Tajemnice kadry. Sebastian Staszewski – Recenzja

Tajemnice kadry. Sebastian Staszewski – Recenzja

Maj pachnie książką, a kiedy jesteśmy o kilka tygodni od wielkiej piłkarskiej imprezy, pachnie książką sportową. Zbliżające się mistrzostwa rozkręcają koniunkturę i nie ma w tym nic dziwnego, że każdy chce uszczknąć swój kawałek tortu. Autorzy napełnią kieszeń, my – półki, wszyscy będą zadowoleni. Kolejną pozycją, którą bierzemy na warsztat są „Tajemnice kadry”. 

Debiutancka książka Sebastiana Staszewskiego, byłego dziennikarza Polsatu, obecnie współpracującego z portalem Sport.pl, zapowiadana była jako najbardziej sensacyjna z całej serii o kadrze Nawałki. Czy rzeczywiście taka jest?

Z drużyną jesteśmy od początku, czyli od wielkiego eksperymentu i przeglądu kadr zaserwowanego już podczas pierwszego zgrupowania. Głównym bohaterem jest oczywiście sam Adam Nawałka, którego liczne przymioty charakteru są tutaj szeroko analizowane i dokładnie opisane, a do tego często poparte konkretnymi historiami z przeszłości. Oczywiście na pierwszy plan rzuca się konsekwencja, wielkie wymagania od siebie i innych, ocierająca się o pracoholizm pracowitość, niezwykła dbałość o szczegóły. Ale żeby nie było kolorowo, czytamy też o trudnościach, jakie sprawiały starym reprezentacyjnym wyjadaczom nowe porządki.

„- Trenerze, chyba jest źle, niech trener zobaczy – pokazał niemal całkowicie wygięty do tyłu palec.
Wyglądało to poważnie, zdawało się, że Pazdan nadaje się do natychmiastowej zmiany.
– A tam, pierdolisz! Gdzie jest doktor? – warknął Nawałka.”

Autor szczegółowo opisuje sprawę Eugena Polańskiego, powody rezygnacji z Obraniaka, stara się też znaleźć odpowiedź na pytanie – skąd niechęć do Adriana Mierzejewskiego? Jak wygląda szatnia piłkarska tuż przed meczem i dlaczego jest to przestrzeń, w której władzę trener oddał piłkarzom? Czyj głos ważył najwięcej?

Wiele stron to hołd oddany wszystkim współpracownikom Nawałki. Bez ich zaangażowania niemożliwa byłaby doskonała organizacja pracy całego sztabu, a co za tym idzie o wiele trudniej byłoby o sukcesy. I nie chodzi tu wyłącznie o asystentów i analityków, ale przede wszystkim o bohaterów z drugiego, czy wręcz trzeciego szeregu – lekarzy, kucharza, czy magazynierów.

Kiedy zasiadałem do lektury najbardziej nurtującym pytaniem było, czy redaktor Staszewski rzeczywiście postanowił ujawnić więcej niż poprzednicy. I tutaj raczej się nie zawiodłem, choć nie można powiedzieć, że książka wstrząsnęła piłkarską Polską. Po pierwsze, przed  jej ukazaniem się kilka najpikantniejszych fragmentów pojawiło się m.in. na twitterze. Po drugie, większość wątków była już tu i ówdzie opisywana dość szczegółowo, choć wydaje się, że autor niniejszej książki sięga jednak nieco głębiej i odważniej. Po trzecie, większość wydarzeń to sytuacje, które siłą rzeczy muszą mieć miejsce, kiedy ściera się kilkanaście trudnych charakterów, stąd o zaskoczenie trudno. Czytamy między innymi o kłótni Glika i Krychowiaka, „konflikcie dortmundzkim”, o tym dlaczego Zbigniew Boniek zrugał w szatni defensora AS Monaco i aferze alkoholowej, która choć opisana skrupulatnie i z nazwiskami, to bez odkrywania nieznanych dotąd faktów. Może poza ostatecznymi kwotami, jakie musieli zapłacić winowajcy. Jeśli dobrze pamiętam, to do tej pory w szerokim obiegu informacji nie znalazł się nikt, kto potrafił precyzyjnie wskazać rząd wielkości tych kwot. Autor porusza też kwestię diety, opaski kapitańskiej, metamorfozy Lewego, a jemu samemu oddaje na koniec głos w interesującym wywiadzie. Jedak wszystko to już było i nie wnosi wiele nowego.

„… gdyby nie afera, Boruc dograłby co najmniej do końca eliminacji mundialu. Dwie kolejne osoby potwierdzają, że pomysł z zakończeniem kariery wyszedł od zawiedzionego selekcjonera.”

Książkę niewątpliwie czyta się szybko i przyjemnie, jednak trudność w jej obiektywnej ocenie stanowi fakt, że mam za sobą lektury „Dekalogu Nawałki”, „Od Euro do Mundialu”, „Nawałka. Droga do perfekcji”, czy „Nienasycony”. Momentami ma się wrażenie, że „Tajemnice Kadry” są kolażem utworzonym z powyższych pozycji, a autor odgrzewa kotlety.  Ale uczciwie trzeba przyznać, że kotlety te są nieco lepiej wysmażone i znacznie mocniej doprawione. Historia opowiedziana jest dynamicznie, bez rozwadniania i nawijania makaronu na uszy. Jeśli ktoś czytał wspomniane przeze mnie książki i z zapałem śledzi polską piłkę nożną, pewnie wielu nowych rzeczy się nie dowie, ale dość przyjemnie spędzi czas. A jeśli ktoś dopiero zastanawia się, po którą z nich sięgnąć, z czystym sumieniem polecam rozpoczęcie przygody od „Tajemnic Kadry”.

 

Comments

comments

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*