Real – Legia. Odrobina analizy.

Real – Legia. Odrobina analizy.

Po blamażu z Borussią i porażce ze Sportingiem, przyszedł czas na FORMACJAspotkanie z ubiegłorocznym triumfatorem Ligi Mistrzów. Zmiana trenera natchnęła zespół nową energią, ale ten wciąż prezentuje się bardzo przeciętnie, nawet w rodzimych rozgrywkach. Po dobrym meczu z Lechią przyszła porażka w Szczecinie i bądźmy szczerzy, w Madrycie nikt nie oczekiwał cudów, a poprzeczka oczekiwań wisiała tak rozpaczliwie nisko, że właściwie nie wiadomo co musiałoby się tam wydarzyć, aby ktokolwiek mógł być postawą Legionistów zawiedziony. 

„Papierowe” ustawienie Legii na ten mecz to 1-4-3-3. Pod nieobecność Pazdana parę stoperów tworzyli Rzeźniczak i Czerwiński. Za środek pola odpowiadać miała trójka Jodłowiec – Ofoe – Moulin. Skrzydła to Radović i Guilherme. Natomiast Nikolić, będący ostatnio w kiepskiej formie, oddał miejsce na szpicy Kucharczykowi. W praktyce jednak, wyglądało to trochę inaczej. Kucharczyk i Guilherme operowali zazwyczaj na skrzydłach, a Radović zajmował pozycje nr 10, oraz „fałszywej dziewiątki”.

Trener Magiera zapowiadał przed meczem, że będą chcieli zaatakować Real, zagrać agresywnie, stosować pressing. I rzeczywiście, Legia zaczęła ten mecz pozytywnie usposobiona.

Legioniści wielokrotnie próbowali zaatakować Real wysokim pressingiem. Biorąc pod uwagę jak nonszalancko przeciwnik rozgrywał piłkę na własnej połowie była to taktyka słuszna.

legia wysoki press

legia wysoki press 2

Kiedy Real konstruował swoje akcje w środku pola zazwyczaj jako pierwszy do pressingu ruszał ktoś z dwójki Ofoe – Radović.

Ofoe pierwszy w pressingu

Podobać się mógł również sposób, w jaki Legia rozgrywała akcje w bocznych sektorach – tworząc trójkąty, często na jeden – dwa kontakty, ze zmianą pozycji. Inna sprawa, że Real nie kwapił się aby w takiej grze specjalnie przeszkadzać.

atak trójkąt 3

atak trójkąt

atak trójkąt 2

Królewscy bronili anemicznie. W środku pola wystąpili Kroos, Rodriguez oraz Asensio, czyli piłkarze o walorach raczej ofensywnych, a na pewno nie specjaliści od odbioru piłki. Wg analityków z Opty, Real zanotował tyko 2 odbiory i 2 przechwyty na połowie Legii. Zaskakiwał sposób w jaki przechodzili z obrony do ataku. 4-5 zawodników zostawało na połowie, czy wręcz w polu karnym Legionistów, a Ci mieli przed sobą nie rzadko 30 – 40 metrów wolnej przestrzeni, którą mogli z łatwością pokonać napotykając większy opór dopiero głęboko na połowie gospodarzy.

przestrzeń

Jednak wystarczyło aby podeszli nieco wyżej pod przeciwnika i założyli coś na kształt wysokiego pressingu i Legia zdecydowanie zbyt łatwo oddawała im piłkę. Poniżej dwa przykłady takiej akcji, kiedy zawodnicy z Warszawy próbowali rozgrywać piłkę od bramki. Wystarczyło, że Real przesunął formacje nieco wyżej i przeciwnicy w panice podawali piłkę pod nogi zawodników w białych trykotach.

real press

real press 2

Jak już wspominałem Real pokładał wiele nadziei w osobach Pepe i Varana, dlatego próżno było szukać wielkiego zaangażowania w powrót po stracie piłki. W linii pomocy największą ofiarność w tym względzie przejawiał Asensio. Głównym rozprowadzającym ataki Legii był Ofoe. Po przechwycie natychmiast był szukany przez partnerów, a następnie płynnie wprowadzał piłkę w strefę ataku.

Legia kontra 2

legia kontra 3

Legia kontra

Bramki

1:0. Lewe skrzydło i Bale pozostawiony w sytuacji 1 na 1 z Hlouskiem, zejście do lewej nogi i strzał w długi róg. Nikt nie podszedł do asekuracji, nie wrócił za akcją skrzydłowy, Moulin ani Rzeźniczak nie poszli z pomocą Czechowi.

Bale gol

2:0. Prawe skrzydło i sytuacja podobna jak przy pierwszej bramce. Benzema w sytuacji 1 na 1 z Bereszyńskim, który nie zdołał zablokować zagrania Francuza.

benzema bereś gol

Ten zagrywa do Marcelo wchodzącego w szesnastkę. W polu karnym jest 4 zawodników Realu i 8 Legionistów, jednak nikt nie pilnuje strefy, w którą wbiega Brazylijczyk.

marcelo gol

3:1 5 zawodników skupionych na Cristiano Ronaldo i ponownie nikogo nie ma na szesnastce. Wycofanie do Asensio, który pewnym strzałem podwyższa prowadzenie.gol 3

4:1 Błyskawiczny atak. Obrońca nie blokuje dośrodkowania, nikt nie wraca za Vasquezem.4

5:1 Kolejna znakomita kontra realu. Bereszyński nie zdążył wrócić za Moratą, nie zdołał go zaasekurować Kucharczyk. Wypieszczone podanie Ronaldo i kunszt snajpera. Akcję kiedy jednym dotknięciem ustawił sobie piłkę do strzału, a drugim nie dał szans bramkarzowi – wszystko w pełnym biegu – należy pokazywać młodym kandydatom na piłkarzy.
5 gol

Po meczu Jacek Magiera stwierdził, że przegrali za wysoko, a sędzia popełnił błędy. Z drugą częścią tego zdania można się zgodzić. Dwukrotnie faulowany w polu karnym był Giulherme, a gwizdek sędziego milczał.

Asensio Gui karny

Marcelo - Gui karny

Ambitna Legia, leniwy Real

Trudno analizuje się mecz, kiedy ewidentnie jedna z drużyn ma do niego podejście zdecydowanie treningowe. Można się zżymać na błędy arbitrów, twierdzić, że był spalony przy jednej z bramek dla Realu. Jednak Królewscy pokazali, że uprawiają inną dyscyplinę sportu. I pewnie różnica między mistrzem Polski, a zdobywcą Pucharu Europy jest większa niż te 4 gole. Kto obserwował mecz uważnie i bez sympatyzowania jednej ze stron, z łatwością mógł zauważyć, że Real gra chodzonego, a mimo to bez trudu raz za razem zagrażał bramce Malarza. Można chwalić Legię za próby wysokiego pressingu, ale to tak jakby chwalić kogoś kto chce uchodzić za kolarza, za to, że jeździ bez bocznych kółek. Ambitne kontry? Cóż, czy jeśli po przechwycie ma się przed sobą wolny korytarz i dwóch przeciwników to skonstruowanie sensownego ataku jest rzeczą kosmicznie trudną? Legia wykonała w tym spotkaniu czynności, które są absolutnym piłkarskim abecadłem, punktem wyjścia do myślenia o jakiejkolwiek grze w piłkę, ale nie pokazał nic poza tym. Oczywiście jesteśmy kopciuszkiem, oczywiście nie możemy się porównywać z Realem, Bayernem, Barceloną, ale opowiadanie, że rozegraliśmy dobry mecz, po bęckach zebranych od przeciwnika grającego z zaciągniętym ręcznym, stawia nas w pozycji piłkarskiego trzeciego świata. Nie skompromitowaliśmy się, nie było wstydu, tylko tyle i aż tyle. Szczególnie biorąc pod uwagę mecz z Borussią. Po prostu w Lidze Mistrzów czasem się tyle przegrywa. Czasem nawet wyżej. Co nie zmienia faktu, że było słabo i wynik jest kiepski. Krzysztof Stanowski zauważył, że na 10 meczów z Realem przegralibyśmy 10, ale pewnie 8 w gorszym stylu niż we wtorek. I to będzie najlepszy komentarz do tego spotkania.

P.S. W porównaniu z meczem przeciwko Borussii, Legioniści przebiegli w sumie niemal 9 kilometrów więcej.

DW

Comments

comments

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*