Podsumowanie Ekstraklasy (jesień 2017/18) – ranking FootballArt. Część III – Najlepsi pomocnicy.

Podsumowanie Ekstraklasy (jesień 2017/18) – ranking FootballArt. Część III – Najlepsi pomocnicy.

Nie zatrzymujemy się i prezentujemy kolejną odsłonę naszego rankingu. Tym razem weźmiemy pod lupę pomocników. Przed Wami piątka, która naszym zdaniem zasługuje na wyróżnienie.

Uwaga! Istnieje niebezpieczeństwo wpadnięcia w pułapkę pod tytułem „młody zdolny pomocnik Korony”. Jakub Żubrowski piłkarsko młody już nie jest, a takie opinie zdarzało nam się w tym sezonie usłyszeć. W przyszłym roku stuknie mu bowiem 26 wiosen. Zmyłka bierze się zapewne stąd, że jego podróż do najwyższej klasy rozgrywkowej trwała dość długo i obejmowała kilka lat spędzonych na niższych szczeblach w barwach Stali Mielec. W Ekstraklasie zadebiutował dopiero w marcu tego roku meczem z Górnikiem Łęczna, w którym potrzebował 17 minut na zaliczenie pierwszej asysty. Jednak skrzydła na dobre rozwinął w minionej rundzie. Zagrał w 20 z 21 spotkań i tylko raz schodził z boiska przed końcem meczu. Jedyne spotkanie, w którym nie wystąpił, zakończyło się najdotkliwszą porażką Korony w sezonie – 1:5 z Jagiellonią. A kiedy Żubrowski gra, odciska spore piętno na postawie zespołu. Był zawodnikiem, który zaliczył w sumie najwięcej podań w lidze, a średnio w meczu podawał ponad 55 razy. Szybko myśli i szybko gra. Ma bardzo dobry przegląd pola i wie co dzieje się w każdym sektorze boiska. Jego podania zazwyczaj napędzają zespół i posuwają akcję do przodu. Nie notuje wielu asyst, ani nie strzela bramek, jednak jego znaczenia nie sposób przecenić. Jest centralną postacią zespołu, który stawia na uporządkowaną, szybką grę.

26-letni Ukrainiec to w naszej lidze postać – instytucja. Odkąd trafił do Jagiellonii, z roku na rok widać w jego grze progres. Rośnie jako piłkarz, pokazuje nowe umiejętności i stopniowo staje się zawodnikiem coraz bardziej kompletnym, a zarazem niezbędnym dla Białostoczan. W ubiegłym sezonie furorę robił Vassiliev, ale niewielu zauważało, że przebłyski Estończyka były możliwe między innymi dzięki mrówczej pracy Romanczuka. A on sam również ma bardzo dobre, jak na defensywnego pomocnika, liczby. Choć czy powinniśmy zamykać go w szufladce z podpisem: „defensywny pomocnik”? Romanczuk gra jak nowoczesny zawodnik środka pola. Jest bardzo mobilny, pracowity w defensywie, ale również kreatywny. W dodatku jego wzrost powoduje, że bardzo efektywnie gra w powietrzu. Często podłącza się do ataku w drugie tempo, dezorganizując w ten sposób defensywę rywala. W poprzednim sezonie ustrzelił 5 bramek i zaliczył 5 asyst. W tym ma już na koncie 4 gole i 2 asysty. Warto zauważyć, że 2 z 3 meczów, w których w tym sezonie nie grał, zakończyły się porażką Jagiellonii. Swoją grą przypomina nieco Radosława Sobolewskiego i chyba ani jeden, ani drugi, na takie porównanie by się nie obraził.

 

Jeden z kilku zawodników spod ręki Marcina Brosza, którzy zrobili tej jesieni furorę. Wygląda na to, że po Sobolewskim i Mączyńskim, Zabrzanie doczekali się kolejnego klasowego zawodnika w środku pola. Niedawno skończył 20 lat i obecny sezon jest rzecz jasna jego pierwszym w ekstraklasie. Do składu Górnika wszedł z przytupem pod koniec ubiegłego roku, kiedy wydawało się, że awans z 1 ligi odjechał na dobre. Z nim w składzie Górnik wygrał 6 kolejnych spotkań i rzutem na taśmę wywalczył promocję. W obecnym sezonie gra niemal wszystko „od deski do deski”. Tylko 5 razy schodził z boiska przed końcem meczu, w tym 2 razy przed upływem 80 minuty. Cechują go dobre warunki fizyczne i świetne parametry motoryczne. Potrafi utrzymać wysoką intensywność gry na przestrzeni całego meczu i gdy rywal oddycha rękawami, a na placu tworzą się ogromne przestrzenie, on dzięki swojej szybkości jest w stanie znakomicie to wykorzystać. Szczególnie widoczne było to w czasie meczu z Wisłą w Krakowie, gdy Zabrzanie do samego końca biegali jak nakręceni, a przodował w tym Żurkowski, na którego bandycki atak przypuścił Perez. Obserwując jego grę trudno uciec od porównania do Grzegorza Krychowiaka, jednak z kilkoma zastrzeżeniami. Żurkowski zdaje się prezentować większy potencjał jeśli chodzi o operowanie piłką i szybciej porusza się z nią przy nodze. Chętnie decyduje się na uderzenia z dystansu i co warte podkreślenia, nie są to uderzenia na wiwat, byle mocniej, ale strzały przemyślane. Często wędrujące po ziemi, gdzieś w pobliżu słupka, niekoniecznie atomowe, ale sprawiające ogromne problemy bramkarzowi. Wystarczyła jedna runda, a młody pomocnik już jest wymieniany w gronie kandydatów do wyjazdu na mundial. Oczywiście nie takie szybkie wzloty nasza liga widziała, a jeszcze szybsze upadki każdy wymieni at hoc. Jednak postać Marcina Brosza daje pewną gwarancję, że chłopak nie „odleci”, a jego rozwój będziemy obserwować z dużym zainteresowaniem.

Jedno z praw Murphy’ego mówi: „Jeśli uważasz, że wszystko idzie dobrze – na pewno nie wiesz wszystkiego.” Maciej Makuszewski może zostać synonimem pecha. Od wielu lat ciągnęła się za nim opinia jednego z najzdolniejszych polskich skrzydłowych. Jednocześnie wyniki nie przystawały do wysokich oczekiwań. Zawsze czegoś brakowało. Niby sporo wiatru, ale owoców niewiele. Z Jagiellonii wyruszył za Ural, a podbój ligi rosyjskiej, lekko mówiąc – nie do końca się udał. Następny był transfer do Lechii i tam również nie zawsze spisywał się na miarę nadziei, jakie z jego przyjściem wiązano. Pół roku spędził w Portugalii i trudno ten okres jakoś jednoznacznie oceniać. Wrócił do Lecha i w Poznaniu znalazł swą przystań. Poprzedni sezon miał bardzo przyzwoity, ale w obecnym był już wiodącą postacią Kolejorza. Uporządkował życie prywatne, osiągnął życiową dyspozycję i przebojem wdarł się do reprezentacji, w której zdołał zadebiutować i spisać się na tyle dobrze, że mógł zacząć przypominać sobie cyrylicę. I kiedy wszystko zmierzało do szczęśliwego finału, w zupełnie niegroźnej sytuacji stało się coś, co piłkarzom śni się w najczarniejszych snach – zerwanie więzadeł. Czyli kontuzja – wyrok. Ładnych kilka miesięcy przerwy, a później mozolny powrót do formy, bez gwarancji jej odzyskania. Wielka szkoda, bo tak grający Makuszewski to wartość dodana nie tylko dla Lecha i ekstraklasy, ale również dla kadry, która z obsadą skrzydeł może mieć nie lada problem.

Pół człowiek – pół asysta. Dawno nie było w polskiej lidze zawodnika, który prezentowałby taką powtarzalność w egzekwowaniu stałych fragmentów gry. Podejrzewam, że gdyby kazać mu wykonać stały fragment 10 razy, a następnie komputerowo przeanalizować trajektorię i nałożyć je na siebie, to tor lotu piłki pokrywałby się w 90%. Wydaje się, że jest w stanie dośrodkować z każdego miejsca na chusteczkę higieniczną rozłożoną w polu karnym. Śmiało można przypuszczać, że głównym architektem świetnej rundy Górnika jest własnie Kurzawa. Jego dyspozycja nie umknęła uwadze selekcjonera i 24-letni pomocnik zdążył zaliczyć epizod w biało-czerwonym trykocie. Jest zawodnikiem uniwersalnym, który może występować w środku i na boku pomocy, a także na lewej obronie. Aczkolwiek zapewne w bocznych sektorach nie zrobi wielkiej kariery, gdyż brakuje mu dynamiki i łatwości w dryblingu, charakterystycznej dla zawodników tam występujących. Natomiast znakomicie spisuje się w roli zawodnika środka pola, w drużynie bazującej na bezpośrednim stylu, błyskawicznie przechodzącej z obrony do ataku. Potrafi znakomicie dograć piłkę prostopadłą, uderzyć z dystansu, uruchomić długim podaniem skrzydłowego. Nieco gorzej radzi sobie w grze pozycyjnej, na małej przestrzeni, czy pod presją dobrze zorganizowanego przeciwnika. Podobnie jak innych pomocników z Zabrza, charakteryzuje go końskie zdrowie, choć końcówka rundy była dla niego nieco słabsza. Trudno się dziwić, bo Brosz dysponuje dość krótką ławką i kluczowi zawodnicy grają niemal bez przerwy i to na dwóch frontach, bo równie dobrze Górnik spisuje się w Pucharze Polski. Dość powiedzieć, że w całej rundzie jesiennej Kurzawa opuścił ledwie… 30 minut.

*****

A kto według Was był najlepszym pomocnikiem minionej rundy? Kto zasłużył na miejsce w Waszej pierwszej piątce? Czekamy na opinie, a już jutro część IV rankingu – najlepsi napastnicy. 

Sprawdźcie poprzednie klasyfikacje:

Część I – najlepsi bramkarze
Część II – najlepsi obrońcy

Comments

comments

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*