Zmiany w przepisach – koniec z „podwójnym karaniem”. Przynajmniej częściowo.

Zmiany w przepisach – koniec z „podwójnym karaniem”. Przynajmniej częściowo.

Przepisy gry w piłkę nożną podlegają ciągłej modyfikacji. Czasem są to zmiany kosmetyczne, których przeciętny kibic nie jest w stanie dostrzec, a czasem takie, które zdecydowanie wpływają na rozgrywkę. Piłka zmienia się na naszych oczach, a tempo tych zmian jest zawrotne. Zatem ewolucja przepisów musi przebiegać równie szybko. Udoskonalanie przepisów ma na celu m.in. ułatwienie pracy arbitrom i usuwanie absurdalnych zapisów. Znajomość przepisów jest kluczem do rozumienia gry, jednak ciężko jest zakodować wszystkie zmiany zachodzące na przestrzeni lat. Ba, jeśli problem ze znajomością przepisów mają trenerzy i piłkarze, czyli osoby najbardziej zainteresowane, to co ma powiedzieć kibic? 

W ubiegłym roku wprowadzono kilka poprawek do przepisów. Jedną z ważniejszych była rezygnacja z tzw. „podwójnego karania”. Na pewno każdy z was może przytoczyć w myślach sytuację, kiedy dochodzi do faulu w polu karnym, a sędzia wyrzuca z boiska faulującego i dyktuje rzut karny. Zmiana powoduje, że czerwonych kartek będzie mniej. Mam świadomość, że przepis jest skomplikowany, a jego istota być może trudna do zrozumienia. W ostatnim czasie wielokrotnie słyszałem komentatorów zdziwionych brakiem czerwonej kartki, czy popełniających błąd w interpretacji owego zapisu. Zatem po kolei…

Tak brzmi pełna treść zapisu, o którym mowa:

źródło: pzpn.pl

A co oznacza on w praktyce? 

Wyobraźmy sobie następującą sytuację – napastnik wbiega w pole karne, wychodzi sam na sam z bramkarzem, a biegnący za nim obrońca wykonuje wślizg w celu wybicia piłki. Nie trafia jednak w piłkę i powoduje upadek napastnika. Dotychczas sędzia miał obowiązek wykluczyć faulującego z gry i wskazać na 11 metr. Po korekcie przepisów, sędzia jedynie napomina faulującego żółtą kartką i dyktuje rzut karny. 

Pamiętacie mecz z Grecją podczas Euro 2012?

Dzisiaj Wojciech Szczęsny prawdopodobnie nie zostałby ukarany czerwoną kartką, ponieważ jego zamiarem było wybicie piłki. Jednak Salpingidis okazał się zdecydowanie za szybki.

Ale…

Oczywiście zmiany te nie oznaczają całkowitego braku czerwonych kartek za faul w polu karnym. Brak „podwójnego karania” ma miejsce TYLKO I WYŁĄCZNIE w przypadku, kiedy faul następuje w wyniku WALKI O PIŁKĘ, a wykonujący interwencje zawodnik ma realne szanse aby przejąć nad nią kontrolę.

Wróćmy do przykładu napastnika wbiegającego w pole karne, wychodzącego sam na sam i biegnącego za nim obrońcy. Jeżeli obrońca interweniuje próbując wybić piłkę, ale czyni to w sposób zbyt agresywny i zagrażający zdrowiu przeciwnika, wówczas sam charakter faulu powoduje wykluczenie takiego zawodnika z dalszej gry.

Podobnie jeśli fauluje, a sama interwencja obliczona była jedynie na przerwanie akcji, gdyż nie było możliwości zagrania piłki (bo np. była za daleko), sędzia oprócz podyktowania karnego, usuwa faulującego z pola gry.

Również w przypadku ciągnięcia za koszulkę, popychania czy trzymania, obrońca nie uniknie wykluczenia, ponieważ jego celem nie była piłka, a wytrącenie z równowagi przeciwnika będącego w dogodnej sytuacji do zdobycia bramki.

Powyższa modyfikacja rodzi również pewne paradoksy. Na przykład – obrońca próbuje odebrać piłkę napastnikowi wychodzącemu 1 na 1, ale nie trafia w piłkę i powala szarżującego na bramkę. Jeśli faul ma miejsce poza polem karnym – obrońca jest wykluczony z gry. Natomiast jeżeli zawodnicy wbiegli już w pole karne – wtedy podyktowany jest rzut karny, a obrońca napomniany żółtym kartonikiem.

W ostatnich latach mieliśmy do czynienia z wieloma modyfikacjami w zakresie przepisów gry w piłkę nożną. Zdarzały się takie, które zamiast upraszczać grę, zdecydowanie ją komplikowały. Zamiana, którą przedstawiamy w niniejszym artykule wydaje się być krokiem we właściwym kierunku. Często przytrafiały się sytuacje, kiedy zawodnik spóźniony o ułamek sekundy wypadał z gry, a drużyna traci bramkę po rzucie karnym. Po takim podwójnym ciosie ciężko się podnieść. Oczywiście rzut karny to jeszcze nie bramka, a drużyna, która go nie wykorzystała, może czuć się pokrzywdzona. Jednak gdzieś trzeba było znaleźć złoty środek, a sam przepis jest sformułowany na tyle rozsądnie, że cyniczne faule w dalszym ciągu karane są dotkliwie.

Comments

comments

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*