był właśnie Szarmach? Gdzie we Francji żyło mu się najlepiej?

Nie brak również wspomnień z czarnych dla polskiego futbolu dni. Z czasów, gdy piłkę nożną w Polsce toczył nowotwór korupcyjny. W tym czasie przyszło Szarmachowi pracować w Zagłębiu Lubin i miał wątpliwą przyjemność spotkać się z „Fryzjerem”. Jednak jego przygoda w Lubinie nie trwała długo, a wątek ten jest potraktowany bardzo pobieżnie.

Jak dzisiaj wygląda jego życie? Czy czuje się zapomniany? Wykorzystany? Ma do kogoś żal?

Książkę znakomicie puentuje ostatni rozdział pod tytułem: Je ne regrette rien – niczego nie żałuję.

Gorąco polecam.

Comments

comments

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*