Podsumowanie Ekstraklasy 2017/18 – ranking FootballArt. Część I – Bramkarze

Podsumowanie Ekstraklasy 2017/18 – ranking FootballArt. Część I – Bramkarze

Sezon 2017/18 dobiegł końca, a jego finisz został przyćmiony przez wydarzenia około boiskowe. Kurz bitewny pewnie szybko nie opadnie i jego konsekwencje będziemy odczuwać przez kolejne długie tygodnie. Ale my skupiamy się wyłącznie na tym, co działo się na zielonej murawie, próbując wybrać najlepszych w swoim fachu. W związku z tym ruszamy z naszym rankingiem, w którym przedstawimy najlepszą trójkę w poniższych kategoriach:

  • Bramkarz
  • Środkowy obrońca
  • Boczny obrońca
  • Środkowy pomocnik
  • Skrzydłowy
  • Napastnik
  • Trener
  • Młody zdolny

Wspomnimy również o tych, którzy nieźle zaprezentowali się na przestrzeni minionych 10 miesięcy i zasłużyli na wyróżnienie.

CZĘŚĆ I – BRAMKARZE

WYRÓŻNIENIA:

Spośród hiszpańskiego zaciągu w Wiśle był chyba tym, o którym mówiło się najmniej. Początki miał trudne, szybko złapał kontuzję, która utrudniła mu walkę o pierwszy plac, ale kiedy już wskoczył do bramki to nie zawiódł. Odważny w grze, z niezłym refleksem i właściwie nie popełniający błędów. Biorąc pod uwagę pomysł trenera Carrillo z wysoko ustawioną linią defensywy, bramkarz dający spokój jest na wagę złota. Jeśli  zdrowie pozwoli w przyszłym sezonie będzie sinym punktem białej gwiazdy.

Jeśli ktoś będzie potrzebował dowodu na poparcie tezy, że młodość = chimeryczność, w postaci Loski znajdzie doskonałą egzemplifikację. Przeplatał znakomite występy z kiepskimi, ale na jego plus działa fakt, że nie wpadał w długotrwałe dołki, co nieźle świadczy o jego kondycji emocjonalnej. Tylko Kuciak wpuścił więcej bramek niż Loska, ale z drugiej strony, tylko na bramkę Gliwy, Steinborsa i Kuciaka strzelano częściej niż na bramkę Górnika.

Matus Putnocky to od lat uznana marka na naszych boiskach. Nie inaczej było i tym razem, choć nie był to sezon spektakularny. Sprawy nie ułatwiał fakt, że przed sobą miał formację często stwarzającą wrażenie piłkarskich parodystów.

To mógł być sezon życia dla Pavelsa Steinborsa. Miał kapitalną jesień i interwencje, po których za głowę łapali się przeciwnicy. Arka przez długi czas była rewelacją ligi głównie za sprawą swojego golkipera. W którymś momencie wszystko się posypało i gdynianie z zespołu konsekwentnego i skutecznego zamienili się w grający brzydko. Do tego poziomu dostosował się sam Steinbors i końcówkę miał po prostu słabą.

NAJLEPSI:

3. miejsce dla Jakuba Słowika w dowód uznania za pracę jaką wykonał na przestrzeni ostatnich sezonów, bo przecież do tej pory kojarzył się raczej z popełnianymi błędami, niż z udanymi interwencjami. Kiedy przychodził do Śląska miał po prostu wywierać presję na Wrąblu, który uznawany był za jedynego, na którym WKS może zarobić w przyszłości naprawdę duże pieniądze. Dość nieoczekiwanie stał się jednak pewnym punktem zespołu i jednym z niewielu, o którym można powiedzieć, że nie zawiódł.

O Super Mario powiedziano i napisano już wszystko. Przeżywa kolejną młodość i nie sądzę, aby szybko miał się zatrzymać. Zdobył kolejny medal i znowu można powiedzieć, że bez niego nie byłoby wicemistrzostwa dla Jagi. Choć nie notuje już tak spektakularnych liczb jeśli chodzi o skuteczność interwencji, czy średnią interwencji na mecz. W tych statystykach mieści się gdzieś w środku ligowej stawki. Rozegrał 23 spotkania, a 8 z nich zakończył z czystym kontem. Emanuje spokojem, doświadczeniem i wciąż świetnym refleksem oraz gibkością. Zapewne już latem zobaczymy go w kolejnych meczach w barwach Jagiellonii.

Nie mogło być innego wyboru. Nie ma drugiego zawodnika, którego postawa tak mocno zaważyła na ostatecznych rozstrzygnięciach. Właściwie w pojedynkę sprawił, że fatalna długimi okresami Legia do samego końca mogła walczyć o mistrzostwo. Przeżył osobistą tragedię, która nie wpłynęła na jego postawę. Interwencje, które wykonywał wymykały się fizyce i zdrowemu rozsądkowi. Można było też odnieść wrażenie, że im gra toczyła się o większą stawkę, tym bardziej go to uskrzydlało. Kiedy przychodził do Legii mówiono, że Michał Żewłakow sprowadził sobie do klubu kolegę, a wiekowy Malarz miał być co najwyżej zmiennikiem. Piłka pisze niezwykłe scenariusze i bliski emerytury zmiennik szybko stał się ważną postacią, zdobył 3 tytuły mistrzowskie, zagrał w Lidze Mistrzów i Lidze Europy, a dzisiaj nikt nie wyobraża sobie bramki Legii bez niego. W minionym sezonie 15 razy zachowywał czyste konto, obronił 120 strzałów z czego aż 59 portal analityczny wyscout.com uznał za interwencje trudne.

*****

A kto według was zasłużył na wyróżnienie?

Już jutro zaprezentujemy najlepszych naszym zdaniem środkowych obrońców.

Comments

comments

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*