Podsumowanie Ekstraklasy (jesień 2017/18) – ranking FootballArt. Część II – Najlepsi obrońcy

Podsumowanie Ekstraklasy (jesień 2017/18) – ranking FootballArt. Część II – Najlepsi obrońcy

W drugiej odsłonie naszego ekstraklasowego rankingu, zachowując naturalną kolej rzeczy, przedstawiamy piątkę defensorów, których jesienna gra zrobiła na nas największe wrażenie.

Część II – Obrońcy.

Pozycja obrońcy jest najbardziej niewdzięczną ze wszystkich boiskowych formacji. Kibice z reguły uwielbiają napastników za ich gole, pomocników za wirtuozerskie zagrania, a bramkarzy za popisowe robinsonady. Defensorzy najczęściej pozostają w ich cieniu. Tymczasem to od defensywy buduje się każdą drużynę, a obrońcy popełniają znacznie mniej błędów niż ich boiskowi koledzy. Którzy z nich byli jesienią najlepsi w Ekstraklasie?

Zawodnik, którego można powoli tytułować mianem „ligowy wyjadacz”. Wiele osób łapie się za głowę widząc w jego CV debiut w reprezentacji Polski. Sposobem gry nie pasuje na bocznego obrońcę – w swoich poczynaniach jest niezwykle nieefektowny i mało zwrotny. Wpływ na taki stan rzeczy mają na pewno m. in. warunki fizyczne Rymaniaka (189 cm), pasujące bardziej do stopera. Defensor Korony znakomicie je wykorzystuje, zarówno pod swoją bramką, jak i świątynią przeciwników. W ostatnich miesiącach zamknął usta wszystkim krytykantom. Stanowił jeden z najlepszych elementów świetnie działającej maszyny Gino Lettieriego. Był eksploatowany w pełnym wymiarze czasu (1890 minut), co pokazuje, że solidnie przepracował okres przygotowawczy pod kątem motorycznym i wytrzymałościowym. Do naprawdę solidnej gry w defensywie dorzucił pożyteczne wypady pod pole karne przeciwników, czego efektem są trzy strzelone gole. Wcześniej na taki dorobek bramkowy pracował przez 179 ekstraklasowych meczów. Do swojego dorobku w minionej rundzie dorzucił również asystę i wywalczony rzut karny. I to wszystko dysponując praktycznie tylko jedną nogą. Prawą, bo lewa sprawia wrażenie, jakby bała się piłki. Warty podkreślenia jest również fakt, że został naturalnym liderem kieleckiej „Bandy Świrów” i w dużej mierze odpowiada za dobrą atmosferę w drużynie.

Kiedy Lech Poznań ogłaszał kolejne nazwiska letniego, zagranicznego zaciągu, wśród kandydatów na nowego ulubieńca trybun wymieniało się Gytkyaera, Barkrotha, Rakelsa czy Situma. Na miano najlepszego letniego wzmocnienia Kolejorza zasłużył jednak defensor, Emir Dilaver. Austriak od początku sezonu był pewniakiem w składzie Nenada Bjelicy i ani przez moment nie dał powodów, by z niego zrezygnować. Trzyma w ryzach formację obronną drużyny, która straciła najmniej bramek w całej lidze. Jego bardzo mocną stroną są odbiory, które uskutecznia na poziomie 78%. W razie potrzeby może z powodzeniem grywać na boku obrony, jednak na środku jest niezastąpiony. Wprowadza bardzo dużo spokoju pod bramką Matusa Putnockiego. Był już mistrzem Austrii i Węgier, teraz marzy o skompletowaniu hat-tricka i mistrzostwie Polski. Jeśli dobrze przepracuje przerwę zimową, a na wiosnę będzie prezentował się co najmniej równie dobrze jak jesienią, powinien doczekać się debiutu w swojej reprezentacji narodowej. I oczywiście będzie to z dużą korzyścią dla Lecha.

Spora metamorfoza w porównaniu z poprzednim sezonem. Zwłaszcza w rundzie wiosennej funkcjonował jak cała Arka – był nieco zagubiony, podejmował złe decyzje, często był wolniejszy od swoich oponentów. Swoje dziewicze występy na najwyższym poziomie rozgrywkowym może dziś tytułować stwierdzeniem „pierwsze śliwki robaczywki”. Jesienią był już zupełnie innym zawodnikiem. Zarażał pewnością siebie, spokojem i znakomitym ustawieniem. Trener Ojrzyński bardzo dobrze poukładał grę obronną swojej drużyny, a w niej najważniejszym zawodnikiem wydaje się być właśnie Marcjanik. Nieprzypadkowo Arka jest drugą, po Lechu, ekipą z najmniejszą liczbą straconych goli. 23-letni defensor jest najczęściej najmłodszym ogniwem linii obrony, ale na boisku jest to nieodczuwalne.

Chorwat już od pierwszych minut w naszej lidze pokazywał, że jest solidnym fachowcem na swojej pozycji. Po rozegraniu pierwszej rundy znalazł się w kręgu zainteresowań najmożniejszych polskich klubów, z Legią Warszawa na czele. Po sezonie Michał Probierz chciał go zabrać ze sobą do Cracovii, co Runje skomentował chorwackim powiedzeniem: „to tak, jakbym miał zamienić konia na osła”. Patrząc na to, że minionej jesieni prezentował się jeszcze lepiej niż podczas swojego debiutanckiego sezonu w Polsce, wszystko wskazuje na to, że Jagiellonia będzie jedyną drużyną z Ekstraklasowej stawki w karierze bałkańskiego stopera. W żadnym innym polskim klubie nie będzie mógł w znacznym stopniu rozwijać swoich umiejętności. Jest poniekąd skazany na transfer do lepszej ekipy, ale zapewne zagranicznej. Obrońca Jagi jest bezapelacyjnie najlepszym stoperem Ekstraklasy. Bardzo wymowny jest fakt, że w 17 rozegranych przez niego spotkaniach Jagiellonia straciła tylko 15 goli. Cztery razy zabrakło go w składzie i w tym czasie golkiperzy z Białegostoku kapitulowali aż dziewięciokrotnie.

Znakomity przykład na to, że czasami warto zrobić jeden krok w tył, by następnie zrobić dwa do przodu. W przypadku Roberta Gumnego są to w dodatku kroki o rozpiętości szpagatu. Młody defensor nie był zadowolony z faktu, że gra w Lechu jedynie epizodyczne role, więc wiosnę poprzedniego sezonu spędził na wypożyczeniu w Podbeskidziu Bielsko-Biała. W pierwszym wywiadzie po przyjeździe pod Klimczok powiedział: „Przychodzę tutaj żeby rozegrać jak najwięcej minut, wskoczyć na stałe do wyjściowego składu, złapać rytm meczowy, tak żeby w przyszłości wrócić do Kolejorza i tam powalczyć o miejsce w składzie”. Dziś z czystym sumieniem może stwierdzić: veni, vidi, vici. Na pierwszoligowym podwórku szybko stał się jedną z najjaśniejszych postaci, nabrał tężyzny, zdobył doświadczenie i pokazał, że od nowego sezonu będzie gotowy, by wejść w buty Tomasza Kędziory. Wszedł pełną parą, zaliczając 19 ligowych spotkań, w których zanotował 4 asysty. Co najważniejsze, swoją grą częściej przypomina dojrzałego ligowca niż żółtodzioba. Nie szuka najłatwiejszych rozwiązań, często stara się grać kombinacyjnie, sporo daje w ofensywie, z ochotą wchodzi w pojedynki jeden na jeden (83% wygranych) i bardzo dobrze przewiduje boiskowe wydarzenia. Bez dwóch zdań był jesienią najjaśniejszą postacią Lecha Poznań i najlepszym defensorem w lidze. Co ważne, z powodzeniem grywa też na lewej stronie obrony, gdzie występował choćby w kadrze U-21 Czesława Michniewicza. Mocny kandydat do sprawdzenia w dorosłej reprezentacji.

*****

A kto według Was był najlepszym obrońcą minionej rundy? Kto zasłużył na miejsce w Waszej pierwszej piątce? Czekamy na opinie, a już jutro część III rankingu – najlepsi pomocnicy.

Sprawdźcie poprzednie klasyfikacje:

Część I – Najlepsi bramkarze

Comments

comments

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*