Górnik Zabrze. Opowieść o złotych latach. Recenzja

Górnik Zabrze. Opowieść o złotych latach. Recenzja

Górnik Zabrze, najbardziej utytułowany polski klub piłkarski, doczekał się wreszcie książki na miarę swoich wielkich sukcesów. Paweł Czado zaprasza nas na „Opowieść o złotych latach”, w której głos zabierają główni bohaterowie wieloletniej hegemonii ekipy z Zabrza na krajowym podwórku. Zachęcamy do zapoznania się z naszą recenzją.

Już samo opakowanie zachęca do sięgnięcia po tę pozycję. Świetnie prezentująca się książka zdecydowanie skupia na sobie uwagę. Niezwykle dobrą robotę wykonują liczne, barwne, choć najczęściej czarno-białe, fotografie, będące znakomitym uzupełnieniem słowa pisanego.

Budowa lektury jest analogiczna do innej pozycji z repertuaru Czady – Piechniczek. Tego nie wie nikt. Autor podzielił ją na 3 główne części – Pierwszy wielki Górnik, Górą Górnik, Ostatni wielki Górnik. W ich skład wchodzą w sumie 24 rozdziały, a te składają się ze sporej liczby znacznie mniejszych podrozdzialików. Oprócz nich na końcu znajdujemy Epilog Przyszłość i Aneksy.
Rozpoczyna się naprawdę z grubej rury. Historie piłkarzy, mających największy wpływ na wielkość Zabrzan w latach 50. poprzedniego stulecia – Józefa Kaczmarczyka, Ernesta Pohla, Edmunda Kowala, Romana Lendtnera i Jana Kowalskiego – są bardzo szczegółowe i zdecydowanie wciągają. Wokół nich przewijają się oczywiście także wątki innych zawodników klubu, który z dnia na dzień zyskiwał coraz większą sympatię w całej Polsce.

Oboczycie, że jak w Górniku nie bydom grali Ślonzacy, to nie bydzie wielkiego Górnika.

Druga część jest z początku kontynuacją opowieści o najlepszych zawodnikach, tym razem z późniejszych lat. Autor bardzo pomysłowo nazywa rozdziały zgodnie z wersetami słynnej w tych czasach piosenki Skaldów – Górą Górnik. Co bardzo ważne, nie są to opisy encyklopedyczne, oparte tylko i wyłącznie na suchych, przez lata powtarzanych faktach. Czado przebył tysiące kilometrów, by odbyć setki rozmów z byłymi piłkarzami, trenerami, a także rodzinami i bliskimi współtwórców wielkiego Górnika. Poznajemy kulisy przyjścia niemal każdego z opisywanych zawodników na Roosevelta. Wielu podkreśla, że Górnik wcale nie był ich pierwszym wyborem. Barwnie opowiadają o drużynie, która począwszy od 1957 roku aż 16 razy z rzędu kończyła ligowy sezon na podium, zostając w tym czasie dziesięciokrotnym Mistrzem Polski. Oprócz tego otrzymujemy obraz Eryka Wyry, prezesa klubu, bez którego sukcesy Trójkolorowych zapewne nie byłyby tak okazałe.

Kiedy Eryk Wyra się rozpędza, nie można go zatrzymać. Buduje hotel, trzy boiska treningowe dla piłkarzy, jedno boisko lekkoatletyczne z bieżnią o nawierzchni tartanowej i oczywiście porządne ogrodzenie. Zabiera się również za halę gimnastyczną z pełnowymiarowym boiskiem przy ulicy Matejki. […] Za czasów Wyry Górnik zmienia się o 180 stopni. To był człowiek, który jeśli coś powiedział, to musiało być zrobione.

Przy takim zarządzaniu i najlepszym w kraju kapitale personalnym Zabrzanie byli skazani na sukcesy także na arenie europejskiej. Czado przenosi nas na stadiony m. in. w Rzymie, Pradze, Wiedniu czy Manchesterze. Historie przedstawione przez bezpośrednich bohaterów potyczek czyta się tak, jakby jutra miało nie być. Wiele smaczków wyniesionych z szatni, kulisy wielkich bojów, za którymi jeszcze długo tęsknić będzie klubowa piłka nożna w Polsce i wrażenia z konfrontacji z największymi klubami na świecie tworzą znakomitą całość.

Roma dla Górnika to marchew dla królika.

Oprócz tego mamy do czynienia z historiami bezpośrednio niezwiązanych z piłką, ale mocno z nią związanych. Jednym z przykładów jest uratowanie górnika, Alojzego Piontka, z zawalonej kopalni Rokitnica w 1971 r., kiedy jego ukochany klub toczy zacięte starcia z Manchesterem City. Na kolejnych stronach lektury widnieją m. in. relacje z niemal corocznych tournee do Ameryki oraz przedstawienie węgierskich i polskich szkoleniowców, mających kolosalny wpływ na dawną świetność Górnika. Nie dało się również nie wspomnieć o panującym wówczas ustroju w naszym kraju, czego konsekwencją były ucieczki piłkarzy podczas zagranicznych wojaży oraz dobrze rozwinięty handel żywności i przedmiotów, będących u nas status materiałów deficytowych.
Niemal bliźniaczą budowę ma trzecia część książki, dotycząca znakomitej drużyny Górnika z lat 80., która zapisała się na złotych kartach klubu dzięki wywalczeniu czterech kolejnych Mistrzostw Polski. Czado, na wzór poprzednich fragmentów, przedstawia najlepszych futbolistów z tego okresu. Raz po raz przewija się wątek Jana Szlachty, mającego równie duży wpływ na sukcesy Górnika, co kilka lat wcześniej Wyra. Za jego czasów Zabrzanie także występują w europejskich pucharach. Zawodnicy ze Śląska nie mają wówczas wielu powodów do narzekania, porównując się do piłkarzy innych polskich klubów. Ponadto podkreślają znakomite przygotowania do sezonu, czego przykładem są słowa Jana Urbana o pierwszych dniach po przejściu do hiszpańskiej Osasuny:

Po jednym z pierwszych treningów w Pampelunie miałem masaż. Kiedy się położyłem, masażysta chciał zacząć, patrzy na mnie i prosi: „Ale ty się rozluźnij”. Tyle, że ja już byłem rozluźniony. Okazało się, że po treningach w Zabrzu miałem tak zbite ciało, to były same mięśnie.

W ostatniej odsłonie piłkarscy bohaterowie starają się odpowiedzieć na pytanie, dlaczego w latach 90. termin „Wielki Górnik” był już tylko wspomnieniem.

Dlaczego Górnik przestał być wielki? Należałoby raczej zapytać, dlaczego liga przestała być wielka. O wszystkim zadecydowały przemiany ustrojowe, a co za tym idzie – pieniądze. 

Epilog Przyszłość składa się w większości ze słów Łukasza Milika, szkolącego w klubie młodzież i dzieci. Brat zawodnika Napoli i reprezentacji Polski szczegółowo opowiada o zasadach funkcjonowania poszczególnych grup wiekowych, pierwszych osiągnięciach i stawianych celach. O ile ta część jest, jak wskazuje sama nazwa, melodią przyszłości, o tyle 11 załączonych aneksów mówi niemal wyłącznie o przeszłości. To tutaj odnajdujemy m. in. historię stadionu w Zabrzu, spis wszystkich występów w europejskich pucharach oraz nazwiska piłkarzy, reprezentujących Górnika w ciągu ponad 30 lat chwały.

Lektura o śląskim klubie jest niesłychaną kopalnią anegdot, często przezabawnych. Oczywiście nie zawsze jest do śmiechu. Autor zapoznaje czytelnika z problemami wielkich zawodników, takimi jak alkohol i jego konsekwencje, zagraniczne ucieczki czy niespełniona miłość. Byli piłkarze, trenerzy i działacze Górnika, których losy są nam przedstawione, mieli ogromny wpływ na rozwój polskiej piłki. Tak naprawdę niemal o każdym z nich można by napisać niezwykle ciekawą książkę.
Bardzo mi się spodobało, że na wstępie Czado zdecydowanie podkreślił, że bierze pełną odpowiedzialność za wszystkie błędy swojego literackiego dzieła. Nie stara się wybielać, zwalać winę na błąd druku i tym podobne, co czasami zdarza się niektórym autorom. Stąd bez zawahania można mu wybaczyć fakt, że przez omyłkę zrobił z Niemców Mistrzów Świata z 2002 roku i kilka mniejszych niedociągnięć, których nieco słabiej zorientowany kibic zapewne nawet nie wychwyci. Reasumując, nie można powiedzieć, że tę książkę warto przeczytać. Ją koniecznie trzeba przeczytać! Bez zbędnych ceregieli stwierdzam, że Opowieść o złotych latach na pewno wskakuje do mojej listy TOP 5 najlepszych książek o futbolu.

Comments

comments

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*