Podsumowanie Ekstraklasy (jesień 2017/18) – ranking FootballArt. Część IV – Najlepsi napastnicy

Podsumowanie Ekstraklasy (jesień 2017/18) – ranking FootballArt. Część IV – Najlepsi napastnicy

W naszych ekstraklasowych rankingach dotarliśmy do napastników. W tym sezonie snajperzy rozpieszczają swoich kibiców. Aż sześciu z nich ma już na koncie dwucyfrową liczbę bramek. Wyścig po koronę króla strzelców zapowiada się więc bardzo pasjonująco. Sprawdźcie, którzy egzekutorzy zrobili na nas największe wrażenie.

Jeszcze nie tak dawno bywały sezony, podczas których najlepsi strzelcy zdobywali zaledwie 14 goli. Obecne rozgrywki są bogate w indywidualne popisy napastników. Pięciu wyróżnionych przez nas snajperów jesienią aż 74 razy wprawiało w ekstazę swoich kibiców.

W każdym polskim klubie, w którym występował, był gwarantem co najmniej kilku bramek w sezonie. W Śląsku Wrocław normę wyrobił już po zaledwie 14 spotkaniach. Po dwóch trafieniach w meczu z Pogonią Szczecin jego strzelba przestała działać. Siedem kolejnych ligowych meczów bez strzelonego gola ostatni raz przydarzyło mu się na przełomie sezonów 2013/14 i 2014/15 w barwach Portowców. Jeśli na wiosnę szybko się odblokuje, zapewne zasili grono piłkarzy, mających na swoim koncie co najmniej 100 bramek w Ekstraklasie. Potrzebuje 7 trafień. Nie widać po nim uciekającego czasu. W listopadzie skończył 35 lat, a nadal imponuje nienaganną posturą, dobrą szybkością i ogromną siłą fizyczną. Obrońcy rywala odbijają się od niego jak dzieci od trampoliny. Dzięki imponującym warunkom fizycznym jest pożyteczny także pod własną bramką. Często przerywa dośrodkowania ze stałych fragmentów gry. Świetnie gra głową. Druga linia Śląska na papierze wygląda naprawdę bardzo ciekawie. Jeśli zacznie funkcjonować na miarę swoich możliwości, Robak nie będzie narzekał na brak sytuacji strzeleckich, co przy jego snajperskim instynkcie spowoduje poprawę dorobku z poprzedniego sezonu (18 goli).

Jego Lechia miała walczyć w tym sezonie o Mistrzostwo Polski, a tymczasem jest jednym z największych rozczarowań. Sprawy miałyby się jeszcze gorzej po wyjęciu ze składu braci Paixao. Zwłaszcza Marco wystawał jesienią ponad przeciętność klubowych kolegów. Portugalczyk zaraża uśmiechem, widać, jak bardzo cieszy go gra. Jednocześnie jeszcze bardziej irytuje, gdy nie zgadza się z decyzjami arbitrów. Wówczas wykonuje niepotrzebne gesty i mówi kilka słów za dużo. Lubi grę kombinacyjną, z pierwszej piłki, szczególnie gdy wymienia ją ze swoim bratem. W Ekstraklasie zdobył już 59 goli, co daje mu drugie miejsce w klasyfikacji najskuteczniejszych obcokrajowców w historii naszej ligi. Do prowadzącego Miro Radovicia traci tylko sześć bramek. Wiosną nastąpi zmiana na pozycji lidera? Wszystko na to wskazuje. Podczas kwalifikacji do Mistrzostw Europy 2016 upominał się o swoje miejsce w reprezentacji Portugalii. Część iberyjskich magazynów podpowiadało trenerowi Santosowi jego kandydaturę. Powołanie dla Paixao jednak nie dotarło. Dzisiaj nie myśli już o reprezentacji, a po nieudanej przygodzie w Sparcie Praga wybił sobie z głowy opuszczanie Ekstraklasy.

Świerczok, podobnie jak m. in. Gumny, Żurkowski, Żubrowski, wyróżnieni w naszych rankingach na innych pozycjach, jest idealnym dowodem na to, że kluby z Ekstraklasy powinny lepiej monitorować 1. ligę, z której w przystępnej cenie można pozyskać bardzo ciekawych zawodników. Napastnik Miedziowych poprzedni sezon spędził w GKS-ie Tychy, gdzie przypomniał sobie, jak regularnie zdobywać bramki. Teraz kultywuje to na największych stadionach w Polsce. Widać po nim niesamowitą pewność siebie i zimną krew w decydujących fragmentach każdej akcji. Nie kalkuluje, jest pewny swoich wysokich umiejętności. Oddał najwięcej (78) strzałów ze wszystkich piłkarzy naszej ligi. Piorunującą miał zwłaszcza końcówkę rundy. W czterech meczach zdobył siedem goli. Zaimponował hat-trickami w dwóch kolejnych meczach z Niecieczą i Pogonią. Ostatnim snajperem, który dokonał takiej sztuki, był na początku sezonu 2002/03 Maciej Żurawski. Wyczyn napastnika Miedziowych ma jeszcze większy wydźwięk, jeśli weźmiemy pod uwagę, że Żurawski aż cztery z sześciu goli przeciwko Ruchowi Chorzów i… Zagłębiu Lubin zdobył z rzutów karnych. Świerczok wpisał się na karty historii polskiego futbolu również w innej kategorii. Dzięki 16 jesiennym trafieniom został najskuteczniejszym strzelcem Zagłębia Lubin w jednym sezonie najwyższej klasy rozgrywkowej. Wiosną na pewno wyśrubuje swój rekord. Jeśli utrzyma formę szczególnie z grudnia, jego wynik może zakręcić się w okolicy 30 goli. A to na pewno zapewni mu bilet na Mundial w Rosji, o którym póki co nie myśli.

Najbardziej wszechstronny i uniwersalny napastnik Ekstraklasy. Piłkarsko zdecydowanie najlepszy. Kompletny. Pokazał, że gole potrafi strzelać z każdej pozycji. Do tego ma stuprocentową skuteczność w egzekwowaniu jedenastek (3/3). Nie ma sobie równych pod kątem liczby bramek po bezpośrednich strzałach z rzutów wolnych, z których trafiał trzykrotnie. Król Krakowa, w dwóch derbowych starciach z Cracovią aż trzy razy pokonywał bramkarzy Pasów. Jego najdłuższy kryzys bez strzelonej bramki trwał zaledwie dwa mecze, w drugiej i trzeciej kolejce. Od tej pory trafiał co najmniej raz na dwa spotkania. W odróżnieniu od innych napastników naszego rankingu nie jest typową „9”. Bardzo często cofa się w głąb pola i z powodzeniem rozgrywa piłkę. Zgodnie z obliczeniami Wyscout jesienią wykonał aż 11 kluczowych podań. Tylko trzech zawodników może popisać się lepszym wynikiem – Rymaniak i Kucharczyk (po 13) oraz Makuszewski (12). Nienawidzi i nie umie przegrywać. Lepiej nie pokazywać mu się na oczy, gdy schodzi z boiska pokonany. Wisła zarobi na nim niemałe pieniądze i niewykluczone, że jeszcze w zimowym okienku transferowym. Chętnych na pozyskanie Carlitosa jest cała chmara.

Jeśli zapytamy tego przesympatycznego Hiszpana o miejsce na ziemi, które jest dla niego piłkarskim rajem, bez wątpienia wskaże na nasz kraj. W owym raju został już koronowany za tytuł najlepszego strzelca 1. ligi, a teraz jest na najlepszej drodze, by sięgnąć po koronę piętro wyżej. Lider klasyfikacji oddał jesienią 54 strzały na bramkę przeciwników, co przy 19 zdobytych golach daje mu skuteczność na bardzo dobrym poziomie poziomie 35,2%. Łatwość, z jaką pokonywał bramkarzy jest imponująca. Często sprawia wrażenie człowieka pozbawionego układu nerwowego. Zachowuje stuprocentową koncentrację niezależnie od aktualnego wyniku spotkania. Niewątpliwie wykazuje największą pazerność z grona napastników, których wyróżniliśmy. Przy pochwałach w jego kierunku nie można zapomnieć o jego partnerze z linii ataku Zabrzan, Łukaszu Wolsztyńskim. Wielu kibiców i obserwatorów patrzy jedynie na suche liczby napastników, a pomija ich realną wartość i pracę dla drużyny. Wolsztyński wydaje się być idealnym kompanem  dla napastnika pokroju Angulo – uwagę skupia choćby jego grę plecami do bramki, umiejętność przetrzymania i dokładnego rozegrania piłki oraz branie ciężaru gry na własne barki. 33-latek skrzętnie korzysta z tytanowej pracy młodszego kolegi. W ostatnich tygodniach pojawiła się informacja, że zainteresowany usługami najlepszego goleadora Ekstraklasy jest Athletic Bilbao, ukochany klub snajpera. Ten kilkakrotnie zapewniał, że w Górniku czuje się wspaniale i chce się w nim zadomowić na dłużej. Ciekawe, jaką podjąłby decyzję, gdyby plotki okazały się faktem. Ciekawie o Hiszpanie wypowiedział się niedawno (dla sport.pl) były zawodnik Legii Warszawa, Mikel Arruabarrena: „Graliśmy razem w rezerwach Bilbao. Zachwycił się nim Valverde. I Igorowi odbiła sodówka. Wtedy zatrzymał się w rozwoju”. Nawet jeśli to prawda, kibice Górnika mogą spać spokojnie pomimo ogólnokrajowego zachwytu nad Angulo. Drugi raz sodówka na pewno mu się nie przydarzy.

*****

Zgadzacie się z naszymi wyborami? Chętnie poznamy Wasze zdanie w temacie snajperów. Już jutro część V rankingu – najlepsi trenerzy.

Sprawdźcie poprzednie klasyfikacje:

Część I – najlepsi bramkarze
Część II – najlepsi obrońcy
Część III – najlepsi pomocnicy

Comments

comments

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*