Grzegorz Krychowiak – Książe Paryża na zakręcie.

Grzegorz Krychowiak – Książe Paryża na zakręcie.

„Krychowiak nie wybrał PSG, żeby grać, tylko dla narzeczonej.” Te słowa, wypowiedziane przez Pawła Zarzecznego, jeszcze rok temu mogły być traktowane z dużym przymrużeniem oka. Wszak był on dziennikarzem słynącym z kontrowersyjnych tez, nierzadko mocno odbiegających od stanu faktycznego. Prawda jednak córką czasu jest i dzisiaj ów cytat wybrzmiewa zdecydowanie donioślej.

Piłkarzy można podzielić na cztery grupy. Pierwszą z nich są pasjonaci, przesiąknięci piłką do szpiku kości. Jeśli akurat nie rozgrywają jakiegoś meczu, to na pewno ich myśli krążą gdzieś w okolicach piłkarskiego boiska. Drugą stanowić będą Ci, którzy posiadają nieprawdopodobną motywację osiągnięć i za pomocą futbolu dają upust swojej przeogromnej ambicji i chęci zdobywania uznania. Kolejną grupą są zawodnicy traktujący futbol wyłącznie jako zawód. Ostatnią zaś stanowią piłkarze, dla których piłka jest jedynie środkiem do celu, którym jest wystawne życie i realizowanie się na innych polach. Oczywiście jest to pogląd bardzo subiektywny, który opieram na własnych wieloletnich obserwacjach. Każdy z was może ocenić ich zasadność, albo zaproponować kilka kolejnych zbiorów.

Krychowiak – piłkarz.

Krychowiak jaki jest, każdy widzi. Posiada całkiem pokaźny bagaż piłkarskich walorów, a w określonych warunkach jest piłkarzem znakomitym. Takie warunki stworzył dla niego Adam Nawałka w polskiej reprezentacji i Unai Emery w Sevilli. Potrafili znakomicie wykorzystać zalety Krychowiaka i przykryć jego wady, dzięki czemu odgrywał niepoślednią rolę w klubie i reprezentacji. Siła fizyczna, wzrost i dobra gra głową, umiejętność odbioru piłki, zagrania pod faul, którymi daje oddech drużynie, niezły przerzut, konsekwencja taktyczna, trzymanie ustawienia i umiejętna asekuracja. Dodatkowym atutem polskiego pomocnika było to, że potrafił dyrygować partnerami w defensywie. Te wszystkie cechy pozwalały mu bez problemu odnaleźć się w zespole bazującym na grze reaktywnej. Schody zaczynają się, kiedy „Krycha” przestaje grać…
Zawodnik wybitny, ale bez regularnej gry, jest w stanie na bazie swoich piłkarskich umiejętności stworzyć w meczu różnicę. Krychowiak bez regularnej gry traci niemal wszystkie swoje walory. Nie nadąża za akcją, nie czuje odległości, nie ma wyczucia tempa, zagrywa nie w porę.
Niestety Krychowiak poza niewątpliwymi plusami, posiada sporego kalibru niedoskonałości, które eliminują go z gry na określonym poziomie. Niedoskonałości te szybko zostały w Paryżu dostrzeżone i okazało się, że z regularną grą mogą być problemy. Jednak niewielu przypuszczało, że właściwie przestanie grać w piłkę. Przechodząc do PSG spotkał się z innymi wymaganiami dotyczącymi gry na jego pozycji. Nie było czasu na kręcenie kółek z piłką, trzeba było grać i myśleć szybciej, dokładniej, ofensywniej. Zespoły z topu nie mogą sobie pozwolić na poświęcenie jednego zawodnika w środku pola dla zadań czysto destrukcyjnych. To co w Sevilli i w kadrze poczytywano jako pożyteczne, w PSG było spowalnianiem gry, gubieniem tempa akcji, sypaniem piachu w tryby. Unai Emery o Krychowiaku mówi tak:

„Jest to gracz, który może dać jakość w wielkim zespole. Ale w Paris Saint-Germain niektórzy piłkarze po transferze powinni być w stanie iść o krok dalej, aby poprawić grę w zespołu. Tutaj nie jest tak samo jak w innych drużynach. Lepiej, żeby znalazł sobie inny zespół, którego gra bardziej mu odpowiada.”

Żyjemy w piłkarskiej erze, w której gra na pozycji nr 6 i 8 definiowana jest przez zawodników pokroju Kroosa, Modricia, Maticia, Kante, Verrattiego czy Busquetsa. Natomiast Krychowiak, mimo niewątpliwie dużej sportowej klasy, wygląda momentami jak zawodnik z minionej epoki.

Krychowiak – celebryta.

Odkąd reprezentant Polski przestał grać w PSG nasilają się głosy, że powinien czym prędzej opuścić Paryż i ratować karierę. Oczywistym chyba jest, że nie ma już dla niego miejsca w zespole z Paryża, o czym świadczą wypowiedzi trenera, czy partnerów z drużyny. Czytelny sygnał wysłać ma również Adam Nawałka, który prawdopodobnie nie powoła Krychowiaka na nadchodzące zgrupowanie.
Pytanie, czy poczucie traconej szansy ma sam zainteresowany? Na wstępie wspominałem o umownym podziale piłkarzy na cztery grupy, biorąc pod uwagę stosunek do wykonywanej profesji. Śledząc karierę Krychowiaka, jego aktywność w mediach społecznościowych i wypowiedzi dla wszelkiej maści innych mediów, powstaje obraz człowieka wielu talentów i zainteresowań. Piłka nożna jest tylko jednym z nich. Z o wiele większą pasją wypowiada się na temat mody, czy fotografii. Jak sam wspomniał w jednym z wywiadów, zależy mu na rozwoju w wielu dziedzinach, doświadczaniu nowego, byciu człowiekiem elokwentnym i niezaszufladkowanym. W przeciwieństwie do większości piłkarzy nie buduje swojej tożsamości w oparciu o świat piłki nożnej. Mało tego. Stwierdza, że czasem nie był dumny z bycia piłkarzem i wolał o tym nie wspominać. Podobno nie od razu powiedział o tym nawet swojej obecnej partnerce. Trudno się więc dziwić, że nie potrafił zaaklimatyzować się w przesiąkniętej blichtrem szatni Paryżan.
Czy powinno również dziwić, że nie śpieszy mu się do zmiany miejsca zamieszkania? Niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto zrezygnowałby z luksusowego życia w wielkiej europejskiej stolicy dla na przykład Sankt-Petersburga. Trafiając do Paryża osiągnął swój zawodowy szczyt. Mieszka w kraju, który jest jego drugim domem, zarabia pieniądze, których nie zapłaciłby mu nikt inny. Ma sposobność ku temu by realizować się w innych dziedzinach. Żyje w miejscu, w którym na modzie znają się tak, jak mieszkańcy Zakopanego na oscypku. Pensja na poziomie niemal 5 mln euro rocznie, pozwala niebiednie żyć, a jednocześnie stanowi spory problem w kontekście zmiany pracodawcy. Po odliczeniu podatków zostaje niemal 200 tys euro miesięcznie. Do tego zapewne PSG chciałoby odzyskać jakąś część kwoty transferowej, jaką wydali na Polaka.

Czy wobec tego powinniśmy się przejmować przyszłością Grzegorza Krychowiaka? Wystarczy przejrzeć jego profil na instagramie, aby przekonać się, że nie wiedzie życia cierpiętnika, nie czuje się uciśniony przez pracodawców i nie cierpi z nudów. Wręcz przeciwnie. Losem Krychowiaka bardziej przejmują się kibice, niż sam Krychowiak. Reprezentacji nie stać na stratę takiego piłkarza? Owszem, ale z niewolnika nie ma pracownika, a życie ma się jedno i chyba o to w nim chodzi, aby przeżyć je po swojemu. Życzyłbym każdemu z nas, żeby mógł w taki sposób „marnować” swój potencjał.

Comments

comments

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*