Mundial 2018. Grupa C: Niemrawa Francja, bohater Schmeichel

Mundial 2018. Grupa C: Niemrawa Francja, bohater Schmeichel

Po pierwszej kolejce grupy C na czele tabeli zadomowili się Francuzi, którzy po naprawdę średnim w ich wykonaniu meczu wymęczyli zwycięstwo z Australią. Znacznie ciekawiej, pomimo mniejszej liczby goli, było w Sarańsku, gdzie Peru podejmowało Danię. Jaki przebieg miały obydwa spotkania?

Przed starciem Francji z Australią rozmawiałem z moją koleżanką, która od kilku lat mieszka w kraju kangurów. Zapytałem, jak Australijczycy przeżywają Mundial. Odpowiedziała, że całkiem średnio, bo po pierwsze zdają sobie sprawę, że ich drużyna nie ma większych szans na wyjście z grupy, a po drugie spotkania rozgrywane są w godzinach od 22:00 do 6:00. Przyznaję, pory nieludzkie nawet dla największych pasjonatów. Spotkanie z Francją miało być świętem z jednego, bardzo prostego powodu – startowało o godzinie 20:00 czasu AEST (Australian Eastern Standard Time). W związku z tym rodacy Harry’ego Kewella rozpoczęli szturm na bary i lokale, z wiarą oczekując na dobry występ swoich zawodników. Podkreślmy, że z wiarą, ale praktycznie bez nadziei. Doskonale zdawali sobie sprawę z siły podopiecznych Didiera Deschampsa. Już pierwsze minuty pokazały, że mieli prawo się bać. Trójkolorowi bardzo szybko nabijali statystykę celnych strzałów, raz po raz przedostając się pod bramkę Ryana. Ich zapał szybko osłabł. Ostatnie pół godziny pierwszej odsłony tak naprawdę mogłoby się nie odbyć, niczego byśmy nie stracili. Przed upływem pierwszego kwadransa drugiej połowy Antoine Griezmann wywalczył rzut karny. Jego energiczne wejście w pole karne faulem powstrzymał Risdon. Arbiter musiał posiłkować się VAR-em. Sam poszkodowany podszedł do piłki ustawionej na 11. metrze i pewnie umieścił ją w siatce. Trzy minuty później wszystko wróciło do stanu pierwotnego. Umtiti zagrał ręką w swoim polu karnym, a jedenastkę na gola zamienił Jedinak. Francuzi ruszyli do huraganowych ataków, chcąc przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę? Nic z tych rzeczy. Grali bardzo zachowawczo, bez polotu, bez pomysłu. Indywidualne popisy zawodników nie przynosiły żadnego rezultatu. Oczywiście należy oddać Socceros, że bardzo mądrze stawiali się w defensywie. Popełnili jeden poważny błąd, po którym Pogba, przy olbrzymiej pomocy szczęścia, strzelił decydującego gola.

Mało kto pokładał jakieś wielkie nadzieje w piłkarskim poziomie drugiego spotkania grupy C, rozegranego pomiędzy Peru i Danią. Jak to mówią, znacznie lepiej pozytywnie się zaskoczyć, niż negatywnie rozczarować. Trzeba przyznać, że europejsko-amerykańskie stracie bardzo nas zaskoczyło. Przede wszystkim dobra postawa Peru. Piłkarze z kraju, który wrócił na Mistrzostwa Świata po 36 latach nieobecności, rzucili się na przeciwników jak wygłodniałe zwierzę na swoją ofiarę. Wigor oraz szybko i płynność ich akcji mogły się podobać. Zostali wynagrodzeni tuż przed zejściem do szatni, gdy arbiter po analizie VAR odgwizdał rzut karny po faulu Poulsena na Cuevie. Jeden z motorów napędowych peruwiańskich akcji ofensywnych sam próbował wymierzyć sprawiedliwość, jednak bardzo możliwe, że piłka po jego strzale wylądowała poza stadionem. Niewykorzystane sytuacje… Tak, niewykorzystana sytuacja zemściła się w 59. minucie. Szybką kontrę Duńczyków przeprowadził Eriksen, a następnie znakomicie obsłużył Poulsena, któremu nie pozostało nic innego, jak umieścić futbolówkę w bramce. Ambitni przeciwnicy nie podłamali się, dążąc do wyrównania, stwarzając wiele okazji strzeleckich. Raz po raz zabrakło skuteczności, a w pozostałych sytuacjach znakomicie bronił Kasper Schmeichel, niewątpliwy MVP spotkania.


Kto zostanie czarnym koniem Mistrzostw Świata? Sprawdźcie video!

Comments

comments

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*