Łódzki patent na Rozwój. Relacja z meczu Rozwój Katowice – Widzew Łódź 0:4

Łódzki patent na Rozwój. Relacja z meczu Rozwój Katowice – Widzew Łódź 0:4

Widzew Łódź, uznana marka na polskim rynku piłkarskim, chce za wszelką cenę wrócić na futbolowe salony. Po wywalczeniu promocji z III ligi, piłkarze Radosława Mroczkowskiego z impetem weszli w obecny sezon II ligi. Po dwóch kolejkach mają na koncie komplet punktów i bilans bramkowy 5:0. Dziś w Katowicach rozprawili się z Rozwojem. Zapraszamy do zapoznania się z relacją z tego spotkania oraz do obejrzenia i wysłuchania rozmowy ze strzelcem jednej z bramek, Robertem Demjanem, a także pomeczowej konferencji prasowej.

W tym roku kalendarzowym piłkarze Rozwoju tylko dwukrotnie schodzili ze swojego boiska pokonaniu. W maju trzy punkty przy Zgody 28 zgarnął ŁKS Łódź, wygrywając 2:0. Dziś ta sztuka udała się kolejnemu klubowi z Łodzi, Widzewowi. Jak do tego doszło?
Obie drużyny rozpoczęły bardzo spokojnie, badając w pierwszych minutach siły rywala. Jedyną godną odnotowania sytuacją było bardzo niecelne uderzenie głową Sylwestrzaka po kornerze Kamińskiego. Pierwszą żwawą akcję w 13. minucie przeprowadził Rozwój, a konkretnie Kamil Łączek, który w bardzo efektowny sposób wymanewrował na lewej stronie Kamińskiego, wbiegł w pole karne, jednak piłkę po jego dośrodkowaniu ze spokojem wyłapał Wolański. Niespełna 120 sekund później ładną wymianę podań w trójkącie Demjan – Michalski – Kazimierowicz wykończył nieco anemicznym strzałem ten trzeci zawodnik. Na posterunku był Golik. W 18. minucie gospodarze zaserwowali swoim przeciwnikom pierwsze poważne ostrzeżenie ze stałego fragmentu gry. Rzut wolny z 35 metrów wykonywał Kuliński, posłał bardzo dobrą piłkę na dalszy słupek, stamtąd jeden z zawodników Rozwoju skierował ją w kierunku niepilnowanego Niedojada, jednak ten, będąc w dobrej sytuacji, nie zdołał jej dosięgnąć. Chwilę później zza szesnastki szczęścia spróbował Łączek, ale futbolówka po jego strzale powędrowała kilka metrów od świątyni Wolańskiego. W odpowiedzi szybką, dwójkową akcję na połowie Rozwoju przeprowadzili Demjan i Michalski. Główka Michalskiego z 10 metrów była niecelna. Trzy minuty później to Demjan główkował, tym razem po dośrodkowaniu z prawej flanki Kamińskiego. Golik nie miał prawa mieć żadnych problemów z tym uderzeniem. W 29. minucie bardzo ładną akcję zaprezentował Gutowski. Pomocnik Widzewa zszedł z lewej strony do środka i uderzył równie mocno, co niecelnie. Po pół godzinie gry sędzia zarządził minutową przerwę na uzupełnienie płynów. Nie mam pojęcia, czego napił się Gutowski, ale z pewnością był to swoisty napój mocy. Tuż po wznowieniu gry przeprowadził niemal identyczną akcję jak przed sięgnięciem po bidon, jednak tym razem siłę zamienił na precyzję, umieszczając futbolówkę tuż obok lewego słupka bezradnego golkipera gospodarzy. Po tym trafieniu spotkanie nieco się uspokoiło. W 39. minucie Widzewiacy bardzo długo wymieniali między sobą piłkę, aż posłali ją pod nogi Gutowskiego, ten ponownie oddał strzał zza szesnastki i do podwyższenia rezultatu zabrakło raptem kilkunastu centymetrów. Rozwój wydarzeń szybko przeniósł się pod pole karne przyjezdnych. Gancarczyk posłał znakomite, ostre dośrodkowanie z rzutu wolnego, niecelny strzał głową Łączka powinien zamknąć na drugim słupku Niedojad, jednak nie połapał się w tej sytuacji. Pierwszą odsłonę zakończył słaby strzał Wróbla, obroniony przez Wolańskiego, oraz bardzo mocne uderzenie Falona, który zaserwował chłopcom do podawania piłek solidną przebieżkę.

Kilka sekund po zmianie stron gospodarze mogli doprowadzić do wyrównania. Wprowadzony po przerwie Michał Płonka miał przed polem karnym Widzewa bardzo dużo miejsca, ale posłał piłkę wprost w rękawice Wolańskiego. W 49. minucie Łączek faulował na 15. metrze Michalskiego, a ten minutę później skutecznym, spokojnym uderzeniem z rzutu karnego podwyższył rezultat. Już po kilku sekundach zawodnicy Rozwoju ponownie mogli złapać kontakt z faworytem. Płonka wymanewrował dwóch defensorów rywala i oddał płaski strzał z ostrego konta. Piłka trafiła tylko w boczną siatkę. O tym, że prawa strona przyjezdnych miała kłopoty z graczami oponenta świadczy kolejna akcja gospodarzy w tym sektorze boiska. Autorem kolejnego płaskiego strzału z ostrego kąta był Wróbel. Po interwencji Wolańskiego futbolówka ponownie wylądowała na bocznej siatce. W 65. minucie świetne podanie od Gutowskiego otrzymał Miller. Rezerwowy zawodnik Widzewa wbiegł w pole karne i oddał lekki strzał w środek bramki Golika, który bez problemu wyłapał futbolówkę. Nie minęły nawet dwie minuty, gdy na 35. metrze bezpańską piłkę przejął Demjan, zupełnie niepilnowany przebiegł z nią przed pole karne Golika i silnym uderzeniem posłał ją do siatki. Na kwadrans przed końcem akcję przeprowadzili rezerwowi gracze Widzewa. Na lewej stronie piłkę wygarnął Miller i znakomicie wyłożył ją do niepilnowanego na szóstym metrze Millera, a ten przekopał nie tylko bramkę, ale i ogrodzenie stadionu. Trenerowi Mroczkowskiemu trzeba oddać, że miał nosa do zmian. Bardzo aktywny Świderski oddał w 79. minucie mocny, płaski strzał z 20 metrów. Piłka minimalnie minęła prawy słupek Rozwoju. W odpowiedzi, po błędzie Zielenieckiego, Marchewka wyszedł sam na sam z Wolańskim, ale zamiast strzelać, podawał i defensorzy przyjezdnych zdołali przejąć piłkę. Pięć minut przed upływem regulaminowego czasu gry Zuziak podszedł do piłki postawionej na 20. metrze i znakomitym uderzeniem z rzutu wolnego trafił na 0:4. Dwie minuty później Świderski wyłożył Millerowi piłkę na piąty metr od bramki Golika, jednak bramkarz Rozwoju nie dał się pokonać.

Rozwój Katowice – Widzew Łódź 0:4 (0:1)
0:1 Gutowski 31′
0:2 Michalski 50′-k.
0:3 Demjan 67′
0:4 Zuziak 85′

Rozwój Katowice:
Golik – Mońka (64′ Marchewka), Kunka, Gałecki, Gancarczyk, Łączek – Wróbel, Baranowicz (46′ Płonka), Kuliński, Paszek (71′ Kamiński) – Niedojad (71′ Kaletka)

Widzew Łódź:
Wolański – Kamiński, Zieleniecki, Sylwestrzak, Pigiel – Michalski (73′ Zuziak), Kazimierowicz (84′ Pięczek), Paulius, Gutowski – Falon (55′ Miller) – Demjan (68′ Świderski)

Co po meczu powiedział Robert Demjan? Posłuchajcie:

Na pomeczowej konferencji prasowej trenerzy Rafał BosowskiRadosław Mroczkowski byli zgodni co do tego, który moment najbardziej zaważył o finalnym rozstrzygnięciu spotkania:

W poprzednim sezonie Widzew Łódź był magnesem dla kibiców na stadionach III-ligowych. Obecnie przyciąga fanów na obiektach II-ligowych. Dzisiejszy mecz z perspektywy trybun oglądało 760 osób. Dla porównania, w rozgrywkach 2017/18 frekwencja przy ulicy Zgody 28 przekraczała pół tysiąca tylko w derbowych starciach z GKS-em Jastrzębie, ROW-em Rybnik i podczas przyjazdu drugiej ekipy z Łodzi, ŁKS-u. Weźmy poprawkę na to, że wówczas większość publiczności stanowili fanatycy przyjezdnych. Piłkarze Widzewa nie mogli liczyć w Katowicach na zorganizowaną grupę swoich kibiców, bo dostali zakaz na wyjazd na to spotkanie. Mimo tego w sile kilkudziesięciu osób stawili się na sektorach gospodarzy.

Comments

comments

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*