Podsumowanie Ekstraklasy 2017/18 – ranking FootballArt. Część II – Środkowi obrońcy

Podsumowanie Ekstraklasy 2017/18 – ranking FootballArt. Część II – Środkowi obrońcy

Wybór najlepszego defensora polskiej ligi to iście karkołomne zadanie, bo każdy z nich zdążył się w tym sezonie niejednokrotnie skompromitować. Pokusimy się jednak o wyróżnienie tych, którzy z największą klasą wracali do formy, najdłużej ją utrzymywali i najlepiej radzili sobie z presją. Nasza ocena będzie wypadkową kilku czynników, o których wspomnimy w uzasadnieniu.

CZĘŚĆ II – ŚRODKOWI OBROŃCY

WYRÓŻNIENIA:

Kiedy przychodził do Lecha nie potrzebował wiele czasu aby udowodnić swoją wartość. Kapitalna jesień spowodowała, że kibice Kolejorza wiele sobie po nim obiecywali. I na wiosnę przez długi czas wydawało się, że rzeczywiście się nie zawiodą. Dilaver potwierdził swoje wysokie kwalifikacje do wykonywania tego zawodu. Dobrze wyprowadzał piłkę, był zdecydowany w interwencjach, szybki i bardzo niewygodny dla napastników, a przy tym łapał niewiele kartek. Opuścił 5 ligowych spotkań, z których Lech potrafił wygrać tylko jedno. Ale w końcówce sezonu stało się coś złego i Austriakowi po prostu odjęło rozum, bo trudno inaczej wytłumaczyć jego zachowanie. Najpierw w bandycki sposób zaatakował Urynowicza w meczu z Górnikiem i tylko chwilowemu zaćmieniu sędziego Frankowskiego zawdzięcza brak czerwonej kartki. Drugi raz pokaz swojej totalnej bezmyślności dał w spotkaniu z Wisłą w Krakowie. Dilaver będący o jedną kartkę od zawieszenia cały mecz spędził na ławce i można z niemal 100% pewnością stwierdzić, że było to spowodowane chęcią oszczędzenia go na hitowe starcie z Legią. Jednak nie pomogło nawet posadzenie wśród rezerwowych, bo swoim bezmyślnym zachowaniem w samej końcówce meczu zapracował na kolejną żółtą kartkę…

Choć przychodził do Jagielloni z opinią dobrego obrońcy, to wydawało się, że trudno będzie mu wygrać rywalizację z Gutim. Rzeczywistość okazała się inna i 25-letni Słoweniec stosunkowo szybko wskoczył do pierwszego składu i nie oddał miejsca już do końca. Stworzył świetny duet z Ivanem Runje, będąc tym bardziej zabezpieczającym z dwójki stoperów. Dzięki tej współpracy obaj zaliczyli bardzo dobry sezon, choć nie można oczywiście powiedzieć, że byli zaporą nie do przejścia. Jest silnym obrońcą, dobrze grającym głową, bardzo dobrze się ustawia i nie atakuje pochopnie. Popełnia bardzo mało fauli. Portal wyscout.com wyliczył mu ich ledwie 11 w 24 grach.

Niezastąpiony w taktyce Marcina Brosza. Świetne wrażenie zrobił już jesienią, choć można było mieć do niego również całą masę uwag. Wiosną również nie schodził poniżej dość wysokiego poziomu. Pokazał również, że jest zawodnikiem wielowymiarowym i może występować w kilku konfiguracjach bloku defensywnego. Równie dobrze spisywał się jako jeden z dwójki środkowych obrońców i półprawy w trójce. Nie zaszkodziło mu również przesunięcie na prawą obronę, gdzie zaprezentował odwagę i ciąg na bramkę. Świetny przy ofensywnych stałych fragmentach. Aż 24 razy uderzał głową na bramkę, a częściej tego zagrania próbowali jedynie Piątek i Frączczak. Pozwoliło mu to zdobyć 5  bramek, a dwie kolejne dołożył po uderzeniach prawą nogą.

NAJLEPSI:

Już w barwach Ruchu pokazywał, że drzemią w nim spore możliwości, ale pod wodzą Michała Probierza wykonał ogromny krok naprzód. Choć początki były trudne. Cracovia długo dołowała, a w grze niewiele funkcjonowało. Z czasem jednak elementy zaczynały do siebie pasować i Helik powoli zaczął wyrastać na czołową postać w zespole. Profilem bardzo przypomina Mateusza Wieteskę. Jest równie groźny w powietrzu, czego efektem jest 5 bramek zdobytych głową (w sumie strzelił 8 goli i zaliczył 3 asysty). Nieźle wyprowadza piłkę. Średnio w meczu ma ok. 25 podań, przy ponad 81% niezawodności. Miał również najwięcej zablokowanych strzałów w całej lidze. W każdym elemencie uczynił wyraźny progres, aczkolwiek w każdym również widoczne są spore rezerwy. Kolejny sezon powinien być kluczowy w kwestii jego przyszłości. Jeśli z zasadzonego przez Probierza ziarna rzeczywiście zacznie coś kiełkować i Cracovia będzie grała na miarę oczekiwań, rozwój Helika może jeszcze nabrać tempa.

Człowiek, dla którego miniony sezon to prawdziwy roller coaster. Nie ma chyba w polskiej lidze drugiego zawodnika, który wpadałby w takie skrajności jak Michał Pazdan. Koszmarny początek sezonu, odpadnięcie z eliminacji Ligi Mistrzów i Ligi Europy, nieudane starania o zagraniczny transfer, a wszystko okraszone niezliczonymi wręcz błędami. Co grosza, fatalna dyspozycja przekładała się również na reprezentację. Doszło do tego, że sami kibice Legii nie chcieli już widzieć Pazdana w barwach Legii, a jego słaba postawa tłumaczona była rozkojarzeniem spowodowanym parciem na transfer. Ale wielkich piłkarzy poznaje się po tym, że są wielcy wtedy, kiedy sytuacja najbardziej tego wymaga. I tak było w jego przypadku. Końcówka sezonu to znowu stary, dobry Pazdan. Szybki, podejmujący właściwe decyzje, będący w odpowiednim miejscu i czasie. Pewnie w przekroju całego sezonu nie zasłużył na wyróżnienie, a jego statystyki nie powalają na kolana. Ale ostatnie tygodnie przypomniały, że Michał Pazdan to czołowa postać ekstraklasy.

Czołowy żołnierz Ireneusza Mamrota. Opuścił tylko 4 spotkania w tym sezonie i w żadnym z nich Jaga nie potrafiła wygrać. Z dwójki Runje – Mitrović, jest tym usposobionym agresywniej, częściej idzie na starcie, wygrywa wiele pojedynków i świetnie gra głową, choć pokazuje to głównie w defensywie. Ma najwyższy procent wygranych pojedynków główkowych w całej lidze – ok. 70%. Zalicza średnio ok. 40 podań w meczu, z niezawodnością na poziomie 88%. W fazie otwarcia gry stara się cały czas tworzyć linię podania, będąc dla partnera opcją do zagrania piłki. Dysponuje świetnym, ostrym długim podaniem. Dobrze „czyta napastnika” i nie nabiera się na proste zwody. Umiejętnie skraca dystans i gra na wyprzedzenie. Jest jednym z najlepszych obcokrajowców jacy w ostatnich latach pojawili się w naszej lidze.

*****

Część I – najlepsi bramkarze

 

Comments

comments

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*