W drodze na Mundial w Rosji. Przed meczem Polska-Rumunia.

W drodze na Mundial w Rosji. Przed meczem Polska-Rumunia.

Po pięciu kolejkach eliminacji do Mistrzostw Świata 2018 Polska jest zdecydowanym liderem grupy E. W sobotę na Stadionie Narodowym dojdzie do starcia z Rumunią, które może znacznie przybliżyć Biało-Czerwonych do wyjazdu do Rosji. Walka o zwycięstwo nie będzie należała do najprostszych. Rywale potrzebują bowiem punktów jak ryba wody.

Tylko głupiec stwierdzi, że w listopadowym meczu w Bukareszcie Polacy odnieśli łatwe zwycięstwo. Co prawda może o tym świadczyć sam wynik 3:0, ale kto oglądał to spotkanie wie, że wygrana przyszła w bólach. Po fenomenalnej akcji i bramce Grosickiego Biało-Czerwoni przez długi czas prowadzili tylko jedną bramką i praktycznie do samego końca drżeli o końcowy rezultat. Gorąco było nie tylko na murawie, o czym boleśnie przekonał się Robert Lewandowski, kiedy rzucona z trybun petarda eksplodowała tuż obok niego, solidnie go ogłuszając.

fot. radiozet.pl

Nasz kapitan solidnie pomścił tę sytuację w końcówce starcia, finalizując dwie skuteczne kontry. Najpierw bezbłędnie wykorzystał zagranie Łukasza Teodorczyka, a w ostatniej akcji meczu wywalczył rzut karny, który później pewnie egzekwował.
Kluczem do listopadowego zwycięstwa była dobrze funkcjonująca obrona. Polacy perfekcyjnie wyłączyli z gry Nicolae Stanciu, rumuńskiego reżysera gry ofensywnej. Bez niego ataki gospodarzy były bardzo chaotyczne. Nie oznacza to jednak, że nie stwarzali zagrożenia. Paradoksalnie sobotni mecz powinien być jeszcze cięższy. Nasi przeciwnicy mają ostatnią szansę, by realnie włączyć się do gry o awans. Porażka w Warszawie praktycznie pogrzebie ich nadzieje na turniej w Rosji. W związku z tym bardzo prawdopodobne jest, że to piłkarze Christopha Dauma będą prowadzić grę, częściej utrzymując się przy piłce. W takich okolicznościach bardzo martwi brak wykartkowanego Kamila Glika. Obrońca Monaco zapewniłby spokój w tylnej formacji. Kto więc będzie partnerem Michała Pazdana? Adam Nawałka w miejsce defensora Monaco powołał Marcina Kamińskiego. Występ zawodnika, który wrócił do Kadry po trzech latach nieobecności, jest jednak mało prawdopodobny. Naturalnym wyborem selekcjonera powinno być postawienie na Thiago Cionka. Defensor Palermo jest w Kadrze od samego początku rządów Nawałki, zna więc ją od podszewki.

fot. eurosport.onet.pl

Dwa lata temu byliśmy świadkami podobnej sytuacji. W meczu z Gruzją pauzującego za kartki Glika zastąpił Pazdan, który w duecie z Szukałą rozegrał bardzo dobre zawody i udowodnił, że warto na niego stawiać. Analogiczny scenariusz jest realny i tym razem. Dzięki dobremu występowi przeciwko Rumuni swoje nazwisko może „zbudować” Cionek.
Obsada środka defensywy nie jest jedynym dylematem sztabu szkoleniowego. Wiele mówi się o zmianie na pozycji bramkarza. Rozgrywającego wszystkie mecze w bieżących eliminacjach Fabiańdskiego może zastąpić Szczęsny. Golkiper Romy ma za sobą znakomity sezon. W lidze puścił tylko 38 goli i aż 14 razy zachował czyste konto. Bardzo chętni na jego usługi są działacze Juventusu, widzący w nich następcę Gigiego Buffona. Rozmowy dotyczące transferu do Piemontu wkroczyły na ostatnią prostą. Jeśli chodzi o liczby, ostatni sezon był dla Fabiańskiego najgorszym w historii jego występów w Swansea. Polak tylko 8 razy zachował czyste konto, puszczając 69 goli, najwięcej w Premier League. Oczywiście trzeba wziąć poprawkę na to, że zakończone rozgrywki były fatalne w wykonaniu Łabędzi. Walijska drużyna niemal do końca broniła się przed spadkiem z ligi, długo okupując miejsca spadkowe. Do naszego bramkarza rzadko można było mieć zastrzeżenia. Bez względu na to, kto stanie w sobotę w bramce, nie powinniśmy się obawiać.

fot. polsatsport.pl

Pod znakiem zapytania stoi wygląd środka pola. Na pewniaka na pozycji defensywnego pomocnika nieoczekiwanie wyrósł Karol Linetty. W swoim dziewiczym sezonie w Sampdorii zaliczył najwięcej odbiorów w Serie A. Bardzo dobre zawody w Podgoricy przeciwko Czarnogórze rozegrał Mączyński. Nawałka będzie wybierał między nim a Krychowiakiem. Zawodnik PSG ma za sobą całkowicie nieudany sezon. Źle wkomponował się w styl i szatnię Paryżan, przez co zaliczył tylko kilka epizodycznych występów, znacznie częściej przesiadując na ławce lub na trybunach. W dodatku leczył ostatnio kontuzję kolana, która swoje początki miała ponoć… w maju ubiegłego roku.
Jeszcze jedna niewiadoma dotyczy przedniej formacji. Oczywiste jest, że najbliżej rumuńskiej bramki zagra Lewandowski. Zagadką pozostaje, kto będzie operować za jego plecami. Wydaje się, że Nawałka nie będzie chciał od początku eksploatować Milika, zatem zagramy bez podwieszonego napastnika. W takiej sytuacji jako playmaker wystąpi Zieliński. Pomocnik Napoli z meczu na mecz jest coraz bardziej pewny siebie i w końcu zaczyna pokazywać się z dobrej strony w Reprezentacji. W sobotę wiele zależeć będzie od jego dyspozycji. Jeśli Rumunia rzeczywiście zagra ofensywnie, stworzy to naszym piłkarzom szanse na szybkie. Wówczas rola Zielińskiego będzie niepodważalna.

Ze składu naszego przeciwnika wypadli w tym tygodniu Denis Alibec i Dragoș Grigore. Strata tego pierwszego może być bardzo odczuwalna. Napastnik Steauy Bukareszt ma za sobą bardzo dobrą rundę, w której w 14 meczach zdobył 8 goli. Największe zagrożenie ze strony Rumunów stanowią dwaj kreatywni pomocnicy Anderlechtu Bruksela, wspomniany wcześniej Stanciu oraz Alexandru Chipciu. Trener Daum mówi przed meczem, że Polacy są bez dwóch zdań najlepszą drużyną w grupie i dla niego remis ugrany w naszej stolicy będzie wręcz cudem. Nie możemy jednak przyjąć, że rumuńscy piłkarze wyjdą na murawę przestraszeni. Niemiecki szkoleniowiec przez wiele tygodni nie próżnował i na pewno znalazł wiele słabych punktów Biało-Czerwonych, które będzie chciał wykorzystać. Jego słowa są zasłoną dymną, stanowiąca psychologiczną potyczkę przedmeczową. Dokładną analizę taktyczną naszego sobotniego rywala znajdziecie na naszej stronie w innym artykule.

Co pokazuje historia? To, że przez lata Rumuni byli dla nas bardzo niewygodnym przeciwnikiem. Dotychczas podejmowaliśmy ich 36 razy, odnosząc zaledwie 6 zwycięstw, 16 remisów i aż 14 porażek.

Przewidywany skład Polski:

Szczęsny – Piszczek, Cionek, Pazdan, Jędrzejczyk, Błaszczykowski, Mączyński, Linetty, Grosicki, Zieliński, Lewandowski.

Ciekawie prezentuje się porównanie klubowej przynależności naszych zawodników. Górna część dotyczy piłkarzy powołanych na ubiegłoroczne Mistrzostwa Europy, a dolna będących do dyspozycji selekcjonera Nawałki na mecz z Rumunią.

Ewidentnie widać skok jakościowy. Polscy piłkarze stają się coraz bardziej łakomym kąskiem na rynku transferowym. Na papierze bijemy Rumunię na łeb na szyję. Teraz wystarczy przenieść to na boisko. Wtedy o wynik możemy być spokojni.

fot. wyr. fakt.pl

Comments

comments

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*