„Nie jest głupotą popełnianie błędów. Głupotą jest w błędzie trwanie.” Polska – Armenia, czyli: nie grajcie tego więcej Panowie!

„Nie jest głupotą popełnianie błędów. Głupotą jest w błędzie trwanie.” Polska – Armenia, czyli: nie grajcie tego więcej Panowie!

„Nie wygrasz meczu tylko dlatego, że przesuniesz swoje pionki do przodu…”, powiedział Garri Kasparow do Pepa Guardioli. Stwierdzenie dotyczyło w głównej mierze nastawienia zespołu w konfrontacji z przeciwnikiem teoretycznie dużo słabszym i nastawiającym się na grę ultra defensywną. Nie od dziś wiadomo, że rywalizacja z zespołami stawiającymi autobus we własnej szesnastce to zmora trenerów i zawodników. Jednak Ci klasowi posiadają narzędzia, którymi rozbroić potrafią nawet najbardziej pieczołowicie skonstruowane zasieki obronne. Ustawienie

W takiej sytuacji znaleźli się również nasi reprezentanci podejmujący na PGE Narodowym kadrę Armenii. Po kiepskim spotkaniu z Kazachstanem i obiecującym choć niejednowymiarowym starciu z Danią, przystępowaliśmy do warszawskiego starcia z wręcz hurraoptymistycznym nastawieniem. I niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto nie dopisał nam trzech punktów już przed spotkaniem, a jedynym dręczącym go pytaniem było nie „czy?”, lecz „jak wysoko?”

Do spotkania przystąpiliśmy w następującym składzie:

Kontuzjowanych – Milika i Piszczka – zastąpili Teodorczyk i Rybus.

Ormiański mur

Od pierwszych minut można było zauważyć, że siłą Ormian będzie konsekwencja w grze. Czyli to co w dużej mierze przyczyniło się naszego sukcesu podczas Euro 16′. Konsolidacja w grze defensywnej, asekuracja na bokach obrony i pilnowanie przestrzeni pomiędzy zawodnikami tworzącymi blok obronny.

Ustawienie Armenia

Ich ustawieniem wyjściowym było 4-4-2 (powyżej), jednak szybko się okazało, że przez większość meczu zmagać będziemy się z trzema środkowymi obrońcami i dwoma tzw wahadłowymi (poniżej)

Arm 5 z tyłuCo dawało im takie ustawienie? Sprawiało, że dwójka naszych napastników pilnowana była przez trzech stoperów, ponadto zabezpieczone były boczne sektory skąd zapewne spodziewali się największego zagrożenia (oczywiście poza osobą Roberta Lewandowskiego). Nasi zawodnicy z rzadka potrafili stworzyć sobie przewagę w tej strefie, zwłaszcza atakując dwójką, a akcje indywidualne spalały na panewce ze względu na błyskawiczne podwajanie krycia.

Arm def 5

Arm def

Kiedy w 30 minucie czerwoną kartkę zobaczył Gael Adonian, kolejni ormiańscy pomocnicy zaczęli schodzić bardzo głęboko co sprawiało, że nierzadko ich obrona składała się z 6 czy nawet 7 zawodników ustawionych niemal w linii.

arm linia pomocy 2 zawodników

Konstruowanie akcji

Zabezpieczając środek obrony i skrzydła, przeciwnik świadomie oddał nam środek pola. Mogliśmy zupełnie swobodnie wyprowadzać piłkę od obrońców, przez pomocników, aż do 30 – 40 metra od bramki Armenii. Tam czekało na nas 3 przeciwników… Jednak zamiast próbować wykorzystać wolną strefę oraz przewagę liczebną w drugiej linii i zdominować rywala w 3 tercji boiska, my z uporem maniaka szukaliśmy gry do skrzydeł i wrzutek na napastników.

Środek pola niewykorzystany

Brak ruchu w wolną strefę. Krychowiak (przy piłce) zamiast odwrócić akcję i zagrać piłkę na lewą stronę, gra do prawej, gdzie mamy sytuację 1 na 1.

Krychowiak 1

Kolejna sytuacja. Jest możliwość przegrania przez środek, jednak decydujemy się na długą piłkę do napastników.

pałujemy zamiast przez środek

Krychowiak przy piłce. Trzech zawodników wykonuje ruch od piłki licząc na prostopadłe zagranie, nikt nie daje opcji innego rozegrania akcji. Drugi zawodnik w środku zbyt wolno podłącza się do gry i nie wykorzystuje powstałej przed nim wolnej przestrzeni.

Krycha wszyscy od piłki

Elementem, który stanowił relatywnie duże zagrożenie z naszej strony, była gra skrzydłami oraz długie piłki grane na dobieg do Lewandowskiego. Oczywiście zagranie te były możliwe tylko w przypadku szybkiego ataku po przechwycie, gdy defensywa Armenii była ustawiona wysoko.

Długa piłka:

dł piła do lewego

Krycha dł piła do lewego

Szybki atak skrzydłami:

Polska szyb atak 2 Polska szyb atak

skrzydło atak 2

Poniżej sytuacja, w której napastnik zbiega do środka zabierając za sobą obrońcę, czym tworzy przestrzeń dla skrzydłowego.

wykorzystanie wolnej strefy kuba

Przez całe spotkanie mieliśmy problem z rozszarpywaniem defensywy przeciwnika. Nie mogliśmy rozgrywać piłki na tyle szybko i na tyle pomysłowo aby pomiędzy zawodnikami wytworzyła się przestrzeń, którą można było wykorzystać. Graliśmy zbyt jednostajnie. Bez przyśpieszenia w końcowej fazie akcji. Zamiast tego wybieraliśmy najprostsze rozwiązania. A kiedy już w linii obronnej przeciwnika pojawiały się luki, nasi zawodnicy poruszali się zbyt wolno lub byli zbyt daleko aby w luki te wbiegać. Poniżej kilka przykładów dobrego rozegrania akcji oraz kilka sytuacji gdy takiego rozegrania zabrakło.

Krycha do skrzydła, 1 na 1 w bocznym sektorze, wykorzystnie przestrzeni

Lewandowski ściąga na siebie dwóch obrońców a za ich plecy wbiega dwóch polskich zawodników:

Lewy ściąga dwóch, tworzy się przestrzeń

Kolejny raz Lewandowski wypuszcza w bój skrzydłowego:

prawe skrzydło klepa

Niestety częściej wyglądało to tak:

W poniższej sytuacji aż prosiło się aby ktoś wsparł Błaszczykowskiego i Grosickiego, wytworzyłaby się sytuacja 3 na 2 w bocznym sektorze.

Arm 4 - 1

Niestety zwlekaliśmy z rozegraniem akcji i Ormianie zdążyli zamknąć kierunki.

Arm 4 - 1 cd

Kolejna sytuacja i po raz kolejny nie potrafimy stworzyć przewagi.

Boczny sektor nie tworzymy przewagi 2

Czasami można było odnieść wrażenie, że poza Lewandowskim pozostali zawodnicy unikali gry. Pomocnicy grali zachowawczo a pomiędzy drugą linią i napadem nie było żadnego łącznika. Tu kolejne przypadki kiedy nikt nie wbiega w wolne przestrzenie.

Boczny sektor nie tworzymy przewagi    nie wykorzystana wolna strefa

Teo za Milika.

Nowością było ustawienie Teodorczyka w parze z Lewandowskim. Oczywiście manewr ten spowodowany był urazem napastnika Napoli. W grze Teodorczyka widać było, że dobrze się porusza, świetnie odnajdował miejsce pomiędzy stoperami, dzięki czemu dośrodkowania początkowo stwarzały zagrożenie. Jednak w momencie finalizowania akcji następował totalny paraliż. Dwukrotnie zabrakło odpowiedniego timingu, przez co nie potrafił wykończyć obiecująco wyglądających centr. Czasem też wchodzili sobie w drogę z Lewandowskim. Ich współpraca wyglądał przyzwoicie choć nie przez wzgląd na rozgrywanie piłki między sobą ale raczej na to jak poruszali się względem siebie. Gdy jeden ruszał do przodu, drugi cofał się po piłkę. Kiedy, któryś z nich zajmował miejsce na szpicy, drugi (najczęściej Lewandowski) szukał gry na całej szerokości boiska.

Lewy Teo jeden w środku drugi z boku

lewy teo podanie przez linie pomocy

Teo głowa 3

Teo głowa

Teo Lewy 2

Teo Lewy 4

Brak „zbiórek”

Przez cały mecz rzucało się w oczy, że obrońcy Armenii bardzo głęboko wchodzili w pole karne w momencie dośrodkowań. Zostawiali przy tym niezaasekurowaną przestrzeń na 16 – 20 metrze. Jednak nasi zawodnicy nie potrafili z tego skorzystać. Często 3-4 zawodników atakowało dośrodkowaną piłkę, a tylko jeden pomocnik stał w okolicach 20 metra. Pozostali głęboko cofnięci, czekali nie wiadomo na co.

16 m

Druga piłka

A tu przykłady kiedy zagroziliśmy w ten sposób ormiańskiej bramce.

drugie piłki

miejsce na16 wykorzystane

Dopiero w 80 minucie pierwszy raz zdecydowanie podeszliśmy pod rywala zamykając go w polu karnym i nie dając najmniejszych szans na kontratak.

zamykamy 80'

Stałe fragmenty

Jeśli miałbym doszukiwać się pozytywów to niewątpliwie byłoby to rozgrywanie stałych fragmentów. Od dawna słyszymy, że kadra Nawałki bardzo dużo pracuje nad tym elementem ale do tej pory nie mieliśmy okazji aby się o tym przekonać. Jednak we wtorek mieliśmy w tym aspekcie wszystko: pomysł, powtarzalność i dwie zdobyte bramki. Pomysł na rzuty rożne był dość prosty. Piłka dogrywana na 5 metr, mniej więcej na środek pola bramkowego, ale nieco bliżej krótkiego słupka. Naszym głównym orężem w walce byli: Glik, Lewandowski i Teodorczyk. Jeden z nich zbiegał na krótki słupek zabierając ze sobą swojego obrońcę a pozostała dwójka atakowała piąty metr. Raz za razem stwarzaliśmy kłopot indywidualnie kryjącym Ormianom. Warto zauważyć również próbę pomysłowego, krótkiego rozegrania, które nie powiodło się przez prosty błąd techniczny.

Rożny

Rzut rożny 1

Rzut rożny 2

Rzut rożny 3

Rzut wolny, po którym pada pierwszy gol.

Rzut wolny gol

Rzut wolny, po którym pada druga bramka. Być może był to również element zaskoczenia, że tym razem zagraliśmy piłkę na długi słupek.

gol 2 1

Słabość w defensywie

W analizie skupiłem się głównie na ofensywnych poczynaniach Polaków. Nie można zapominać jednak, że Ormianie stworzyli sobie kilka naprawdę świetnych okazji i tylko ich nieskuteczności zawdzięczamy to, że nie straciliśmy jeszcze co najmniej jednej bramki. Źle to świadczy o naszej obronie. Wszak ponad godzinę rywal grał w 10 a kontrataki przeprowadzał siłą dwóch lub trzech zawodników. Kończyły się one często dopiero w pobliżu naszego pola karnego. Powracały też obrazy z Kazachstanu, kiedy gospodarze swobodnie wymieniali piłkę w środku pola pomiędzy bezradnymi Polakami. Zdecydowanie zbyt dużo czasu zajmowało nam odzyskiwanie piłek. Można to zrzucić na karb tego, że Ormianie to głównie zawodnicy średniego wzrostu z nisko zawieszonym środkiem ciężkości, mobilni, szybcy i świetnie panujący nad piłką. Dlatego w szybkim ataku, w tłoku, wymieniają piłki z zawrotną prędkością a ich powstrzymanie często kończy się faulem. Jeśli jednak za odbiór w naszej ekipie odpowiadają reprezentanci Monaco, Palermo, PSG, Lyonu czy Wolfsburga to chyba nie do pomyślenia jest aby przeciwnik pokroju Armenii miał w ostatnich minutach meczu piłkę meczową na nodze.

Ofensywny paraliż

Co jest kluczem w grze z przeciwnikiem głęboko cofniętym? Dynamika, ruchliwość, tempo rozgrywania akcji i umiejętności indywidualne zawodników. Jeśli przeciwnik broni się niemal całą drużyną, my musimy podejść wysoko, szybko rozgrywać piłkę z jednej strony na drugą ale nie na połowie boiska a jak najbliżej pola karnego. Aby w ten sposób rozciągać linię defensywną przeciwnika. Ponadto nasi atakujący muszą biegać, biegać i jeszcze raz biegać. Wymieniać się pozycjami w poziomie i szukać jak najwięcej ruchu w pionie aby wyciągać przeciwnika z defensywy. Tworzyć w niej wyrwy, w które może wbiec partner. Do tego potrzeba również kreatywnych pomocników, którzy w odpowiednim momencie poślą wypieszczoną piłkę otwierającą drogę do bramki. Przeciwnik musi być w stanie ciągłego niepokoju aż w końcu pęknie. My natomiast pozwoliliśmy postawić zasieki i przesuwać, przesuwać, przesuwać. I gdyby nie iskra boża Lewandowskiego, przesuwaliby pewnie tak do dzisiaj i jeśli sami nie strzeliliby sobie bramki, my też byśmy tego nie zrobili.

Kreatywna i ruchliwa druga linia – tego nam zdecydowanie zabrakło. Krychowiak rusza się jak towarowy z węglem, a nie TGV. Mało efektywny w rozegraniu, słaby w destrukcji. Zieliński miał kilka kapitalnych momentów i to jedna z iskierek nadziei, choć miał też zdecydowanie za dużo przestojów w grze i znikał na długi czas.

Fenomen piłki nożnej

Wyobraźmy sobie jednak taki oto scenariusz: Sędzia dyktuje rzut karny za zagranie ręką i Lewandowski strzela na 1:0. Koszulka reprezentacyjna nie waży więcej niż ta Anderlechtu Bruksela, Teodorczyk doskakuje do jednej ze świetnych centr i mamy 2:0. Następnie dokładamy jeszcze jedną czy dwie korzystając z bardziej otwartej gry przeciwnika. Czy wtedy ktoś zwracałby uwagę na mankamenty w grze? Czy może przybilibyśmy sobie piątki i rozeszli się do domu czekać w spokoju na mecz w Bukareszcie? Miejsce miałby raczej ten drugi wariant. Znajdźmy jakiś złoty środek w tej sytuacji. Zagraliśmy kiepsko, ale złożyło się na to wiele czynników. Koniec końców dopięliśmy swego i chwała im za to. Być może to będzie pozytywny wstrząs, bo takiego wstrząsu potrzeba. Nie da się jednak nie zauważyć, że wpadliśmy w kolejną skrajność. Przez lata kadra była obiektem drwin. Teraz wahadło przechyliło się w drugą stronę i nastała atmosfera sielanki. Chuchamy i dmuchamy na zawodników a ze zgrupowań przebijają się coraz bardziej niepokojące sygnały. Trafiło się nam szalenie utalentowane pokolenie ale ktoś chyba musi uderzyć pięścią w stół jeśli nie chcemy, by było to pokolenie dla kadry zmarnowane.

Adam Nawałka w swojej wyuczonej formułce, którą powtarza po każdym spotkaniu, ma pewien charakterystyczny zwrot: „trzeba wyciągnąć wnioski”. Dokładnie tak Panie trenerze. Jesteśmy na etapie, na którym potrzebujemy właśnie tego – wyciągnięcia wniosków. 

Jakiś pozytyw na kolejny miesiąc? Mamy 7 punktów po trzech meczach 🙂

DW

Comments

comments

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*