Podsumowanie Ekstraklasy 2017/18 – ranking FootballArt. Część IV – Środkowi pomocnicy

Podsumowanie Ekstraklasy 2017/18 – ranking FootballArt. Część IV – Środkowi pomocnicy

W czwartej części rankingu przyszedł czas na zasiadających w centrum dowodzenia piłkarskich operacji. Przyjrzymy się tym, którzy biorą w ręce stery i wyznaczają kurs swoim załogom. Roboczo nazwaliśmy tę kategorię „środkowi pomocnicy”, choć kilku z nich trudno jednoznacznie zakwalifikować jako środkowego.

CZĘŚĆ III – ŚRODKOWI POMOCNICY

WYRÓŻNIENIA:

 Jeszcze sezon nie zdążył się rozpocząć, a w Płocku już zapachniało skandalem. W niejasnych okolicznościach z zespołem pożegnał się trener Kaczmarek, a w kuluarach mówiło się, że nie obyło się to bez udziału Furmana. Jeszcze długo po tym zdarzeniu krążyły w internecie żarty o trenerze Furmanie ustalającym z Jerzym Brzęczkiem skład Wisy. Żarty na bok. Nieoczekiwanie okazało się, że w Płocku stworzono miejsce, w którym dawny blask odzyskują nieco zakurzeni zawodnicy, a inni dostają sposobność rozwoju swego talentu pod okiem inteligentnego trenera Jerzego Brzęczka. W sztabie jest również Leszek Dyja, znakomity specjalista od przygotowania fizycznego. Dominik Furman rozegrał w barwach Wisły naprawdę przyzwoity sezon, choć zapewne zostanie zapamiętany jako ten, który zwolnił trenera, popełnił kardynalny błąd pozwalający Legii zdobyć zwycięską bramkę w szalenie ważnym meczu, a na koniec przypomniał pracownikom Jagiellonii kto „i tak jest mistrzem Polski”, czym udowodnił, że czasami przegrzewają mu się styki. 

Casus bardzo podobny do powyższego. Został bez żalu odpalony z Wisły Kraków i nieoczekiwanie znalazł swoją przystań w innej Wiśle. Wydawało się, że nie ma już wiele do zaoferowania, a jednak okazało się, że wciąż posiada tę „manianę”, z której jest świetnie znany. 8 asyst i 4 bramki w 27 meczach to naprawdę przyzwoity rezultat, jak na zawodnika, który długo musiał szukać dawnej formy. Potrafi zagrać taką piłkę, jakiej nie zagrałby w tej lidze pewnie nikt inny, ale potrafi też zniknąć na długie fragmenty meczu.

Koniec sezonu należał zdecydowanie do niego. Wielka szkoda, że prawdziwym zaufaniem został obdarzony tak późno. Wciąż szuka swojej pozycji na boisku. Wydaje się, że najlepiej czuje się buszując pomiędzy liniami obrony i pomocy przeciwnika. Jesienią nie dostawał wielu szans na grę. Sytuacja zmieniła się wiosną, kiedy Romeo Jozakowi zaczął palić się grunt pod nogami, ale wydaje się, że pełne zaufanie otrzymał dopiero po jego odejściu. Wtedy okazało się, że 19 latek jest w stanie wytrzymać presję i na własnych barkach unieść odpowiedzialność za całą drużynę w kluczowej części sezonu. Poza niezwykłymi umiejętnościami, pokazał też ogromną odporność psychiczną. Sezon zwieńczył nie tylko podwójną koroną ale również powołaniem do kadry na zgrupowanie w Juracie i Arłamowie.

NAJLEPSI:

Świetna jesień, bardzo dobry początek wiosny skutkujący powołaniem do reprezentacji i wtedy… wszystko się zacięło. Wydawało się, że wezwanie do kadry doda mu skrzydeł, tym bardziej, że debiut wypadł co najmniej przyzwoicie. Niestety później nastąpiła znaczna obniżka formy i w końcu brak powołania do szerokiej kadry walczącej o wyjazd do Rosji. Niemniej oddać należy, że wicemistrzostwo Polski zdobyte przez Jagiellonię w dużej mierze jest jego zasługą. Przez większość sezonu demonstrował waleczność i pracowitość. Podjął najwięcej pojedynków defensywnych w całej lidze. Zaliczył również najwięcej przechwytów, często łatając luki pomiędzy zawodnikami w linii obrony, następnie błyskawicznie napędzając ataki Jagi.

Jeśli o kimś można powiedzieć, że przebojem wdarł się na salony, to właśnie o nim. W tym roku skończy 21 lat, zagrał w 34 spotkaniach, zaliczył 2870 minut na boiskach ekstraklasy, co daje 86% z możliwych do rozegrania. Do tego 7 asyst i 2 bramki. Ogromnie pracowity i nie zatrzymujący się ani na chwilę. Być może biega nawet nieco za dużo. Jak pokazuje heatmap, środek pola należy do niego.

Elegancki z piłką przy nodze, a kiedy się rozpędzi jest nie do zatrzymania, z łatwością mijając przeciwników. Choć ma tendencje do nieco zbyt długiego holowania piłki, czym naraża się na bestialskie ataki rozjuszonych rywali. Często i mądrze uderza z dystansu, nie siląc się na próby rozerwania siatki, ale kierując plasowane strzały w okolicach słupka.

Bezapelacyjnie playmaker numer 1 w polskiej lidze. Właściwie trudno nazwać go jednoznacznie środkowym pomocnikiem, ale nie jest też typowym skrzydłowym. Brakuje mu nieco szybkości i dryblingu.

Ma za to niewiarygodną precyzję w lewej nodze. Wykonując stałe fragmenty nie dośrodkowuje piłki w pole karne, on po prostu trafia partnerów w głowę, a ci muszą ją wyłącznie odpowiednio nastawić, aby skierować piłkę do siatki. Równie dobrze potrafi dośrodkować z gry, ma świetne ostatnie podanie i niezły strzał z dystansu. A przede wszystkim jest do bólu powtarzalny. Gdyby wzorem futbolu amerykańskiego wprowadzić instytucję kopacza wchodzącego tylko na stałe fragmenty, Kurzawa grałby pewnie w którymś z czołowych europejskich klubów. Zdobył 2 bramki i asystował przy 18! Zagrał 36 meczów, co oznacza, że w co drugim dawał asystę. Nagrodą za fantastyczny sezon może być powołanie na mundial, a następnie transfer za granicę.

*****

Jutro skrzydłowi! A poniżej linki do poprzednich części:

Część I – najlepsi bramkarze

Część II – najlepsi środkowi obrońcy

Część III – najlepsi boczni obrońcy

Comments

comments

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*