Hit kolejki dla Mistrzów Polski. Relacja z meczu Piast Gliwice – Legia Warszawa 1:3

Hit kolejki dla Mistrzów Polski. Relacja z meczu Piast Gliwice – Legia Warszawa 1:3

Niedzielne spotkania 4. kolejki Ekstraklasy zainaugurowało starcie dość niespodziewanego lidera tabeli, Piasta Gliwice, z panującym Mistrzem Polski, Legią Warszawa. Wojskowi przyjechali na Górny Śląsk po kompromitującej porażce w pierwszym meczu III rundy eliminacji do Ligi Europy z luksemburskim Dudelange (1:2). Jak poradzili sobie przy Okrzei 20?

Spotkanie symbolicznym kopnięciem piłki rozpoczął 97-letni Aleksander Tarnawski, ostatni żyjący żołnierz z 316-osobowego oddziału Cichociemnych. W pierwszych pięciu minutach obie ekipy postraszyły swoich rywali po rzutach rożnych. Najpierw, po wrzutce Antolicia, niecelnie na bramkę Szmatuły główkował Żyro. W odpowiedzi, po kornerze Dziczka, Legioniści wybili futbolówkę przed pole karne tuż pod nogi Felixa, ten trafił wprost w „koszyczek” Malarza. W 7. minucie znów było gorąco pod bramką przyjezdnych po stałym fragmencie gry. Po rzucie wolnym Kirkesov posłał podciętą piłkę wprost na głowę świetnie wychodzącego na czystą pozycję Czerwińskiego, jednak defensor Piasta uderzył bardzo nieczysto. 120 sekund później prostą stratę w środku pola zaliczył Nagy. Piłkę przejął Valencia i błyskawicznym podaniem uruchomił na prawej flance Maka, którego zagranie przed pole karne nie znalazło adresata. Wydawało się, że obrońcy Legii bez problemu wyprowadzą grę spod własnej bramki, jednak kolejny udany przechwyt zaliczył Valencia. Po jego wrzutce na głowę Papadopulosa liderzy tabeli domagali się rzutu karnego. Gwizdek sędziego milczał. Trzeba przyznać, że od początku meczu w szeregach gospodarzy bardzo aktywni byli przede wszystkim właśnie Valencia i Papadopulos. W 12. minucie Czech uciekł Jędrzejczykowi na lewej stronie, ale jego płaski strzał po ziemi nie mógł zagrozić czujnemu Malarzowi. Snajper Gliwiczan stanął przed kolejnymi dobrymi szansami już pięć minut później. Po dobrym przyjęciu długiej podania z prawej flanki nie trafił w piłkę, a po kolejnym dośrodkowaniu Dziczka z rzutu rożnego oddał bardzo niecelny strzał na bramkę. Po tej sytuacji do głosu doszła Legia. Aktywny na prawej stornie boiska Jędrzejczyk poszukał faulu w okolicach pola karnego. Antolić ustawił piłkę dwa, może trzy metry od miejsca, w którym reprezentacyjny obrońca był faulowany. Szybko zareagował Valencia, wskazując prawidłowy punkt, z jakiego powinna zostać wznowiona gra. Teraz możemy gdybać, co by było, gdyby Ekwadorczyk nie był tak drobiazgowy, ale fakt jest taki, że Antolić posłał piłkę na głowę Jędrzejczyka, a ten otworzył wynik spotkania. Już cztery minuty później Piast mógł doprowadzić do wyrównania, jednak Sedlar nie zdołał zamknąć kolejnego dośrodkowania z rzutu rożnego. Chwilę potem, znów po dobrej, żywiołowej akcji Valencii, przed dobrą szansą stanął Felix. Hiszpan zbyt długo zbierał się do oddania strzału z 18 metrów, w konsekwencji czego został zastopowany przez rywali.  W tej części gry Piast stać było jeszcze na efektowny, 60-metrowy, ale niestety bezproduktywny rajd Pietrowskiego i kąśliwe uderzenie Czerwińskiego z 30 metrów, po którym piłka przeleciała ponad bramką Malarza. Prawdziwe oblężenie świątyni jego vis-a-vis, Jakuba Szmatuły, oglądaliśmy tuż przed przerwą. Bardzo dobrą okazję na strzał nożycami miał Nagy. Węgier widowiskowo złożył się do uderzenia, jednak nie trafił w futbolówkę. Zamknięci w swoim polu karnym gospodarze wybijali kolejne piłki jak najdalej od własnej bramki. Po jednym z błędów Nagy wyszedł sam na sam z golkiperem gospodarzy. Jego rajd powstrzymał Pietrowski, sędzia nie dopatrzył się przewinienia i w momencie akcja przeniosła się na drugą stronę. Tam w znakomitej okazji zablokowany został Dziczek. Kiedy wydawało się, że pomocnik lidera tabeli za moment wykona rzut rożny, arbiter zarządził chwilę przerwy na video weryfikację. Po obejrzeniu powtórek ze starcia Pietrowskiego z Nagym nie miał wątpliwości – czerwona kartka dla defensora i rzut wolny z 17 metrów dla przyjezdnych. Ze stałego fragmentu co prawda nic nie wynikło, ale stało się jasne, że Legioniści będą mieli na boisku nieco więcej miejsca.

Drugą odsłonę rozpoczęły bardzo zdecydowane ataki grającego w osłabieniu Piasta. Zabrakło w nich przede wszystkim ostatniego podania. W 52. minucie Jodłowiec znalazł w polu karnym Papadopulosa, ten błyskawicznie obrócił się w kierunku bramki Legii, jednak jego strzał zablokowali obrońcy. Gospodarze nie ustawali w atakach, za co zostali wynagrodzeni w 56. minucie. Wprowadzony po przerwie Konczkowski zdecydował się na kąśliwy strzał po ziemi, na jego linii stał Papadopulos i zagraniem piętą kompletnie zmylił próbującego interweniować Malarza. Arbiter oczekiwał jeszcze na sygnał od wozu VAR, ale nikt w tej sytuacji nie mógł dopatrzeć się spalonego. Chwilę po wyrównującej bramce trener Vuković zdecydował się na dwie zmiany, które miały wielki wpływ na końcowy wynik. Beznadziejnego w tym spotkaniu Radovicia zastąpił Carlitos, a Mączyńskiego Cafu. Ten drugi próbował postraszyć Szmatułę tuż po pojawieniu się na murawie, ale jego strzał z 20 metrów został wymierzony w trybuny. W 66. minucie przed świetną okazją stanął Caritos. Po wznowieniu gry rzutem z autu zdrzemnęła się defensywa gospodarzy i Hiszpan stanął oko w oko z bramkarzem. O tym, że Legia nie wyszła na prowadzenie zadecydowała tylko i wyłącznie znakomita parada Szmatuły. Piast próbował odpowiadać akcjami zaczepnymi i kontratakami. Po jednym z nich Kirkesov zauważył, że Malarz stoi kilka metrów przed własną świątynią, więc zdecydował się na strzał z ponad 50 metrów. Kapitan gości wybił zmierzającą pod poprzeczkę piłkę na rzut rożny. W 83. minucie Cafu wypracował wymarzoną okazję Carlitosowi. Były gracz Wisły Kraków ponownie musiał uznać wyższość Szmatuły w starciu jeden na jeden. 180 sekund później Legia wyszła na prowadzenie. Bardzo dobre dośrodkowanie Kucharczyka z rzutu rożnego skutecznie zamknął Kante. Gospodarze rzucili się do ataku, totalnie nie dbając o własne tyły, za co zostali skarceni w doliczonym czasie gry. Piękne podanie Carlitosa z głębi pola ze stoickim spokojem wykończył Nagy. Chwilę później sędzia zakończył mecz.

Piast Gliwice – Legia Warszawa 1:3 (0:1)
0:1 Jędrzejczyk 22′
1:1 Papadopulos 56′
1:2 Kante 86′
1:3 Nagy 90’+5

Piast Gliwice:
Szmatuła – Pietrowski, Czerwiński, Sedlar, Kirkeskov, Dziczek, Jodłowiec, Mak (80′ Hateley), Valencia, Felix (46′ Konczkowski), Papadopulos (71′ Parzyszek)

Legia Warszawa:
Malarz – Jędrzejczyk, Wieteska, Astiz, Hołownia, Mączyński (57′ Cafu), Żyro (67′ Kante), Antolić. Kucharczyk, Nagy, Radović (57′ Carlitos)

Żółte kartki: Valencia, Dziczek – Kante.
Czerwona kartka: Pietrowski 45′ – faul taktyczny

Widzów: 7120

Tuż po zakończeniu spotkania Michal Papadopulos narzekał na brak skuteczności i stwierdził, że wraz z drużyną musi popracować nad stałymi fragmentami gry:

Comments

comments

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*