Reprezentacja Polski U-21. Wnioski po próbie generalnej przed MME.

Reprezentacja Polski U-21. Wnioski po próbie generalnej przed MME.

Podopieczni Marcina Dorny rozegrali ostatnio dwa sparingowe spotkania. Mecze z rówieśnikami z Włoch i Czech były de facto próbą generalną przed Młodzieżowymi Mistrzostwami Europy. Jak wypadli Biało-Czerwoni? Na których pozycjach mamy braki, a na których kłopot bogactwa? Czy Reprezentacja U-21 potrzebuje młodych piłkarzy, występujących w Kadrze Adama Nawałki?

W ubiegły czwartek Polacy mierzyli się z Włochami. Trener przeciwników, Luigi Di Biagio, nie mógł skorzystać z kilku zawodników swojej drużyny, przez co  był zmuszony do eksperymentowania. Wydawało się, że przy takich okolicznościach nasi piłkarze poradzą sobie z przeciwnikiem. Pierwsza połowa była w miarę wyrównana. Jedni i drudzy stworzyli sobie kilka dogodnych sytuacji bramkowych, strzelając po jednym golu. Dla nas trafił niezawodny Kownacki, który ładnym, plasowanym strzałem wykończył dwójkową akcję z Kapustką. Druga połowa wyglądała tak, jakby Polacy wyszli w składzie U-15. Piłkarze Dorny ograniczyli się do przeszkadzania gościom, którzy zaprezentowali typową włoską piłkę. Konsekwencja, dojrzałość i odpowiedzialność taktyczna biła z każdego zawodnika z Półwyspu Apenińskiego. Efektem ich działań był tylko jeden gol, zdobyty przez Benassiego, ale trzeba szczerze przyznać, że wynik 1:2 był najniższym wymiarem kary.

Polska U-21 – Włochy U-21 1:2 (1:1)
0:1 Lorenzo Pellegrini 29′
1:1 Dawid Kownacki 42′
1:2 Marco Benassi 50′

Skład Polaków:
Wrąbel – Kędziora, Bednarek, Dawidowicz, Jaroszyński, Kowancki (68′ Buksa), Kubicki (52′ Frankowski), Murawski, Lipski (81′ Niezgoda), Kapustka, Stępiński (81′ Piątek)

Drugi sparing rozegrano w poniedziałek w Kielach. Rywalami Biało-Czerwonych byli Czesi. W pierwszej części raz po raz atakowali gospodarze, ale z ich akcji nic nie wynikało. Po przerwie powróciły koszmary ze spotkania z Włochami. Nasi południowi sąsiedzi w pełni przejęli kontrolę nad meczem, co udokumentowali piękną bramką Černego. Polacy zdołali odrobić stratę po golu Niezgody. Po tym trafieniu jeszcze co najmniej trzy razy mogli pokonać Zimę, jednak fatalnie pudłowali. Już w doliczonym czasie gry Čermák wykorzystał złe ustawienie naszej defensywy i zdobył zwycięską bramkę.

Polska U-21 – Czechy U-21 1:2 (0:0)
0:1 Václav Černý 50′
1:1 Jarosław Niezgoda 84′
1:2 Aleš Čermák 90′

Skład Polaków:
Wrąbel – Kędziora (78′ Szymiński), Bednarek, Łasicki (66′ Marcjanik), Jaroszyński (85′ Moneta), Kownacki, Dawidowicz, Lipski (66′ Niezgoda), Kapustka (78′ Murawski), Buksa (59′ Frankowski), Stępiński (59′ Piątek)

Do rozpoczęcia Młodzieżowych Mistrzostw Europy pozostały niecałe trzy miesiące. Ostatnie mecze towarzyskie pokazały, że z naszą Kadrą wcale nie jest tak dobrze, jak wydawało się jeszcze tydzień temu. Teraz jesienne zwycięstwo z Niemcami poszło w zapomnienie, a pojawił się czas na analizę meczów z Włochami i Czechami, w których, nie ukrywajmy, zaprezentowaliśmy się mizernie. Przez większość pierwszego meczu i w długich fragmentach drugiego to przeciwnicy prowadzili grę. Nasi piłkarze często nie nadążali za ich akcjami i tylko indolencji strzeleckiej rywali zawdzięczamy stratę czterech goli. Nie lepiej było przy rozgrywaniu ataku. Ofensywni zawodnicy często się nie rozumieli, a gdy już stworzyli groźną sytuację, pudłowali. Tak naprawdę na każdej pozycji moglibyśmy znaleźć braki i mankamenty, które trzeba wyeliminować, by myśleć o sukcesie na czerwcowym turnieju.

Bramkarze. Polska szkoła bramkarzy, o której mówi się od niepamiętnych czasów, z roku na rok wysyła w świat coraz mniej absolwentów. W pierwszej Reprezentacji nie mamy problemu z obsadą bramki, ale póki co na horyzoncie nie pojawiają się następcy Fabiańskiego, Szczęsnego i Skorupskiego. Widać to na przykładzie Młodzieżówki. Na marcowe mecze Dorna powołał dwóch bramkarzy z I ligi (Wrąbel, Podleśny) i mało komu znanego Maksymiliana Stryjka z Sunderlandu. W obu spotkaniach wystąpił Wrąbel i wszystko wskazuje na to, że to właśnie golkiper Olimpii Grudziądz zajmie w czerwcu miejsce między słupkami. Sparingi, w których występował, pokazują jego zalety i obnażają wady. W listopadzie wybronił nam mecz z Niemcami, raz po raz stopując zachodnich sąsiadów. Bramki strzelone przez Włochów po części obarczają jego konto. Dwa strzały z dalszej odległości. Jeden miał już prawie na rękawicy, a po drugim piłka zmierzała do siatki tak długo, że aż dziw bierze, że nie zdołał jej dopaść.

fot. sportowefakty.wp.pl

Wrąbel dysponuje znakomitym refleksem, jest dobry na linii, ale kłopoty pojawiają się na przedpolu. Dziw bierze, że przy jego warunkach fizycznych (194 cm) rzadko wychodzi do wrzutek. No i te strzały z dystansu dają do myślenia… Silnym argumentem na to, że będzie pierwszym bramkarzem, jest brak konkurencji. Damian Podleśny zaliczył słabą jesień w Lechii Gdańsk. Zimą, w celu regularnej gry, przeniósł się do Wigier Suwałki. Zadebiutował w meczu 1/2 finału Pucharu Polski z Arką (0:3) i zawalił dwie bramki. Od tej pory ligowej murawy jeszcze nie powąchał. Bartłomiej Drągowski miał być gwiazdą mistrzostw. Po odejściu z Jagiellonii jest nisko w hierarchii golkiperów Fiorentiny. Ostatnio bronił w spotkaniu Polski U-20. Stryjek grywa tylko w zespole młodzieżowym Sunderlandu. Zbiera co prawda pochlebne oceny, ale wątpię, by to wystarczyło Marcinowi Dornie.

Obrońcy. Bednarka i Kędziorę już przedstawia się jako klasowych obrońców. Zdecydowanie za szybko, potrzebują jeszcze więcej ogrania. Tak czy siak są pewniakami na udział w turnieju. Miejsce na lewej obronie zajmie najpewniej Paweł Jaroszyński. Obrońcy Cracovii często zaczyna brakować pary w końcowych fragmentach meczu, przez co po jego stronie tworzy się luka. Wielkim osłabieniem może okazać się brak Jarosława Jacha. Kontuzja stawu skokowego wyklucza go z gry prawdopodobnie do końca sezonu. Oznacza to, że mistrzostwa mogą przejść mu koło nosa. Nawet jeśli zdąży wykurować się na czerwiec, może nie być w takiej dyspozycji, by zasłużyć na powołanie. Szkoda, bo jego gra z Bednarkiem wyglądała bardzo przekonująco. Dorna sprawdzał ostatnio na środku defensywy Dawidowicza i Łasickiego. Żaden z nich nie zaliczył występu godnego większych pochwał.

Pomocnicy. Tutaj wszystko zależy od tego, czy na turnieju wystąpią gracze z pierwszej Reprezentacji. Miejmy nadzieję, że tak (o tym nieco niżej) i zarówno Zieliński, jak i Linetty wspomogą nasz zespół. Dobrze wygląda gra skrzydłowych, Kapustki i Kowanckiego. Co prawda widać, że temu pierwszemu zdecydowanie brakuje regularnej gry, ale jego poziom piłkarski jest na tyle wysoki, że nie powinniśmy się martwić o jego czerwcową formę. Kownaś jest bardzo uniwersalnym zawodnikiem. Oczywiście z powodzeniem może występować w ataku.

fot. laczynaspasja.pl

W środku dobrą robotę wykonuje Lipski. Potrafi zagrać niekonwencjonalnie, szybko operuje piłką, często bierze na siebie ciężar gry. Do tego świetnie wykonuje stałe fragmenty. Największym walczakiem w drużynie jest Radosław Murawski. Pomocnik Piasta Gliwice w każdym meczu wypluwa płuca i stara się łatać każdą dziurę. Ponadto dysponuje bardzo dobrym uderzeniem z dystansu. Mocno liczymy na Frankowskiego i Formellę, którzy nie potrafią  jeszcze w Reprezentacji udowodnić swojej formy z klubu.

Napastnicy. Nie powinniśmy się obawiać, na tę pozycję jest więcej chętnych niż miejsc. Buksa, Niezgoda, Stępiński i Piątek ostro walczą o bilety na MME. Na dzień dzisiejszy największe szanse mają na nie Stępiński i Niezgoda. Dwaj pozostali na pewno nie złożą jednak broni. W każdym momencie do pierwszej linii może zostać przeniesiony Kownacki. I nie zapominajmy, że dysponujemy takim skarbem jak Arkadiusz Milik.

W ostatnich dniach pojawiły się wątpliwości dotyczące powołania na turniej piłkarzy, którzy zdołali się już zadomowić w „dorosłej” Kadrze. Chodzi tu przede wszystkim o Kapustkę, Stępińskiego, Zielińskiego, Linettego i Milika. Każdy z nich wziął udział w zeszłorocznych Mistrzostwach Europy we Francji. Kapustka i Stępiński, ze względu na swoją sytuacje w klubach i dużą konkurencję, oddalili się nieco od pierwszej Reprezentacji. Pozostała trójka była w niedzielę Podgoricy na meczu z Czarnogórą. Dyskusję na temat ich udziału w MME rozpoczął Robert Lewandowski: „Nic nam nie da, jeśli ci zawodnicy zablokują miejsce innym, pokażą się z dobrej lub co gorsza słabszej strony. Drugi rok z rzędu nie będą mieli odpoczynku. Moim zdaniem nie powinni być brani pod uwagę w kontekście Euro U-21. To moje zdanie, ale też rozmawiałem z chłopakami. Mistrzostwa Europy U-21 to miejsce dla kolejnych zawodników, mniej znanych. Oni będą mogli się tam pokazać i być może wkrótce pojawią się w pierwszej reprezentacji”. Jestem pewien, że gdyby wypowiedział te słowa 4 lata temu, zostałby zjedzony przez media i opinię publiczną. Na pewno w internecie pojawiłyby się komentarze w stylu: „Marny piłkarzyno, zajmij się lepiej występami w Borussii i nie zabraniaj osiągnąć innym piłkarzom tego, czego tobie się nie udało”. Obecnie, dzięki wynikom Reprezentacji i sporym udziale Lewandowskiego w osiąganych przez nią sukcesach, słowa kapitana uznaje się za świętość. Ale czy aby na pewno ma rację? Moim zdaniem nie ma. Paradoksalnie moglibyśmy od razu oddalić od drużyny wszystkich piłkarzy urodzonych po 31.12.1995 r. Dlaczego nikt nie wpadł na pomysł, by powiedzieć im, że muszą zapomnieć o tegorocznym turnieju i skupić się na eliminacjach do MME 2019, bo teraz jest czas zawodników z roczników 1994 i 1995? Oczywiście byłoby to najgłupsze zdanie na świecie. Mamy wystawić najlepszą drużynę, jaką jesteśmy w stanie zbudować. Jeśli jest możliwość zwiększenia jakości gry dzięki występom piłkarzy, którzy w ubiegłym roku byli na EURO, to dlaczego z tego nie skorzystać? Dla Milika, Linettego i Zielińskiego może to być jedyny wielki piłkarski turniej w karierze rozegrany w Polsce.

fot. sportowefakty.wp.pl

Podstawową kwestią pozostaje fakt, że sami zainteresowani już dawno wyrazili swoją chęć i gotowość do wzięcia udziału w imprezie. Obciążenia? Turniej jest znacznie krótszy, trwa raptem dwa tygodnie. Do rozegrania będzie maksymalnie pięć meczów. Jesteśmy gospodarzami, pokażmy co najlepsze nie tylko pod kątem organizacyjnym, ale i sportowym. Nie może być tak jak w 2012 roku – zorganizujemy wam świetny turniej, a na boisku damy się wydymać. Musimy wyjść na każdy mecz w możliwie najlepszym składzie personalnym. Nie mamy w środku pola lepszych zawodników od Zielińskiego i Linettego. Milik w dziewięciu meczach Reprezentacji U-21 strzelił dziesięć goli. W porównaniu do niego, bilans reszty napastników jest co najwyżej średni.

Zawodnik
Adam Buksa
Jarosław Niezgoda
Krzysztof Piątek
Mariusz Stępiński
Mecze/gole
8/2
2/1
11/2
15/8

Ostatnią edycję, rozegraną w 2015 roku w Czechach, wygrali Szwedzi. W swoich szeregach mieli kilku reprezentantów seniorskiej drużyny. Oscar Hiljemark, Robin Quaison, Branimir Hrgota, John Guidetti, Alexander Milošević czy Oscar Lewicki stanowili o sile złotych medalistów, mimo tego, że już kilka lat wcześniej debiutowali w pierwszej reprezentacji. Bez nich nie byłoby sukcesu zespołu Trzech Koron. To nie jest tak, że Mistrzostwa Europy do lat 21 nie mają dużego prestiżu, bo sporo piłkarzy jest jeszcze nieogranych i dopiero pokazują się światu. Wszyscy, którzy tak sądzą, powinni w takim razie powiedzieć to samo o piłkarskich bojach na Igrzyskach Olimpijskich, gdzie limit wiekowy jest ten sam – 23 lata. Już ćwierć wieku żyjemy legendą polskich piłkarzy z Barcelony, którzy na Olimpiadzie w 1992 roku zajęli drugie miejsce. Bardzo dobry występ w tegorocznym turnieju stworzy piękną historię dla każdego zawodnika, nie tylko dla tego, który w zeszłym roku nie pojechał na Mistrzostwa Europy we Francji.

Do Młodzieżowych Mistrzostw Europy pozostało tylko 80 dni. Chciałoby się powiedzieć, że w piłce to szmat czasu, jednak ograniczenia ze względu na wiek powodują, że na horyzoncie raczej nie pojawią się nowe nazwiska. Na te poniższe warto zwrócić uwagę i śledzić ich losy przez najbliższe dwa miesiące.

Pewniacy Dorny:
Wrąbel, Podleśny, Kędziora, Bednarek, Dawidowicz, Jaroszyński, Murawski, Kownacki, Zieliński, Linetty, Kapustka, Lipski, Milik, Stępiński

W kręgu zainteresowań:
Drągowski, Łasicki, Jach, Stolarski, Helik, Szymiński, Formella, Frankowski, Reca, Buksa, Niezgoda, Piątek

fot. wyr. @laczynaspilka

Comments

comments

Comments are closed.