Eksperymenty Nawałki. Jak wypadł test nowego ustawienia?

Eksperymenty Nawałki. Jak wypadł test nowego ustawienia?

Spośród europejskich zespołów, które awansowały do mistrzostw świata, straciliśmy zdecydowanie najwięcej bramek. W celu poprawy naszej gry defensywnej selekcjoner Adam Nawałka zdecydował się na przetestowanie nowego ustawienia z trójką środkowych obrońców. Jak wypadł test? Jakie są niedoskonałości nowego systemu? Jakie płyną z niego korzyści? I co może nam dać w przyszłości? Mamy nadzieję, że niniejszym tekstem choć przybliżymy wam odpowiedzi na te pytania. 

Wprowadzenie
Pierwszą trudność napotykamy już w momencie próby zdefiniowania nowego ustawienia. Należy pamiętać, że jest ono niezwykle płynne i jak każde inne zmienia się w zależności od fazy gry. Dlatego nie ma wielkiego znaczenia czy zamkniemy je w ciągu cyfr: 1-5-4-1, 1-3-4-3, czy jakimkolwiek innym. Zakładając, że systemy opisujemy biorąc pod uwagę ustawienie w defensywie, najlepszym wyjściem będzie to pierwsze, czyli 1-5-4-1.

Wyjściowy skład prezentował się następująco:

W defensywie trójka stoperów i wahadłowi, którym miejsce na skrzydle robili schodzący bliżej osi boiska Grosicki i Błaszczykowski. W środku pola dwóch defensywnie usposobionych pomocników, a na szpicy Wilczek. Poniżej prezentujemy wykres przeciętnej pozycji:

Na pierwszy plan wysuwa się zagęszczony i zabezpieczony środkowy sektor boiska, dzięki czemu przeciwnik ma duże problemy z konstruowaniem akcji środkiem. Jednak często w futbolu robi się coś kosztem czegoś, tak jest i w tym wypadku. Kołdra zawsze będzie za krótka i chcąc przykryć słabości defensywne poświęcamy nieco siły ognia. Szczególnie widoczne jest to w pierwszych fazach wprowadzania nowego systemu. Musimy pamiętać, że wdrażając nowe ustawienie zaczynamy od wypracowywania automatyzmów w grze defensywnej. Stąd oceniając postawę zespołu w pierwszym sparingu nie możemy się dziwić, że większość uwagi poświęcał on na trzymaniu pozycji, odbudowie ustawienia i uważnemu przesuwaniu.

Defensywa
Większość czasu spędziliśmy grając w średnim i niskim pressingu. W zasadzie od pierwszej do ostatniej minuty nie traciliśmy koncentracji, kryjąc wolne strefy, umiejętnie się asekurując i utrzymując właściwe odległości. Przy tym właściwie reagowaliśmy na ruch przeciwnika. Bywały takie fragmenty, w których zespół skupiał się na 20 metrach długości boiska.
  

W pressingu średnim ustawialiśmy się tak, aby Urugwaj był zmuszony do gry bocznymi sektorami.

W bocznych sektorach również trudno im było rozwiązać sytuację na swoją korzyść, bo utrzymywaliśmy równowagę w okolicach piłki, co w połączeniu z agresywną grą przynosiło częste przerywanie ataku. A nawet jeśli udawało im się dośrodkowywać piłkę w pole karne ich napastnik był pilnowany przez dwóch rosłych stoperów.

Ważną korzyścią płynącą z gry trzema stoperami jest fakt, iż nawet jeśli skrzydłowy nie zdąży zaasekurować wahadłowego, temu w sukurs przyjść może półlewy lub półprawy stoper.

Asekuracja w defensywie to zresztą właściwie słowo klucz jeśli chcemy definiować ten system. Pozwala on na aktywną obronę w niskiej strefie, z częstszym atakowaniem zawodnika z piłką przez stopera, bo środkowy obrońca zawsze powinien mieć za plecami partnera, który zdąży pokryć jego strefę. Jest to korzystne w przypadku naszej kadry, gdyż dysponujemy zawodnikami lubiącymi nieco wyżej atakować zawodnika wchodzącego z piłką w naszą strefę defensywną. Pewnie wielu z was pamięta kilka sytuacji z przeszłości, gdy jeden z naszych stoperów wyszedł do przeciwnika zostawiając za plecami przestrzeń, której nie zdążył zaasekurować żaden partner. Atak się nie powiódł, we wspomnianą wolną przestrzeń wbiegł inny oponent i stanął oko w oko z bramkarzem. Ileż bramek traciliśmy w ten sposób. Testowany nowy system powinien takie błędy ograniczyć. Tak jak w poniższym przypadku, gdy do przeciwnika wyskoczył Jach, a partnerzy za jego plecami utrzymywali kompaktowe ustawienie. Ponadto interweniujący wyżej stoper zapobiega rozgrywaniu piłki pomiędzy liniami pomocy i obrony.

Reasumując. Urugwajczycy w całym meczu zdołali oddać ledwie 3 strzały z pola karnego, stwarzając sobie w sumie 4 sytuacje bramkowe. Polscy defensorzy zneutralizowali atuty przeciwnika, a przecież ten ,choć nie grał w optymalnym zestawieniu, miał w swym składzie piłkarzy o bardzo uznanej marce. Natomiast w naszym bloku defensywnym zabrakło co najmniej dwóch znaczących ogniw, jednak żaden z zastępców nie zawiódł.

Ocena gry w defensywie (w skali szkolnej): -5

Ofensywa
Tutaj było zdecydowanie słabiej, ale już wyjaśniliśmy sobie dlaczego nie mogło być inaczej. Sprawy nie ułatwiła również nieobecność Roberta Lewandowskiego. W ofensywie przechodziliśmy do ustawienia 1-3-4-3. A Grosicki i Błaszczykowski często grali jako dwie „dziesiątki” za plecami Wilczka, lub w linii z napastnikiem. Grę prowadziliśmy zazwyczaj bokami, co biorąc pod uwagę brak kreatywności w środku pola jest dosyć logicznym rozwiązaniem.

Wprowadzając piłkę z własnej linii defensywy budowaliśmy grę za pomocą podań po ziemi, rozgrywając piłkę między stoperami. Szalenie ważną rolę w tym aspekcie spełniają połlewy i półprawy stoper, którzy ustawieni stosunkowo wysoko i bardzo szeroko mają za zadanie być pierwszymi rozgrywającymi. W ustawieniu z trójką, rzadziej niż w przypadku gry z parą stoperów pomiędzy stoperów wchodzi defensywny pomocnik, gdyż jest to właściwie zbędne i tracimy w ten sposób opcję do rozgrywania w wyższym sektorze.

Sposób otwierania gry potwierdza statystyka podań, w której przodują stoperzy i Krychowiak. Uznanie budzi fakt, że zawodnikiem, który miał trzeci wynik w drużynie pod względem liczby podań został Jędrzejczyk, grający 45 minut. Co więcej, z 43 podań wszystkie były celne!

 

Dobrze wyglądała współpraca na prawym skrzydle. Gdy Błaszczykowski schodził po piłkę i ściągał na siebie przeciwnika, wolną strefę usiłował wykorzystać Bereszyński. I na odwrót.

Długimi fragmentami, zwłaszcza w pierwszej połowie meczu z Urugwajem, irytowała mała liczebność zawodników zaangażowanych w grę ofensywną. Nie tworzyliśmy przewagi w okolicach piłki w bocznych sektorach w ofensywie. Środkowi pomocnicy rzadko włączali się do ataku, lub robili to bardzo ospale. Zmieniło się to w drugiej odsłonie, gdzie zaatakowaliśmy z większym zdecydowaniem.

 

Gdy przejmowaliśmy piłkę w średnim bądź wysokim pressingu, natychmiast do kontry startowali skrzydłowi. Jeśli tylko Grosicki zobaczył przed sobą fragment wolnej przestrzeni, błyskawicznie po przechwycie zaczynała się gonitwa. Mankamentem była niewielka liczba uczestników.

Moją szczególną uwagę zwrócił fakt zastosowania pewnego wariantu taktycznego, który dotychczas był stosowany sporadycznie. Wydaje się być ciekawym elementem, który przynieść może sporo korzyści. Wąskie ustawienie Błaszczykowskiego i Grosickiego pozwalało na grę obu po jednej stronie boiska. Kilka razy bardzo efektownie rozgrywali piłkę w trójkącie z wahadłowym. Miało to miejsce tak z lewej, jak i z prawej strony boiska. Mogła to być odpowiedź na wspomniany już problem ze stwarzaniem przewagi w okolicach piłki. 

Jest to zabieg taktyczny bardzo interesujący i mam nadzieję, że będzie kontynuowany w przyszłości. Mimo, że czasem wchodzili sobie w drogę, to zazwyczaj wyglądało to obiecująco.

Trzeci stoper to zarazem kolejny wieżowiec do walki przy stałych fragmentach, a te również możemy zapisać po stronie pozytywów. Widzieliśmy kilka ciekawych wariantów, a Jach i Glik kilkukrotnie dochodzili do sytuacji strzeleckiej. Jak choćby w poniższej sytuacji, gdy stoper Monaco wykorzystał wyblok Krychowiaka, obiegł kryjących i jak sam pewnie by to skomentował: „miał patelnię z telewizora”.

Ocena gry w ofensywie (w skali szkolnej): 3

Podsumowanie

W piątek widzieliśmy solidność przez duże „S”. Z Meksykiem było słabiej, ale zestawienie zespołu powodowało iż był to sprawdzian dalece mniej miarodajny. Kadra w nowej odsłonie zaprezentowała się obiecująco i myślę, że wszyscy czekamy na ciąg dalszy. Wariant, w którym napastnik i dwaj skrzydłowi ustawieni są blisko siebie, stanowi być może odpowiedź na pytanie – jak odciążyć Lewandowskiego, jednocześnie utrzymując balans w defensywie. Można również przypuszczać, że mając w składzie Lewego, łatwiej byłoby utrzymać piłkę z przodu i czekać na podłączających się partnerów.

Plusy

  • Solidność w obronie,
  • Asekuracja,
  • Gra w powietrzu,
  • Zagęszczenie środka pola,
  • Błyskawiczne kontry,
  • Dobra gra wahadłowych,
  • Kombinacyjna gra Błaszczykowskiego i Grosickiego,
  • Stałe fragmenty,

Minusy

  • Osłabienie „siły ognia”,
  • Mała kreatywność w środku pola,
  • Mała liczebność zawodników biorących udział w grze ofensywnej,
  • Spora niedokładność w wyprowadzaniu kontrataków,
  • Nie istnieje życie bez Lewego,

Comments

comments

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*