Odkrywanie piłkarskiego świata – Bohemians 1905. Żywy przykład na to, że w futbolu najważniejsi są kibice

Odkrywanie piłkarskiego świata – Bohemians 1905. Żywy przykład na to, że w futbolu najważniejsi są kibice

Praga. 17. marca, godzina 17:30 i Sparta podejmująca na wypełnionym do ostatniego miejsca stadionie Slavię. Zatem wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że rozgrywane są właśnie wielkie, 289. derby tego uroczego, przeciętego Wełtawą miasta. Derby, w których droga wizytówka jednego z najbogatszych Czechów – Daniela Kretinsky’ego (jak sam mówi, traktuje Spartę jak inwestycję mającą ułatwić mu zagraniczne interesy), podejmie podpiętą do chińskiej kroplówki z pieniędzmi Slavię.

Modern football w najczystszej postaci, ze wszystkimi swoimi patologiami…

W cieniu napędzanej pieniędzmi rywalizacji ma swoje miejsce historia stojąca w kontrze do nowoczesnego postrzegania piłki nożnej. Bohemians Praga 1905 to żywy dowód na to, że prawdziwym bogactwem nie są ogromne sumy wydawane na podstarzałe gwiazdy, ale miłość fanów i ich przywiązanie do klubowych barw, bo tylko oni rozumieją co w futbolu oznacza „na dobre i na złe”. I gdy bogaty właściciel zawiedzie, umyje ręce, odwróci się plecami i powie „bawcie się dalej sami, a co złego to nie ja”, ostatnią deską ratunku pozostaną fani, którzy nie pozwolą ukochanemu klubowi utonąć.

Stolica naszych południowych sąsiadów śmiało może uchodzić za jedno z centrów europejskiego groundhoppingu. W 4 najwyższych klasach rozgrywkowych występuje kilkanaście praskich ekip, a różnorodność stadionów może zachwycać – od monstrualnego i przestarzałego stadionu Strahov, przez skromne ale posiadające swoją duszę stadiony Viktorii Žižkov czy właśnie Bohemki, aż po nowoczesne obiekty Sparty i Slavii. Każdy znajdzie tu coś dla siebie. Przesadą będzie twierdzenie, że tu oddycha się futbolem, choćby przez wzgląd na to, że sportem numer jeden w Czechach jest hokej, ale piłka nożna również ma tu swe zaszczytne miejsce, czego doświadczamy przechadzając się ulicami miasta. Na niemal każdym kroku napotykamy też kolejne klimatyczne knajpki ze smacznym jedzeniem i wybornym piwem, a to wszystko w cenach nie przyprawiających o zawrót głowy.

Ciekawostka: w jednej z nich napoje do stolika przywozi… pociąg.

 

Z całego wachlarza możliwości wybieramy spotkanie Bohemians Praga 1905 – FK Teplice. Warto wiedzieć, że jeszcze kilkanaście lat wcześniej wydawało się mało prawdopodobne, aby zespół mógł występować w najwyższej klasie rozgrywkowej, a nawet w jakiejkolwiek innej. W roku 2005 zamiast hucznie obchodzić stulecie istnienia, stanął na skraju upadku. W skutek fatalnego zarządzania i licznych nieprawidłowości klub stał się niewypłacalny, co skutkowało degradacją z II do III klasy rozgrywkowej…

Klub posiada długą i niesamowicie skomplikowaną, choć nieobfitującą w sukcesy historię. Historię, która niewątpliwie zasługuje na książkę. Jak łatwo się domyślić, został założony w 1905 roku i pierwotnie przybrał nazwę ASK Vrsovice, a jego najlepszy sezon to 1982/83, kiedy awansował do półfinału Pucharu UEFA i zdobył mistrzostwo Czechosłowacji. Najwybitniejszym zawodnikiem w historii klubu jest niewątpliwie Antonín Panenka, choć co ciekawe, Bohemians największe triumfy święcił już bez tego znakomitego zawodnika. Za to udział w mistrzostwie miał dobrze nam znany Stanislav Levy.

Praga jest miastem znakomicie skomunikowanym, zatem dojazd do każdej części miasta nie stanowi najmniejszego problemu, choć bilety nie należą tutaj do najtańszych, stąd o ile to możliwe warto poruszać się pieszo, podziwiając przy tym wyjątkową praską architekturę. W okolicach stadionu zatrzymuje się 5 tramwajów i 4 autobusy, a dojazd samochodem ze ścisłego centrum miasta zajmuje 10 minut, w porywach do kwadransa. My również podróżując z centrum, wybieramy jeden z tramwajów, aby po nieco ponad 20 minutach wysiąść nieopodal stadionu Ďolíček. Za moment naszym oczom ukazuje się rzeczony obiekt. Położony nieco w dole, jednak zakryty drzewami, więc widok z naszej perspektywy nie jest tak piękny jak mógłby być. Otoczony jest budynkami mieszkalnymi, z których okien widok jest zapewne niewiele gorszy niż z trybun. Idealnie wpisuje się w architekturę dzielnicy. Mróz odbiera stopniowo czucie w kończynach, ale wiemy, że najgorsze dopiero przed nami. Jednak wiedzeni ciekawością ignorujemy niekorzystne warunki. Nie jest to wygórowana cena za to, czego za moment mamy być świadkami.

W 1927 miało miejsce wydarzenie, które na stałe zapisało się w historii klubu. Zespół udał się wówczas w podróż do Australii, gdzie w ciągu dwóch miesięcy rozegrał 19 spotkań. W drodze na Antypody zahaczając jeszcze o Colombo i tam również rozgrywając mecz. W australijskich mediach nazywani byli po prostu „Czechosłowackim zespołem”. Dali oni gospodarzom pokaz futbolu, wygrywając 14 z owych 20 spotkań, 2 remisując i ledwie czterokrotnie znajdując pogromcę. Po zakończonym tournee Australijczycy sprezentowali przybyszom dwa kangury, które następnie trafiły do ZOO w Pradze i na klubowy herb. Do dzisiaj zespół jest nazywany Klokani, co oznacza ni mniej ni więcej tylko właśnie Kangury.

Kadra i komplet wyników z tournee (źródło: http://www.rsssf.com/tables/1927-bohemians-tour-oz.html)

Squad:
 Leader:      Zdeněk Kalina
 Manager:     Zdislav Práger
 Goalkeepers: Antonín Kulda, Josef Šejbl
 Full-backs:  František Krejčí, Antonín Kašpar, František Kučera
 Half-backs:  František Hoffmann, Václav Pinc [captain], Jaroslav Průšek
 Forwards:    Jan Eisner, Jaroslav Hybš-Javornický, Jan Wimmer, Jan Knížek,
              Oldřich Havlín, Václav Rubeš, Antonín Mašat, František Špic.
Results:
[en route]
23.04.1927  Colombo      British Army XI            2-4   Bohemians
[in Australia]
05.05.1927  Perth        Western Australia          3-11  Bohemians
07.05.1927  Perth        Western Australia          4-6   Bohemians
11.05.1927  Adelaide     South Australia            1-11  Bohemians
14.05.1927  Adelaide     Australia XI               1-2   Bohemians
18.05.1927  Melbourne    Victoria                   0-1   Bohemians
21.05.1927  Melbourne    Australia XI               1-4   Bohemians
25.05.1927  Wagga Wagga  Southern Districts XI      0-9   Bohemians
28.05.1927  Sydney       New South Wales            5-4   Bohemians
01.06.1927  Woonona      South Coast XI             1-2   Bohemians
04.06.1927  Newcastle    Northern District XI       3-4   Bohemians
06.06.1927  Sydney       Australia                  4-6   Bohemians
08.06.1927  Cessnock     South Maitland XI          3-1   Bohemians
11.06.1927  Brisbane     Queensland                 3-2   Bohemians
15.06.1927  Ipswich      Ipswich & West Moreton XI  3-5   Bohemians
18.06.1927  Brisbane     Australia                  5-5   Bohemians
21.06.1927  Newcastle    Newcastle XI               5-2   Bohemians
23.06.1927  Sydney       Metropolis XI              3-5   Bohemians
25.06.1927  Sydney       Australia                  4-4   Bohemians
02.07.1927  Fremantle    Western Australia          2-3   Bohemians

 

2005. Czy to koniec?

Widmo upadku zajrzało głęboko w oczy. Klub nie był w stanie udźwignąć zobowiązań wobec wierzycieli. Lata nieudolnego zarządzania dały o sobie znać… Niewypłacalny Bohemians został relegowany do III ligi, ale pytaniem, które zadręczało fanów było nie „gdzie zagra”, ale „czy w ogóle zagra”. W końcu postanowili wziąć sprawy w swoje ręce. Zawiązali inicjatywę o nazwie „SOS Klokan”, a jednym z pierwszych jej założeń była zbiórka funduszy, dzięki którym udałoby się spłacić choć część zadłużenia i pozwolić klubowi zaczerpnąć nieco powietrza. Zebrana kwota, ok. 2 800 000 koron czeskich (ok. 102 tys. euro) oddaliła zagrożenie, a Bohemians przystąpił do rozgrywek. Na trybunach duma mieszała się ze wzruszeniem, ale jak się miało okazać, był to dopiero początek batalii.

„Na meczu otwierającym rozgrywki trzeciej ligi z drużyną Slavii Praga B było 7500 osób. Chociaż przegraliśmy 0:1, nikt nie wyszedł ze stadionu przed końcem meczu. Wszyscy stali i śpiewali ‚żyj długo Bohemka’. Myśląc o tamtych chwilach, mam ciągle gęsią skórkę. Wielu z nas miało łzy w oczach. Pół roku wcześniej, nikt nie mógłby uwierzyć, że coś takiego kiedykolwiek się zdarzy.” (Fragment wywiadu z członkiem – założycielem DFB. Źródło: „Football fandom, reflexivity and socjal change”)

„SOS Klokan” bardzo szybko przekształcił się w organizację zdecydowanie bardziej sprofesjonalizowaną i sformalizowaną. Utworzono „Družstvo fanoušků Bohemians” (DFB). Dyrektor generalny zespołu określił DFB ją jako „zinstytucjonalizowaną formę wpływu kibiców na zarządzanie klubem” i te słowa chyba najlepiej oddają charakter relacji na linii organizacja – klub. Dzisiaj inicjatywa kibicowska liczy 2244 członków i posiada 10,24% akcji Bohemki. Wśród wielu wyzwań, przed którymi stanęło DFB, na pierwszy plan wysunęły się: walka o legalne używanie symboli klubowych i bój o uratowanie stadionu.

Polowanie na kangura

Zawirowania przez jakie przechodził klub spowodowały, że w Pradze pojawiły się trzy zespoły o tej samej nazwie. Sprawę dodatkowo komplikował fakt, że każdy z nich czuł się prawowitym spadkobiercą tego prawdziwego Bohemiansa. DFB, chcąc wskrzesić Bohemians Praga 1905, najpierw utworzyło AFK Vrsovice. Jak już wiemy, nazwa ta była obowiązującą przez pierwsze 25 lat istnienia klubu. Użyło jej ponownie w 2005 dwóch fanów, którzy przejęli zobowiązania i prawa od bankruta. Następnie podpisano pakt o współpracy między DFB a AFK Vrsovice. Czeski Związek Piłkarski (FACR) uznał AFK jako następcę FC Bohemians Praga, następnie klub przemianowano na Bohemians Praga 1905.

Klubami, które na  drodze sądowej starały się dowodzić swoich praw były FC Bohemians Praga i FK Bohemians. Pierwszy z nich był reliktem bankruta. Występował w lokalnej lidze. Nie potrafił jednak poradzić sobie z wyjściem z długów, aż w 2012 FACR wydalił klub z federacji narodowej, argumentując to niewypłacalnością. Z kolei FK Bohemians to kaprys przedsiębiorcy Karela Kapra. Ów biznesmen kupił mały klub FC Strizkov Praga 9 i zmienił jego nazwę. Dodatkowo wydzierżawił logo z kangurem od TJ Bohemians Praga. Wyrokiem sądu za jedynego uprawnionego do używania nazwy i symboli uznano Bohemians  Praga 1905, jednak po apelacji w roku 2015 sąd przyznał FK Bohemians prawo do zatrzymania dotychczasowej nazwy.

Te wszystkie zawiłości mają swoje bolesne konsekwencje. W 2009 roku doszło do transferu Jana Moravka z Bohemians Praga 1905 do Schalke za kwotę 2,25 mln euro. Bohemians przyjął zaliczkę utrzymując, że posiada pełnię praw do zawodnika. Jednak Schalke nie wypłaciło reszty pieniędzy, argumentując, że nie wiedzieli, do którego klubu powinny one wpłynąć. Sytuacja niejasnych zasad dziedziczenia długów i praw została częściowo wyjaśniona w 2013 roku, kiedy Czeski Związek Piłkarski wykupił od FC Bohemians udziały i należności, a następnie przekazał je Bohemiansowi Praga 1905.

Dla niektórych kibiców, skazą na wizerunku klubu jest fakt, że kończąc sezon 2005/06 na 3 miejscu, które nie dawało przepustki na awans do II ligi, Bohemians Praga zdecydował się na zakup licencji na grę w wyższej lidze od SC Xaverov.

„Dolicek, więcej niż stadion!”

Kolejnym etapem była walka o Dolicek. Stadion o dźwięcznej nazwie powstał w 1932 roku. Od tego czasu przeszedł kilka poważnych zmian, które stopniowo zmniejszały jego pojemność. Obecnie mieści 5000 widzów. Jest to jeden z najmniejszych stadionów w HET Liga, ale posiada niepowtarzalny klimat, a fani zgromadzeni na trybunach uchodzą za najbardziej żywiołowych w Czechach. Na meczu z FK Teplice, który mieliśmy przyjemność oglądać, mimo ok. 10 stopniowego mrozu było ponad 3,2 tys widzów. Średnia widownia w obecnym sezonie waha się w okolicach 4 tysięcy widzów, co daje 80% wypełnienia stadionu. Pod tym względem w najwyższej klasie rozgrywkowej do „Kangurów” równać się może tylko Viktoria Pilzno i MFK Karvina.

Ale jeszcze kilka lat temu przyszłość stadionu nie malowała się kolorowo. Właściciele obiektu optowali za tym aby Dolicek został wyburzony, a jego tereny wykorzystane dla celów komercyjnych. W sezonie 2010/11 klub został wyprowadzony na stadion Slavii Praga. Nie trzeba chyba dodawać, z jak wielkim rozczarowaniem spotkała się ta decyzja. Kibice sięgali po najróżniejsze metody aby zamanifestować swoje niezadowolenie, jednak bez skutku. Postanowili więc zawiązać ruch polityczny, dostać się do władz lokalnych i przekonać zarząd dzielnicy do zakupienia stadionu. Utworzyli w tym celu ruch DPD (Desitka pro domaci). Wsparcia udzielili im m.in. Petr Cech i Vladimir Smicer.  Inicjatywa przyniosła sukces i DPD uzyskało 3 miejsca w miejskiej radzie. Następnie samorząd dzielnicy zadecydował o wykupieniu stadionu. Na drodze stanął jednak Urząd Miasta, któremu nie spodobały się warunki, na których ten zakup miał się odbyć. Kibice postanowili ponownie wystartować w wyborach w 2014 roku, tym razem już bez pożądanego efektu. Stadion został jednak uratowany. Do dzisiaj na murze za trybuną najzagorzalszych fanów widnieje napis: „Dolicek nedame! Dolicek, vic nez stadion” (Nie oddamy Dolicka! Dolicek, więcej niż stadion). 

 

Więcej niż fani

„Porównałbym tę atmosferę tylko do atmosfery listopada 1989 po antykomunistycznym puczu, kiedy jedność ludzi i nadziei na niezakłamane jutro była tak silna, że ludzie byli dla siebie dobrzy, przyjacielscy.” (Fragment wywiadu z członkiem – założycielem DFB. Źródło: „Football fandom, reflexivity and socjal change”)

Klimat wokół ruchu DFB był niezwykły. Dzisiaj jego członkowie w dalszym ciągu podejmują szereg inicjatyw mających wpływ na każdy odcinek działalności klubu. Nie ograniczają się do wspierania materialnego, ale stanowią również zaplecze merytoryczne, zapewniając opiekę ekspercką, czy wprowadzanie innowacyjnych rozwiązań. Do ich zadań należy również opieka nad infrastrukturą sportową, organizacja koncertów, meczów jubileuszowych, kolacji świątecznych i okolicznościowych przyjęć. Prowadzą oni też liczne akcje mające na celu przypominanie o długiej historii klubu i osiąganych sukcesach. Do dzisiaj na stadionie czczona jest postać Antonina Panenki, który jest ważną personą w klubie i zazwyczaj ogląda spotkania Bohemki z wysokości trybun, sącząc piwo wraz z pozostałymi kibicami. Pamięć o historii i jej bohaterach jest szalenie istotna w kontekście zachęcania piłkarskiego narybku do wstępowania w szeregi klubu. Budowaniu przywiązania do barw wśród najmłodszych sprzyja choćby pomysł na rozgrywanie w przerwie meczu seniorów minimeczu najmłodszych piłkarzy. Po rozegraniu 10 – 12 minut podbiegają oni do trybuny ultrasów, gdzie są oklaskiwani przez zgromadzonych tam widzów. Kapitalny obrazek.

Ciekawostką jest, że napoje na stadionie są sprzedawane są w kubkach za które kibice wnoszą dodatkową opłatę. Wynosi ona kilkadziesiąt koron, jednak można ją odzyskać po zwróceniu pojemnika. Możliwe jest również przekazanie jej na rzecz klubu, wrzucając kubki do wyznaczonego miejsca. Po roku trwania takiej akcji zebrano ok 200 tys koron. Innym pomysłem DFB jest mobilny fan shop, który podróżuje z ekipą na mecze wyjazdowe.

Kibice również nawiązują kontakt z innymi europejskimi klubami grającymi w biało – zielonych barwach. W 2014 rozesłano listy do właśnie takich z propozycją współpracy. Nadspodziewanie ciepło do tej inicjatywy odniósł się Żalgiris Wilno, który zaproponował darmowe wypożyczenie dwóch reprezentantów kraju, na rundę wiosenną, podczas której Bohemians walczył o utrzymanie w lidze.

Efektem działalności DFB są liczne wyróżnienia. Ruch został doceniony między innymi przez Czeski Komitet Olimpijski i nagrodził fanów nagrodą Fair Play za ich wkład w uratowanie Bohemians Praga 1905. Ponadto w sezonie 2007/08 zostali oni uznali za najlepszych kibiców w Czechach.

„Wszystkim rządzi biznes, kompanie, ludzie, którzy mają pieniądze. Ale co z tradycją i moralnymi wartościami związanymi z miejscami, w których grają kluby? Chociaż jest obopólna rywalizacja między klubami, czasem nawet uraza, w tych czasach trzymamy się razem.” (Źródło: „Football fandom, reflexivity and socjal change”)

Cytat kibica Slavii Praga będzie najlepszą puentą opowieści o Bohemians Praga 1905. Żyjemy w czasach gdy wartości sprzedawane są za pieniądze. W dodatku za bardzo niską cenę. Koniec końców jednak, ostatnią ostoją wartości w piłce są kibice. I miejsca, gdzie klubowi włodarze tę prawdę zrozumieli i zaakceptowali, są ostatnimi bastionami prawdziwego futbolu.

*****

Źródła:

  • Football fandom, reflexivity and socjal change, tłum. Radosław Kossakowski
  • www.rsssf.com/tables/1927-bohemians-tour-oz.html
  • www.bohemians.cz

 

Comments

comments

2 komentarze

  1. Stasio B.

    „Sprawę dodatkowo komplikował fakt, że każdy z nich czuł się prawowitym spadkobiercą tego prawdziwego Bohemiansa.”

    Za kazdym razem gdy ktos tak odmienia nazwe tego klubu, gdzies w Australii ginie maly kangur! 🙂 To jest liczba mnoga – ci Bohemians a nie ten Bohemians, wiec powinno byc „spadkobierca tych prawdziwych Bohemians”… I prosze to przekazac koledze Goliaszowi, bo on tez nieustannie popelnia ten blad na Twitterze. Oczy bola!

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*