L3wandowski! Polska – Rumunia 3:1.

L3wandowski! Polska – Rumunia 3:1.

W sobotę Polacy odnieśli piąte zwycięstwo z rzędu w eliminacjach do Mistrzostw Świata 2018. Tym razem ich ofiarą byli Rumuni, którzy zostali pokonani 3:1. Orkiestra dyrygowana przez Piotra Zielińskiego dała kolejny piękny koncert, znacznie przybliżający nas do wyjazdu do Rosji.

Od pierwszego gwizdka stało się jasne, kto będzie w tym spotkaniu rozdawać karty. Co prawda w pierwszych 20 minutach z boiska nieco wiało nudą, ale Biało-Czerwoni w pełni kontrolowali grę. Wiele składanych akcji przechodziło przez Zielińskiego i Mączyńskiego, których zagrania siały zamieszanie i postrach w szeregach przeciwnika. Tuż przed zakończeniem drugiego kwadransa gry pomocnik Napoli najpierw znakomicie przyjął, a później jeszcze lepiej rozprowadził piłkę na prawe skrzydło do wbiegającego w pole karne Piszczka. Ten bez przyjęcia dośrodkował w kierunku Lewandowskiego. Chwilę wcześniej nasz kapitan padł na murawę po bezpardonowym wejściu jednego z obrońców. Arbiter nie miał wątpliwości – rzut karny. Do futbolówki podszedł sam poszkodowany i posłał ja tuż przy prawym słupku Tătărușanu. Rumuński golkiper był bliski obrony, jednak strzał był na tyle precyzyjny, że na nic zdało się jego 198 cm wzrostu i znakomity zasięg rąk. Od tego momentu do zakończenia pierwszej połowy grę prowadzili tylko gospodarze. Wyśmienite zagrania Mączyńskiego zmarnowali Grosicki i Lewandowski.

Pomocnik Wisły Kraków, rozgrywający chyba najlepsze swoje spotkanie w narodowych barwach, nie dotrwał niestety do przerwy. Po jednym ze starć został kopnięty w głowę i z podejrzeniem wstrząśnienia mózgu trafił do szpitala. Jego miejsce zajął Krychowiak.

Pierwsze 45 minut było w wykonaniu naszych zawodników fantastyczne. Jeśli mielibyśmy szukać dziury w całym, możemy doczepić się do Błaszczykowskiego, mało aktywnego w grze ofensywnej, i Linettego, grającego poprawnie, ale zbyt rzadko pokazującego się do gry.

Po wznowieniu gry pomocnik Sampdorii okiełznał się. Jego praca w defensywie była nieoceniona, a do niej dołożył cegiełki w ofensywie. Po początkowym natarciu Rumunów do gry wrócili piłkarze Adama Nawałki. W 57. minucie Zieliński idealnie dośrodkował piłkę z rzutu różnego, gdzie czekał na nią zawieszony w powietrzu Lewandowski. O tym, że taki widok równa się wyrok, przekonało się już wielu bramkarzy.

Prowadzenie 2:0 wcale nie satysfakcjonowało naszych zawodników, więc postanowili pójść za ciosem. Znowu główną rolę odegrał „Zielek”, który został sfaulowany na 14. metrze. Rzut karny pewnie wykorzystał nasz kapitan, kompletując hat-tricka.

Kiedy wydawało się, że Polacy odniosą kolejne przekonywujące zwycięstwo, do głosu doszli goście. Niebywałe, z jaką łatwością dochodzili pod pole karne Wojciecha Szczęsnego. W grze defensywnej Biało-Czerwonych panował zupełny chaos. Na szczęście podopieczni Dauma tylko raz wykorzystali brak zorganizowania naszej defensywy, kiedy znakomitym strzałem z dystansu popisał się Stancu.

Polska – Rumunia 3:1 (1:0)
1:0 Lewandowski  29′-k.
2:0 Lewandowski 57′
3:0 Lewandowski 62′-k.
3:1 Stancu 77′

Po takim meczu ciężko doczepić się do występu któregokolwiek z żołnierzy Nawałki. Przewaga Rumunii w ostatnich 20 minutach wynikała znacznie bardziej ze złego ustawienia, a nie indywidualnych błędów. Znakomite zawody rozegrał Piotr Zieliński, dający nam nadzieję, że doczekaliśmy się playmakera na lata. Dyspozycje Mączyńskiego i Linettego pokazały, że Krychowiak nie będzie miał łatwej drogi do powrotu do podstawowego składu. Cionek, który wczoraj zastępował Glika, udowodnił, że można na niego liczyć. Jak na ironię gorzej niż zwykle zagrał Lewy. Nie przeszkodziło mu to jednak po raz kolejny zostać bello di notte.

Comments

comments

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*